Produkcja ropy w Arabii Saudyjskiej spadła do poziomu niewidzianego od 36 lat, a eksport największego dostawcy surowca na świecie runął o około 40%. Problemem nie jest jednak brak ropy pod ziemią, lecz wojna, zablokowane szlaki transportowe i ograniczona pojemność magazynów.
- Arabia Saudyjska ograniczyła w sierpniu wydobycie o około 1,9 miliona baryłek dziennie, do 6,238 miliona. To najniższy poziom od 1990 roku.
- Eksport saudyjskiej ropy spadł z około 5,1 miliona do 3,1 miliona baryłek dziennie. 10 września cena ropy Brent wzrosła powyżej 106 dolarów.
Produkcja ropy najniższa od 36 lat
Sytuacja na rynku ropy zaczyna wymykać się spod kontroli.
Największy eksporter tego surowca na świecie właśnie zderzył się z sytuacją, która jeszcze niedawno wydawała się niemal niemożliwa.
Arabia Saudyjska posiada ogromne złoża i wolne moce wydobywcze, jednak przez wojnę oraz problemy z transportem nie jest w stanie wysłać wystarczającej ilości ropy do swoich klientów.
Teraz poinformowano OPEC, że w sierpniu jej produkowała średnio 6,238 miliona baryłek ropy dziennie. Oznacza to spadek o około 1,9 miliona baryłek dziennie, czyli 23% względem lipca.
Ostatni raz tak niski wynik odnotowano w 1990 roku, gdy światowym rynkiem energii wstrząsnęła wojna w Zatoce Perskiej.
Podobnie źle było już w kwietniu 2026 roku, kiedy produkcja została zredukowana do około 6,316 miliona baryłek dziennie, jednak w sierpniu ustanowiono największy dołek od 36 lat.
Co istotne, Rijad nie ogranicza wydobycia w celu sztucznego podbijania ceny.
Arabia Saudyjska od kilku miesięcy boryka się z problemem dotyczącym wywiezienia ropy z kraju.
Po wybuchu wojny z Iranem i ograniczeniu ruchu przez Cieśninę Ormuz koncern Saudi Aramco zaczął kierować większe ilości surowca rurociągiem Wschód–Zachód do portu Janbu nad Morzem Czerwonym.
Natomiast pod koniec lipca jemeńscy Huti ogłosili blokadę saudyjskich portów i nasilili ataki w regionie.
Alternatywna trasa, która miała uratować eksport, sama stała się więc celem.
Przy ograniczonej pojemności magazynów Saudyjczycy nie mogą bez końca wydobywać ropy, której nie są potem w stanie sprzedać ani wysłać do klientów.
Eksport runął o około 40%
Dane Kpler wskazują, że eksport saudyjskiej ropy spadł w sierpniu z około 5,1 miliona do 3,1 miliona baryłek dziennie.
Był to najniższy poziom od co najmniej 2013 roku.
Podkreślmy, że Arabia Saudyjska pozostaje największym eksporterem ropy na świecie i najważniejszym producentem OPEC.
Kiedy więc z rynku znika prawie 2 miliony baryłek jej dziennego wydobycia, inni dostawcy nie są w stanie szybko i bezboleśnie zasypać powstałej luki.
Spadek saudyjskiej produkcji dodatkowo zwiększył presję na ceny „czarnego złota”.
W czwartek ropa Brent podrożała o około 5%, osiągając mniej więcej 106,60 dolara za baryłkę. W trakcie sesji jej cena przekraczała 108 dolarów.
WTI również przebiła granicę 100 dolarów.
Sytuacja jest tym bardziej niepokojąca, że jeszcze niedawno ropa dopiero wracała ponad psychologiczny poziom 100 dolarów.
Teraz rynek otrzymał potwierdzenie, że konflikt uderza już nie tylko w Iran i przepływy przez Ormuz, ale także w możliwości eksportowe największego gracza OPEC.
Droższa ropa oznacza wyższe koszty paliw, transportu, produkcji i żywności.
To może ponownie podbić inflację, utrudnić bankom centralnym obniżanie stóp procentowych oraz uderzyć w akcje i kryptowaluty.
Rynek ropy nie mierzy się już wyłącznie z ryzykiem blokady jednego szlaku.
Problemy pojawiły się jednocześnie w Ormuzie i nad Morzem Czerwonym, a świat właśnie zobaczył, że nawet Arabia Saudyjska nie potrafi ich całkowicie ominąć.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->