Kurs bitcoina spada pod presją z kilku stron. Krótkoterminowi inwestorzy kapitulują ze stratą

Bitcoin spada
W tym poście:
Bitcoin
0.40%

Bitcoin znów traci grunt pod nogami, a rynek przestaje udawać, że ostatnie spadki stanowiły jedynie chwilową zadyszkę. Kurs BTC wrócił w okolice 76-77 tys. dolarów, a coraz więcej danych pokazuje, że byki mają problem z utrzymaniem najważniejszych poziomów wsparcia.


  • Krótkoterminowi inwestorzy mieli wysłać na giełdy ok. 15 tys. bitcoinów sprzedawanych ze stratą, co sugeruje kapitulację części „słabszych rąk”.
  • Presję napędzają odpływy z ETF-ów spot, słaba płynność na rynku i pogorszenie nastrojów wśród instytucji wobec obecnych warunków makro.

Bitcoin traci ważne wsparcia

Niedźwiedzie ponownie zwiększają swoją dominację na rynku bitcoina, co przekłada się na znaczne pogorszenie nastrojów wśród inwestorów.

Jeszcze kilka dni temu kurs BTC próbował wrócić powyżej 80 tys. dolarów, ale po krótkim czasie te próby spełzły na niczym.

W efekcie bitcoin cofnął się w okolice 76-77 tys. dolarów, a analitycy wskazują, że problemem nie jest już tylko sama cena, lecz cały układ sił na rynku.

Pierwszy sygnał ostrzegawczy dotyczy krótkoterminowych posiadaczy BTC. Ta grupa inwestorów w ostatnich dniach sprzedała ze stratą ok. 15 tys. BTC.

To ważne, bo taka sprzedaż często działa jak dolewanie paliwa do ognia. Gdy cena spada, słabsi gracze wychodzą z rynku, ich bitcoiny trafiają na giełdy, a kupujący muszą wchłonąć dodatkową podaż.

Jeżeli tego nie zrobią, spadek kursu może się pogłębić. Analizy wskazują, że zejście poniżej okolic 74,9 tys. dolarów byłoby technicznym pogorszeniem sytuacji na krótkim interwale.

Drugi największy problem byków to ETF-y. Na tym poletku mamy jeszcze większe powody do niepokoju.

Jak wynika z danych SoSoValue, 18 maja amerykańskie fundusze spot na bitcoina zanotowały 648,6 miliona dolarów odpływu netto, co stanowiło najgorszy dzienny wynik od końca stycznia.

Największe odpływy odnotowano w przypadku fundusz IBIT od BlackRock, z którego miało odpłynąć ok. 448 milionów dolarów.

Ten czynnik uderza w narrację, która przez wiele miesięcy wspierała byków bitcoina, że  „instytucje kupują, więc cena rośnie”.

Teraz część kapitału instytucjonalnego odpływa, a to oznacza, że rynek traci jeden z głównych katalizatorów popytu.

Ponadto analitycy z Kaiko zwracają uwagę na jeszcze jeden element: słaby rynek spot.

Średni tygodniowy wolumen dla topowych kryptowalut w 2026 r. wynosił ok. 80 miliardów dolarów, czyli mniej niż połowę średniej z 2025 r.

Jednocześnie otwarte pozycje na kontraktach BTC wzrosły z 16 do 20 miliardów dolarów, co oznacza więcej gry na dźwigni, a mniej realnej akumulacji bitcoina na rynku spot.

To stanowi dość niebezpieczne połączenie, bowiem gdy rynek rośnie napędzany lewarem, to wystarczy jedna mocniejsza fala sprzedaży, żeby wywołać masowe likwidacje i szybki zjazd kursu.

Ach ta makroekonomia!

Do tego dochodzą oczywiście czynniki zewnętrzne, w postaci geopolityki i makroekonomii.

Do teraz tak naprawdę nie wiadomo, co będzie dalej w kwestii wojny na linii USA-Iran, co tylko pogarsza prognozy związane z makro.

Ale już teraz twarde dane wpływają negatywnie na inwestorów bitcoina.

Wyższa inflacja, wysokie rentowności obligacji USA i mniejsza wiara w obniżki stóp procentowych sprawiają, że inwestorzy ostrożniej podchodzą do ryzykownych aktywów.

W takim otoczeniu bitcoin ma jeszcze bardziej pod górkę, ponieważ kapitał nie wpływa na rynek tak szerokim strumieniem jak w silnych fazach hossy.

W praktyce oznacza to, że BTC potrzebuje teraz czegoś więcej niż pojedynczego odbicia.

Konieczny jest powrót napływów do ETF-ów, mocniejszy popyt spot i odzyskanie poziomów powyżej 78-80 tys. dolarów.

Bez tego rynek może dalej krążyć w niższym zakresie, a w pesymistycznym scenariuszu sprawdzać kolejne wsparcia znacznie niżej.

YouTube video thumbnail


Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->

Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->