Coraz częściej pojawia się groźny wariant oszustwa na BLIK, w którym ofiara działając w dobrej wierze zostaje wciągnięta w przestępstwo. Ekspert z kanału HRterzy – Szymon Szczęśniak (znany również jako „JSON”) – ostrzega, że jeden nieprzemyślany przelew może skutkować poważnymi konsekwencjami prawnymi.
- Otrzymanie nieoczekiwanego przelewu BLIK i prośba telefoniczna o jego przekazanie na inne konto to schemat oszustwa, w którym odbiorca może nieświadomie wziąć udział w przestępstwie,
- Bezpieczną reakcją jest zgłoszenie sprawy do banku i zwrot środków wyłącznie poprzez oficjalną procedurę, bez wykonywania przelewów na wskazane konto.
Przelew, którego się nie spodziewasz
Scenariusz zaczyna się niewinnie. Otrzymujesz powiadomienie o przelewie BLIK, którego się nie spodziewałeś.
Chwilę później dzwoni nieznany numer. Rozmówca informuje, że doszło do pomyłki i prosi o zwrot pieniędzy. W teorii sytuacja wygląda prosto – ktoś się pomylił, a ty chcesz pomóc.
CEO CodeTwo opisuje jednak, iż to klasyczny punkt wejścia do oszustwa. Rozmówca często wywiera presję czasu, tłumacząc, że pieniądze są „ostatnimi środkami” na czynsz, rachunki czy jedzenie. Emocje i chęć pomocy biorą górę, a ofiara zgadza się odesłać środki – lecz nie do pierwotnego nadawcy.
Jak wyjaśnia Szymon Szczęśniak, prośba dotyczy zwykle przelewu na inny numer telefonu lub na wskazane konto bankowe, czasem nawet poza systemem BLIK. To kluczowy moment, w którym nieświadomie dochodzi do udziału w przestępstwie.
„Stajesz się słupem” – dlaczego to tak groźne?
Według relacji z kanału HRterzy, osoba dzwoniąca jest w rzeczywistości oszustem, który wcześniej wystawił fikcyjny przedmiot na sprzedaż.
Jako numer do płatności BLIK podał telefon niczego niepodejrzewającej osoby trzeciej. Kupujący wysyła pieniądze, a te trafiają do przypadkowego odbiorcy.
Następnie oszust kontaktuje się z odbiorcą przelewu i nakłania go do „oddania” środków na inne konto. W tym momencie pieniądze znikają, a trop prowadzi do osoby, która wykonała drugi przelew.
W tym momencie wdeptujecie w ogromne bagno.
– ostrzega Szymon Szczęśniak, podkreślając, że taka osoba staje się tzw. słupem, czyli pośrednikiem w oszustwie. Choć działała w dobrej wierze, formalnie brała udział w transferze środków pochodzących z przestępstwa.
Konsekwencje mogą być bardzo poważne. Gdy kupujący zorientuje się, iż nie otrzymał towaru, zacznie dochodzić swoich praw. Zgłoszenie na policję i analiza przepływów finansowych prowadzą wprost do osoby, która przekazała pieniądze dalej.
Jedyna bezpieczna reakcja
Ekspert z HRterzy jednoznacznie wskazuje, jak należy postąpić w takiej sytuacji. Kluczowe jest opanowanie emocji i odmowa wykonania samodzielnego przelewu na wskazane konto.
Oddacie te pieniądze oryginalnemu nadawcy, ale zgodnie z procedurą.
– tłumaczy ekspert.
Procedura polega na niezwłocznym kontakcie z własnym bankiem i zgłoszeniu, iż na konto wpłynęły środki, które nie były oczekiwane i nie były przeznaczone dla odbiorcy.
Banki dysponują wewnętrznymi mechanizmami pozwalającymi na zwrot środków do pierwotnego nadawcy. Taki zwrot odbywa się z zachowaniem ścieżki transakcyjnej i nie naraża klienta na zarzut udziału w oszustwie.
Co istotne, presja ze strony dzwoniącego powinna być traktowana jako sygnał ostrzegawczy. Im bardziej rozmówca nalega na natychmiastowe działanie i omijanie procedur, tym większe prawdopodobieństwo próby wyłudzenia.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->
