Cena miedzi może wzrosnąć o ponad 50% i przekroczyć 22 tys. dolarów za tonę! Tak przynajmniej wynika z najnowszej prognozy Deutsche Banku. Tak dynamiczny ruch byłby potężnym impulsem dla producentów metalu, w tym notowanego na GPW polskiego giganta miedziowego, czyli KGHM. Polska spółka już teraz sprzedaje miedź po znacznie wyższej cenie od kosztów jej produkcji, jednak sam wzrost notowań surowca nie gwarantuje, że przełoży się to na rajd jej akcji.
- Deutsche Bank prognozuje, że cena miedzi może wzrosnąć do 22 050 dolarów za tonę. Przy obecnych notowaniach oznaczałoby to skok o ponad 50%.
- KGHM zakończył pierwsze półrocze 2026 roku z 5,6 miliarda zł zysku netto. Wysokie ceny miedzi mogłyby przełożyć się na marże spółki.
Miedź przed historycznym rajdem?
Deutsche Bank przedstawił jedną z najbardziej optymistycznych prognoz dotyczących rynku miedzi.
Daniel Ghali, szef działu analiz metali, twierdzi, że cena surowca ma potencjał wzrostu do 22 050 dolarów za tonę, czyli około 10 dolarów za funt.
Szczyt tego rajdu miałby przypadać na drugi kwartał 2027 roku. Niektórzy uważają, że ten scenariusz ma prawo się ziścić już w ciągu najbliższych sześciu miesięcy.
Przy wtorkowej cenie wynoszącej około 14 438 dolarów za tonę oznaczałoby to wzrost o ponad 50%.
Deutsche Bank spodziewa się, że średnia cena miedzi w całym 2027 roku wyniesie około 20 900 dolarów za tonę.
Natomiast w 2028 roku kurs miałby spaść do 18 500 dolarów wraz ze stopniowym chłodzeniem się rynku.
Analityk określił obecną sytuację jako „historyczną walkę o metale”.
Jego zdaniem więksi nabywcy miedzi konkurują o jej coraz mniejszą ilość, która jest dostępna do natychmiastowego zakupu.
Dlaczego miedzi może zabraknąć?
Jednym z bezpośrednich zagrożeń dla podaży jest sytuacja w Chile. Kraj ten pozostaje największym producentem miedzi na świecie, ale rośnie w nim ryzyko strajku.
Pracownicy kopalni Centinela należącej do Antofagasty odrzucili ostateczną propozycję dot. ostatecznej oferty płacowej.
Problem jest jednak znacznie szerszy. Deutsche Bank zwraca uwagę na coraz większą koncentrację zapasów w Stanach Zjednoczonych i Chinach.
Jeżeli ten trend się utrzyma, do końca 2026 roku oba regiony mogą kontrolować nawet 71% światowych zapasów miedzi. Pozostali nabywcy będą więc musieli rywalizować o znacznie mniejszą ilość metalu.
O napiętej sytuacji świadczą również ujemne opłaty hutnicze za przerób koncentratu.
Zakłady są gotowe rezygnować z części przychodów, aby zapewnić sobie dostęp do brakującego surowca.
Ponadto od kilku miesięcy obserwujemy wzrastający popyt, co dzieje się za sprawą rozbudowy sieci energetycznych, centrów danych, odnawialnych źródeł energii oraz produkcji samochodów elektrycznych.
Ten fakt wspiera dodatkowo presję podażową.
Według S&P Global światowe zapotrzebowanie na miedź może zwiększyć się do 2040 roku o 50%, do około 42 mln ton rocznie.
Jeżeli nie pojawią się w miarę szybko nowe kopalnie, ten deficyt może sięgnąć nawet 10 milionów ton.
Czy KGHM skorzysta na rekordowych cenach?
Potencjalnym beneficjentem takiego scenariusza jest KGHM Polska Miedź, czyli jeden z największych producentów miedzi i srebra na świecie.
Grupa zakończyła pierwsze półrocze 2026 roku z przychodami wynoszącymi około 24,7 miliarda zł. Skorygowana EBITDA wzrosła o 89%, do 9,2 miliarda zł, natomiast zysk netto sięgnął 5,6 miliarda zł.
Jednocześnie KGHM wyprodukował 351 tys. ton miedzi płatnej, o 2% więcej niż rok wcześniej.
Przy obecnej cenie miedzi wynoszącej około 6,6 dolara za funt różnica pomiędzy notowaniami metalu a jednostkowym kosztem produkcji pozostaje bardzo duża.
Jeżeli prognoza Deutsche Banku faktycznie by się sprawdziła, a do tego by doszedł wzrost ceny do 10 dolarów za funt, mogłoby to jeszcze mocniej zwiększyć przychody i marże polskiego koncernu.
Warunkiem jest jednak utrzymanie produkcji oraz kontrolowanie kosztów.
Sierpniowe dane nie były pod tym względem idealne. Grupa wyprodukowała 61,9 tys. ton miedzi płatnej, ale jej sprzedaż spadła o 3% rok do roku, do 53,2 tys. ton.
Po ośmiu miesiącach produkcja miedzi pozostawała około 2% poniżej budżetu, głównie ze względu na słabsze wyniki zagranicznych aktywów.
Czy akcje KGHM również mogą wzrosnąć o 50%?
Nie istnieje proste przełożenie, według którego wzrost ceny miedzi o 50% oznacza identyczną zwyżkę akcji KGHM.
Wyższe ceny surowca poprawiają przychody i marże producenta, ale na jego wycenę wpływają również wolumen wydobycia, koszty energii i pracy, a do tego dochodzi jeszcze podatek od niektórych kopalin, kurs USD/PLN oraz sytuacja na rynku srebra.
KGHM jednocześnie posiada dużą ekspozycję na ceny metali, stąd gwałtowny wzrost miedzi powinien działać na korzyść jego wyników.
Na razie inwestorzy nie wyceniają jednak scenariusza Deutsche Banku.
Akcje KGHM zakończyły poniedziałkową sesję spadkiem o 2,72%, przy kursie 321,50 zł.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->