Co grozi UE za użycie środków Rosji? Czy to ruch wart ryzyka?

Władimir Putin

Dlaczego Unia Europejska boi się sięgnąć po zamrożone rosyjskie aktywa państwowe? Sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana, niż wielu myśli.


  • UE boi się sięgnąć po zamrożone rosyjskie aktywa państwowe, by finansować nimi Ukrainę.
  • Na szali jest bezpieczeństwo Europy i wiarygodność UE.

UE nie chce zabrać Rosji jej aktywów?

Część krajów Unii Europejskiej, w tym Polska, zaapelowało do Komisji Europejskiej oraz Rady Europejskiej w sprawie wykorzystania zamrożonych rosyjskich aktywów na rzecz Ukrainy.

Z pozoru brzmi to logicznie: agresor powinien stracić swój majątek na rzecz napadniętego kraju. Tyle że sprawa jest bardziej złożona.

Zacznijmy od tego, że od kilku miesięcy Stany Zjednoczone nie finansują już Ukrainy. A dokładniej: przekazują informacje wywiadowcze, a także pociski do Patriotów i inne uzbrojenie, ale wszystko to jest finansowane ze środków europejskich. USA po prostu zarabiają na wojnie.

Unia Europejska godzi się na to, gdyż zakłada, że upadek Ukrainy oznacza dla niej problemy. Poza tym toczy się gra o to, kto zdobędzie po konflikcie ukraiński rynek.

Bruksela teoretycznie mogłaby na cele wojenne wydać 180 miliardów euro rosyjskich aktywów, które zostały zamrożone w 2022 roku w europejskich bankach. Jak wyliczają eksperci, to kwota, która pozwoliłaby uzbrajać Ukrainę przez dwa lata! Dlaczego więc UE nie sięga po te środki? Bo to nie takie proste!

Zagarnięcie kapitału oznaczałoby znaczne zmniejszenie wiarygodności Europy jako rynku finansowego. Nawet Europejski Bank Centralny nie chce być gwarantem pożyczki, która miałaby być zabezpieczona rosyjskimi aktywami. Szczególnie oponuje w tym przypadku Belgia. Nie dlatego, że kocha Rosję, ale z powodu faktu, że większość aktywów jest zdeponowana w Euroclear, czyli właśnie w Belgii.

Euroclear to międzynarodowa instytucja finansowa z siedzibą w Brukseli specjalizująca w obsłudze transakcji na rynkach kapitałowych.

Innymi słowy, elity UE boją się odpływu kapitału z ich regionu.

Ryzyko wojny

To jednak tylko jeden element układanki. Polski ekspert od geopolityki Jacek Bartosiak twierdzi, że zagarniecie rosyjskich aktywów oznaczałoby przyszłą wojną z Rosją.

I wtedy trudno byłoby się Moskwie dziwić: zostałaby – w swoim rozumieniu – okradziona.

Takie zresztą bywają główne powody wojen, gdzie nie chodzi o gromadzenie nowych ziem, ale kontrolę nad kapitałem. Władimir Putin nie mógłby pozwolić, by Europa zagarnęła majątek jego kraju: zostałby wręcz zmuszony do rozpoczęcia wojny. Tym razem nie hybrydowej.


Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->

Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->