Szef MSZ Ukrainy Andrij Sybiha ostrzega, że fakt, iż Rosja przeprowadza ataki przy samej granicy z Polską, oznacza, że wojna zbliża się do granic państw NATO. W praktyce może jednak chodzić o dalsze działania hybrydowe.
- Rosyjskie ataki w pobliżu polskiej granicy pokazują, że działania wojenne coraz częściej odbywają się w bezpośrednim sąsiedztwie terytorium NATO.
- Polska nie została jednak zaatakowana. Ostatni alert RCB dotyczący możliwego zagrożenia z powietrza w woj. lubelskim został szybko odwołany, ponieważ dron spadł po ukraińskiej stronie granicy.
- Obecne incydenty coraz bardziej wskazują na ryzyko dalszej eskalacji działań hybrydowych niż bezpośredniej wojny Rosji z Polską.
Rosja chce zaatakować Polskę?
Jak przekazał Sybiha, „Rosja nadal atakuje infrastrukturę graniczną Ukrainy, przybliżając swoją wojnę do granic NATO”.
Rosyjski dron ponownie uderzył w rejon w pobliżu przejścia granicznego Jahodyn (pol. Jagodzin)–Dorohusk, trafiając w jeden ze starych terminali po ukraińskiej stronie granicy
– napisał w poście na X, dodając, że „ataki te pokazują, że rosyjska agresja zagraża bezpieczeństwu daleko poza Ukrainą”.
Wszystko zbiegło się z tym, co zrobiło polskie Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, które rozesłało alert o możliwym zagrożeniu z powietrza na terenie woj. lubelskiego.
Teraz jednak wiemy, że do opisanego w wiadomości incydentu nie doszło. Jedynie jeden z dronów spadł na ziemie. Tyle że po ukraińskiej stronie, niedaleko przejścia granicznego w Dorohusku.
Alert został odwołany po kilkunastu minutach.
Nasze systemy obrony powietrznej i samoloty były gotowe do działania. Po odwołaniu alertu samoloty powróciły do baz, systemy obrony do trybu obserwacji i czuwania
– napisał na X wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.
Sytuacja przypominała to, co miało miejsce w nocy z 12 na 13 września, kiedy rosyjski dron spadł w pobliżu przejścia granicznego. Wiele wskazuje na to, że miał uderzyć w stację paliw lub węzeł kolejowy.
Przewoźnik kolejowy z Ukrainy twierdzi, że przed pojawieniem się drona w okolicy na stacji stał pociąg dyplomatyczny, w którym znajdowali się doradcy ds. bezpieczeństwa kilku państw UE oraz m.in. były premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson.
Grozi nam wojna?
Wszystko to, co ma miejsce, to próby eskalacji wojny hybrydowej. Rosja stara się badać, jak działają polskie systemy bezpieczeństwa i nasze służby – analizowane są m.in. czasy naszych reakcji.
Czy więc grozi nam pełnoskalowa wojna z Rosją? To najmniej realny scenariusz, choć bardzo prawdopodobne są kolejne prowokacje i odsłony wojny hybrydowej.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->