Spór o finansowanie polskich zbrojeń wszedł właśnie na nowy poziom. Doradca prezydenta Karola Nawrockiego otwarcie mówi o wadach unijnego SAFE, a Adam Glapiński tłumaczy, dlaczego użycie zysków wynikających z wyceny złota NBP nie musi być ekonomicznym szaleństwem, a w tle trwa polityczna wojna między Pałacem Prezydenckim a rządem Donalda Tuska.
- Obóz prezydencki, zamiast unijnych pożyczek spłacanych przez dekady, promuje własny wariant „SAFE 0 proc.”, oparty na Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych i środkach z zysku NBP.
- Rząd Tuska broni unijnego SAFE jako szybkiego dostępu do ok. 44 mld euro na obronność, podczas gdy krytycy alarmują o warunkowości, ryzyku politycznym i możliwym faworyzowaniu wybranych projektów.
Polska podzielona w sprawie SAFE
Temat środków z unijnego programu SAFE w dalszym ciągu polaryzuje polskich polityków oraz opinię publiczną.
Rząd Donalda Tuska jest w pełni przekonany o słuszności zadłużenia się u Brukseli na około 44 miliardy euro, podczas gdy prezydent Karol Nawrocki nie jest przekonany co do zasadności takiego ruchu i proponuje własną alternatywę w postaci programu „SAFE 0 proc.”.
Wiele wskazuje na to, że ustawa umożliwiająca pozyskanie środków od UE zostanie przez niego zawetowana, co zdaniem obozu rządzącego byłoby jednoznaczne ze „zdradą” i narażaniem obronności kraju.
Weźmy pod uwagę, że taka narracja pojawia się bardzo często, gdy głowa państwa nie jest skłonna realizować polityki rządzącej koalicji.
Jako przykład weźmy chociażby temat kryptowalut, gdzie Nawrocki opowiedział się po stronie branży blockchain (i słusznie!), a ministrowie Tuska uruchomili kampanię dezinformacyjną dotyczącą wspierania interesów Rosji oraz promowania finansowych scamów.
W przypadku SAFE rząd wysyła już sygnały, że jeżeli ich ustawa nie zostanie podpisana, to z pewnością alternatywa przygotowana przez Pałac Prezydencki również nie spotka się ze wsparciem na sali sejmowej.
Teraz Leszek Skiba, doradca prezydenta, w rozmowie z Polsat News omawiał kwestię ewentualnych plusów, jak i minusów obu przygotowanych modeli finansowania zbrojeń, czyli tego unijnego oraz prezydenckiego.
Wskazał, że największą wadą wariantu europejskiego jest wieloletnie zadłużenie Polski oraz mechanizm warunkowości, czyli ryzyko, że dostęp do środków będzie uzależniony od czynników politycznych lub decyzji instytucji unijnych.
Jego zdaniem jest to szczególnie groźne przy tak długim horyzoncie spłaty, sięgającym nawet 2070 roku.
Zaletą propozycji Pałacu Prezydenckiego ma być z kolei brak klasycznego zadłużania państwa i skierowanie pieniędzy bezpośrednio do polskiego przemysłu obronnego.
Projekt zakłada utworzenie w BGK Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych, zasilanego m.in. środkami z zysku NBP.
I tu wchodzi Adam Glapiński. Prezes NBP przekonywał, że wykorzystanie rosnącej wartości rezerw złota nie jest niczym nadzwyczajnym, lecz elementem aktywnego zarządzania rezerwami.
W ciągu trzech lat musi mieć silną armię. Grożą nam konkretne rzeczy. Ostatni atak Izraela i Stanów na Iran przyspieszył wizję takiego zagrożenia bezpośrednio wobec naszego najbliższego otoczenia
– wskazywał oraz dodał dość logiczny argument:
Złoto, tak jak inne aktywa rezerwowe, jest przeznaczony na realizacji zadań realizowanych w interesie publicznym powierzonych bankom
Jak podkreślił,, na koniec lutego 2026 r. NBP był w posiadaniu rezerw dewizowych o wartości ponad 1,095 biliona zł, z czego samo złoto było warte ok. 340 miliarda zł, a „ubocznym skutkiem” wzrostu ceny kruszcu stało się ok. 197 mld zł dodatkowej wartości.
W jego ocenie część tej wartości można przełożyć na finansowanie obronności bez fizycznego naruszania samych rezerw.
Jaki będzie finał tego sporu?
Podsumowując, w praktyce mamy więc dwa modele. Rząd chce finansować zbrojenia głównie przez unijne, nisko oprocentowane pożyczki, a Pałac Prezydencki proponuje krajowy fundusz oparty na zysku NBP i zarządzaniu rezerwami, reklamowany jako rozwiązanie bardziej suwerenne i mniej obciążające dług.
Kytycy rozwiązanie europejskiego poza kwestią zadłużenia się wskazują na pośpiech, brak przejrzystości i wątpliwości wokół niektórych beneficjentów projektów.
Wszystko jednak w rękach głowy państwa, która może zawetować projekt rządu, co uniemożliwi Polsce zaciągnięcie groźnej pożyczki.
Można zadać sobie również pytanie, po co nam tak duże rezerwy złota, skoro przy próbie wykorzystania ich do słusznego celu, jakim jest zbrojenie, rząd od razu neguje ten plan?
Czy zamiast wykorzystać posiadane zasoby, na które i tak już wydano miliardy, lepiej jest dodatkowo zwiększać dług naszego państwa? Sekcja komentarzy należy do Was.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->
