Wojna się nie skończyła. Przynajmniej ta gospodarcza. Chiny chcą promować juana, tym samym uderzając w dolara.
- Chiny chcą wypierać dolara z rynków i w jego miejsce wprowadzać juana.
- Paradoksem jest to, że oznacza to obronę wolnego rynku przed Amerykanami.
Chiny chcą obecnego świata, USA jego rewizji
Ostrzegaliśmy już, że grozi nam III wojna światowa (ta zresztą może już nawet trwać – to, jak ocenią obecne czasy historycy, to kwestia drugorzędna).
Obecna sytuacja jest o tyle ciekawa, że w czasie pierwszego i drugiego konfliktu globalnego Anglosasi stali po stronie obrońców systemu, a ich przeciwnicy byli rewizjonistami.
Teraz jest inaczej: USA zauważyły, że stworzony przez nich świat wolnego rynku i globalizacji im szkodzi, z kolei ich rywale – Chińczycy – dążą do jego dalszego działania, a może nawet rozwoju.
Jak informuje agencja Bloomberga, Pekin ma zaoferować teraz światu złagodzenie kontroli kapitału i rozwój transgranicznych systemów płatności.
To uderzy w USA, które potrzebują ściślejszej kontroli przepływu kapitału, a wręcz tego, by ten wracał na ich terytorium.
Pekin chce wręcz umiędzynarodowienia juana, a to już jawny atak na dolara.
Wszystko wpisuje się w szerszą narrację. Już w ubiegłotygodniowym przemówieniu gubernator chińskiego banku centralnego Pan Gongsheng powiedział, że jego kraj chce, by dolar nie był tak powszechnie stosowany, jak ma to miejsce dziś.
Chce też otworzyć chińskie rynki finansowe dla świata. W tym celu Ludowy Bank Chin ma stworzyć międzynarodowe centrum operacyjne cyfrowego juana w Szanghaju. Ten rynek zostanie rozbudowany o kontrakty futures oparte na juanie.
Władze planują też zwiększyć limity inwestycyjne dla mieszkańców na zakup zagranicznych papierów wartościowych za juany, co ma zwiększyć ich międzynarodowy obrót
– podaje „Bloomberg”.
Co to oznacza dla USA?
Mimo tego, że Chiny to potęga, ich waluta odpowiada za tylko 2,2 proc. światowych rezerw. Jednocześnie w handlu towarami udział juana w rozliczeniach osiągnął w maju poziom 26 proc.
Dla USA to wielkie zagrożenie, bo jeżeli popyt na USD spadnie, dodruk tej waluty przestanie być możliwy, przynajmniej na taką skalę jak teraz. Obecnie popyt na dolary jest tak duży, bo kupuje się za niego wiele towarów, w tym ropę.
Jeżeli miejsce „zielonych” zacznie przejmować juan, dolary mogą wracać do gospodarki USA, co wywoła w mocarstwie bardzo wysoką inflację. I to o to toczy się teraz gra – o zwiększenie popytu na juana, a jednocześnie uderzenie inflacyjne w USA.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->
