Sejm ponownie domknął kwestię ustawy, która ma regulować branżę kryptowalut w Polsce i odesłał ją na biurko prezydenta Karola Nawrockiego. Jednak sposób, w jaki rząd Donalda Tuska „sprzedał” ten projekt, pokazuje desperację obecnej rady ministrów.
- Sejm odrzucił senacką próbę podbicia „sufitu” opłaty dla KNF, której zwiększenia domagano się do poziomu 0,5%.
- Finalnie zostaje limit 0,1%, co ma kluczowe znaczenie dla kosztów działania giełd i kantorów.
- Rząd Tuska twierdzi, że bez wyższego limitu trudno będzie sfinansować nadzór.
- Jednocześnie sama KNF zakłada, że realna opłata i tak nie powinna przekroczyć 0,1%.
Ustawa o krypto wraca do prezydenta
W piątkowym głosowaniu Sejm odrzucił poprawkę Senatu, która przewidywała podniesienie maksymalnej opłaty „na rzecz KNF”, która ma być narzucana wobec podmiotów z rynku kryptowalut.
To bardzo istotny detal, ponieważ oznacza to, że w uchwalonej wersji pozostaje limit 0,1% przychodów (zamiast proponowanej przez Senat wysokości 0,5%), a całość trafia teraz do podpisu prezydenta.
Kontekst jest istotny, bowiem wcześniejsza, praktycznie identyczna ustawa, która została w grudniu zawetowana przez prezydenta Karola Nawrockiego, zawierała pierwotną propozycje opłaty wynoszącej 0,4% przychodów za poprzedni rok.
Dla mniejszych podmiotów, a zwłaszcza młodych startupów, które działają przykładowo w okresie rynkowej bessy, jest to bardzo wysokie obciążenie finansowe.
Zmienia się więc tylko wysokość proponowanej daniny dla KNF, jednakże sam pomysł pozostaje dość kontrowersyjny.
Minister finansów Andrzej Domański nie był z tego faktu zadowolony i przekonywał w rozmowie z mediami, że obniżka limitu była „niepotrzebna”, a pierwotna wersja była lepsza, bo dawała większy bufor na finansowanie nadzoru.
Pierwotna ustawa była bardzo dobrą ustawą, która była bardzo dla rynku potrzebna. Ustawa, która została dzisiaj przegłosowana przez Sejm, w mojej opinii jest ustawą trochę gorszą, bo poziom kosztów został moim zdaniem niepotrzebnie obniżony. Natomiast pan prezydent będzie to oceniał
– mówił w rozmowie z TVN24.
Co teraz zrobi Karol Nawrocki? Prezydent już wcześniej deklarował, że nie podpisze ustawy, która godzi w wolność Polaków i rodzi więcej zagrożeń niż szans dla inwestorów oraz przedsiębiorców z tego sektora.
Ta ustawa zjedzie do Wysokiej Izby szybciej niż pan premier w Dolomitach na nartach, bez podpisu pana prezydenta
– przekazał dziennikarzom jeszcze przed piątkowym głosowaniem szef prezydenckiej kancelarii Zbigniew Bogucki.
Wspomniana opłata to naprawdę najmniejsze zmartwienie branży krypto, biorąc pod uwagę pozostałe zapisy tej ustawy, którą przygotowało Ministerstwo Finansów.
Wspomniany organ nadzorczy, czyli KNF, miałby otrzymać możliwość blokowania dostępu do kryptowalutowych platform jednym kliknięciem, bez wcześniejszego uprzedzania kogokolwiek i racjonalnego uzasadniania swojej decyzji.
To natomiast oznacza, że inwestorzy trzymający swoje środki na danej giełdzie automatycznie tracą do nich dostęp.
Dodatkowo dochodzą wysokie kary pieniężne, a nawet i więzienie za działanie bez odpowiedniej licencji. Sęk w tym, że w świetle zapisów tego projektu za kratki mógłby trafić nawet ktoś, to by napisał i sprzedał drugiej osobie smart contract czy wypuści na rynek swój token.
O tym, dlaczego ustawodawstwo przygotowane przez MF, które tak usilnie próbował przeforsować rząd Tuska, przynosi więcej szkód niż pożytku branży blockchaina w Polsce, pisaliśmy w tym artykule.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->
