Zakupowa gorączka złota trwa w najlepsze, a cena króla metali szlachetnych kontynuuje swoją podróż na północ. To już nie tylko kwestia akumulacji tego aktywa przez banki centralne i inwestorów instytucjonalnych, ale również przez detalistów z ulicy.
- Złoto osiągnęło swój najnowszy rekord cenowy na poziomie 4242 dolarów.
- W Australii odnotowano długie kolejki ludzi czekających przed skupem metali szlachetnych.
- W tym tygodniu swój nowy rekord, po 45 latach, osiągnęło również srebro.
Hossa na złocie wchodzi na nowy level
Złoto w dalszym ciągu przegania wszystkie inne aktywa pod kątem kapitalizacji rynkowej, a popyt na metal królów absolutnie nie spada, a wręcz widzimy jego dynamiczny wzrost, i to wśród ulicy!
To znak, że boom na jego zakupy dotarł z Wall Street i sektora banków centralnych również do przeciętnych inwestorów.
Wczoraj kurs złota osiągnął nowy rekord wszech czasów, wynoszący 4242 dolara na uncję. Od początku roku jego wartość zwiększyła się już o 61%.
Nie oszukujmy się, mamy coraz bardziej niepewne czasy, a nic tak nie popycha kapitału inwestorów do tego typu aktywów, jak strach i obawa o to, co przyniesie jutro.
Jak widzimy w ostatnich dniach, Donald Trump wciąż jest w formie, aby skrzętnie manipulować rynkami i prowadzić wojnę handlową z Pekinem, czym tylko osłabia pozycję dolara, a co za tym idzie amerykańskich obligacji.
Jak zacząć inwestować w złoto? Sprawdź nasz poradnik
Wydarzenia z 2020 roku dały do zrozumienia bankom centralnym, że zawsze należy być gotowym na pojawienie się czarnego łabędzia w postaci kolejnej pandemii, która sparaliżuje gospodarkę, więc takie instytucje jak NBP od jakiegoś czasu skupują złoto na potęgę (Polska jest w światowej czołówce pod tym względem).
Jako bezpieczny nośnik wartości kapitału zaczęli postrzegać złoto również inwestorzy detaliczni, czyli tak zwana ulica. Idealny przykład na to mamy w postaci sytuacji z Sydney.
Australijski serwis Nightly News przekazał, że w stolicy do jednego ze sklepów ustawiła się 60-metrowa kolejka ludzi czekająca na możliwość jego zakupu w lokalnym punkcie.
Jak więc widać, popyt na fizyczne posiadanie złota również przybiera na znaczeniu.
Srebro również jest na fali
Dla tych, którzy za późno obudzili się z pomysłem, by zainwestować w złoto, pozostaje zawsze tańsza alternatywa w postaci srebra.
To także święci swoje triumfy cenowe, a w tym tygodniu udało mu się pobić swój rekord cenowy z 1980 roku i przebiło poziom 50 dolarów za uncję.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->
