Geopolityka to pojęcie, które jest od lat odmieniane w Polsce przez wszystkie przypadki. Powód? Słynny „koniec historii” dobiegł końca i świat powrócił na znane sobie od wieków tory. Teoria geopolityczna pozwala nam zrozumieć, dlaczego tak się dzieje.
Geopolityka, czyli jest jak w świecie Tolkiena
Zaczniemy od jednego z najsłynniejszych cytatów ze światowej literatury.
Jeden, by wszystkimi rządzić
– to słynne powiedzenie z uniwersum J. R. R. Tolkiena można odnieść do geopolityki. Dlaczego?
By to zrozumieć musimy wspólnie poznać Halforda Mackindera (ur. 15 lutego 1861 w Gainsborough, zm. 1947) . Chodzi o twórcę geopolityki.
Ten brytyjski geograf starał się wytłumaczyć, jak szeroko pojęta geografia – nie tylko usytuowanie terenu, ale też dostęp do surowców – wpływa na politykę.
W swoich wykładach i książce „Demokratyczne ideały a rzeczywistość” podzielił świat na strefy. Kluczową z nich jest Heartland (czyli – uwaga, Tolkein ponownie do nas powraca – Śródziemie), które obejmuje centralny obszar Eurazji (od Europy Wschodniej po Azję Środkową). Do tego dochodzi Światowa Wyspa (World-Island): Eurazja z Afryką.
Eurazja, jak wyliczał Mackinder, jest trzykrotnie większa od Ameryki Północnej i zamieszkuje ją dwie trzecie ludności świata (dane z początku XX w.).
Kontrola nad tym obszarem oznacza dostęp do kluczowych surowców, co oznacza, że władca tego terytorium buduje państwo, które jest właściwie niezależne od reszty globu.
To pozwala mu zbudować flotę, która opanowuje morza i oceany, a więc rządzi już całym światem.
Po prostu może sprawuje kontrolę i nad kluczowymi szlakami lądowymi i wodnymi, a więc wszelkie przepływy kapitału zależą od niego.
Stąd Mackinder ukuł zasadę:
Kto rządzi Europą Wschodnią, ten rządzi Heartlandem. Kto rządzi Heartlandem, ten rządzi Wyspą-Światem. Kto rządzi Wyspą-Światem, ten rządzi światem.
Cóż, przypomina to słynną regułę dotyczącą tolkienowskiego pierścienia.
Teorie Mackindera rozwinął Nicholas Spykman (ur. 1893 w Amsterdamie, zm. 1943 w New Haven). Do tej układanki dodał Rimland, czyli przybrzeżny region Eurazji . Jego zdaniem to kontrola nad tymi obszarami daje władzę nad światem.
Kto rządzi Rimlandem, ten rządzi Eurazją (Heartlandem). Kto rządzi Eurazją, ten rządzi rządzi światem
– parafrazował Mackindera.
Do tej dwójki doszedł jeszcze Alfred Mahan (ur. 27 września 1840 w West Point, zm. 1 grudnia 1914 w Waszyngtonie). On z kolei twierdził, że kluczowe jest opanowanie mórz i oceanów. Władza w akwenach wodnych pozwala kontrolować transport i prowadzić blokady kontynentalne nieposłusznych krajów.
Trzy osobne obrazy czy jednak tryptyk?
Oczywiście, wszystko powyższe można byłoby wykpić banałem o tym, że po prostu – niczym w grze komputerowej – wygrywa ten, który podbije cały glob. Teorie Mackindera, Spykmana i Mahana są jednak fundamentem realnej polityki. Nie są też ze sobą sprzeczne, choć często przedstawia się je jako konkurencyjne – powinny być jednak traktowane jako wzajemnie uzupełniające się perspektywy.
Mackinder koncentrował się na znaczeniu siły lądowej i kontroli Eurazji.
W praktyce oznaczało to, że rozwój kolei i armii lądowych sprawia, iż obszary śródlądowe stają się odporne na presję morską, a państwo kontrolujące Europę Wschodnią i Heartland może zagrozić całemu systemowi światowemu. Jego teoria była odpowiedzią na obawy dot. przejęcia tych terytoriów przez ówczesną Rosję (później ZSRR).
Mahan patrzył na potęgę z zupełnie innej perspektywy, podkreślając kluczową rolę mórz i oceanów. Powód? Morza łączą świat, umożliwiają szybkie przerzuty zasobów i wojsk, dlatego potęgi morskie, takie jak najpierw Wielka Brytania, a potem Stany Zjednoczone, mogły zbudować swoją hegemonię.
Spykman z kolei uznał, że sam Heartland nie wystarczy do zdobycia dominacji. Kluczowe znaczenie ma Rimland – pas obszarów przybrzeżnych Eurazji, gdzie koncentrują się ludność, przemysł i kluczowe porty. To właśnie tam, według Spykmana, rozstrzyga się rywalizacja o kontrolę nad Eurazją, ponieważ Rimland łączy znaczenie potęgi lądowej i morskiej.
Pozorne sprzeczności między tymi teoriami wynikają z tego, że każda z nich wskazuje inny punkt ciężkości: Mackinder akcentuje ląd, Mahan morze, a Spykman strefę styku obu tych światów.
Jeśli jednak potraktować je nie jako wzajemnie wykluczające się teorie, lecz jako różne poziomy analizy, tworzą one spójny obraz globalnej geopolityki.
W takim ujęciu potęga morska, opisywana przez Mahana, daje państwu globalny zasięg i możliwość oddziaływania na odległe regiony.
Kontrola Rimlandu, zgodnie z myślą Spykmana, staje się decydującym polem rywalizacji politycznej i militarnej. Z kolei Heartland Mackindera stanowi potencjalne zaplecze masy, surowców i odporności strategicznej, które może przesądzić o długofalowej równowadze sił.
Praktyka, głupcze!
Wszystko to widać w praktyce. Stany Zjednoczone opierają dziś swoją pozycję na potędze morskiej i sieci sojuszy w Rimlandzie (Unia Europejska, Bliski Wschód, Japonia).
Chiny starają się łączyć elementy wszystkich trzech podejść, rozwijając zarówno szlaki lądowe, flotę, jak i wpływy w strefach przybrzeżnych. Rosja natomiast w większym stopniu realizuje logikę Mackindera, opierając się na kontroli przestrzeni lądowej. Na drodze do dominacji stoi jej jednak m.in. Europa Środkowa, czyli fragment Rimlandu (pan Spykman ponownie kiwa głową).
Wszystko to tłumaczy obecną sytuację geopolityczną.
USA (wcześniej Wielka Brytania) muszą utrzymać silną armię i kontrolę nad kluczowymi wyspami, gdyż to pozwala im kontrolować szlaki morskie i w razie potrzeby wprowadzać blokadę morską wrogich krajów.
Widzimy to ostatnio u wybrzeży Wenezueli. To tłumaczy też, dlaczego tak ważny dla Amerykanów jest Tajwan, który w razie potrzeby mógłby pomóc w szachowaniu Chin.
Państwo Środka z kolei stara się być krok przed USA i nie dość, że zbudowało sieć przybrzeżnych wojsk rakietowych, które mogą pomóc złamać blokadę morską Amerykanów, to jeszcze tworzy Nowy Jedwabny Szlak – sieć dróg i kolei, które pozwalają Pekinowi transportować towary lądem, a nie drogami morskimi
Rosja nie bez powodu potrzebuje Ukrainy i kontroli nad Europą Środkową, gdyż wie, że da jej to osłonę przed potencjalnym atakiem ze strony Zachodu (tą drogą podążyli i Polacy w XVII w., i Napoleon wiek później, a wreszcie Hitler w 1941 r.), ale też dostęp do surowców i sporej ludności, co w kontekście wymierania rosyjskiego społeczeństwa jest szczególnie ważne.
Wszystko to prowadzi nas też do Polski, która znajduje się w miejscu, które jest de facto zarazem bramą do Heartlandu i Rimlandu. Po prostu nizina, na której leży nasz kraj, jest niejako „autostradą”, którą można przetransportować armie w jedną, czy drugą stronę.
Daje to politykom jednej, czy drugiej strony możliwość naciskania na wrogą sobie stronę. Stąd też istnieje zagrożenie, że Moskwa będzie dążyć do tego, by nasz region ponownie – jak przed 1989 r. – powrócił do jej strefy wpływów.
To nie sama teoria
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->
