Cena ropy rośnie już czwartą sesję z rzędu, a Brent ponownie znalazł się o krok od poziomu 90 dolarów za baryłkę. Bezpośrednią przyczyną są malejące szanse na szybkie porozumienie USA z Iranem. Jednak dla inwestorów coraz większym problemem niż sama wojna może być to, jak droga ropa przełoży się na inflację, stopy procentowe i rynki finansowe.
- Cena Brent wzrosła we wtorek do 89,81 dolara za baryłkę, a WTI do 84,28 dolara. Oba benchmarki znalazły się najwyżej od 31 lipca.
- Przedłużający się kryzys wokół Cieśniny Ormuz oznacza ryzyko dalszego wzrostu kosztów energii.
- Fed już wcześniej ostrzegał, że utrzymująca się droga ropa może opóźniać spadek inflacji.
Ropa rośnie już czwarty dzień z rzędu
Jeszcze w ubiegłym tygodniu rynki żyły nadzieją na to, że negocjacje USA z Iranem doprowadzą do ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz.
Sytuacja jednak znów uległa pogorszeniu, a obie strony zaczęły się licytować, kto komu ma wypłacić większe odszkodowanie za poniesione straty.
Regres w tej kwestii odbija się oczywiście na cenie ropy, która we wtorek drożeje już czwartą sesję z rzędu.
Kontrakty na Brent rosły o 2,38%, do 89,81 dolara za baryłkę, natomiast WTI zyskiwała 2,62% i kosztowała 84,28 dolara.
W obu przypadkach oznacza to najwyższe poziomy od 31 lipca.
Co istotne, dzień wcześniej oba benchmarki skoczyły już o ponad 5%.
Rynek bardzo nerwowo zareagował na kolejną przepychankę między Donaldem Trumpem a Teheranem dotyczącą warunków zakończenia wojny.
Przypomnijmy, że Iran zażądał od USA m.in. reparacji za straty wojenne, na co amerykański przywódca odpowiedział własnym żądaniem odszkodowań, czym jeszcze bardziej skomplikował negocjacje.
Kwestia Ormuz stoi w miejscu
Problem nie ogranicza się jednak do politycznych deklaracji. Obecnie przez Cieśninę Ormuz przepływa zaledwie ułamek statków, które korzystały z tego szlaku przed wojną.
Przed wojną przez Cieśninę Ormuz przechodziło około 20% światowego handlu ropą.
W poniedziałek przez ten strategiczny szlak przepłynęło zaledwie sześć jednostek, podczas gdy średnia z poprzednich 10 dni wynosiła około 11.
Barclays szacuje, że w tygodniu zakończonym 7 sierpnia eksport netto ropy i produktów naftowych przez cieśninę wynosił około 3 mln baryłek dziennie, wobec 4,4 mln tydzień wcześniej.
Do tego dochodzą kolejne problemy na innych szlakach.
We wtorek Huti zaatakowali statek w cieśninie Bab al-Mandab, a Saudi Aramco przesunęło ponowne uruchomienie rafinerii Jazan o mocy 400 tys. baryłek dziennie po wcześniejszych atakach rebeliantów.
Jak więc widać, przepływy ropy przez kluczowe szlaki regionu pozostają mocno ograniczone, co zwiększa presję na ceny surowca.
Większym problemem może być inflacja
I tutaj dochodzimy do kwestii, która dla inwestorów może okazać się nawet ważniejsza od samej wojny.
Droższa ropa oznacza wyższe ceny paliw i energii, a pośrednio także większe koszty transportu oraz produkcji.
Nie jest to oczywiście gwarancja powrotu wysokiej inflacji, lecz im dłużej ceny energii pozostają na wyższych poziomach, tym większe staje się ryzyko przenoszenia tych kosztów na pozostałą część gospodarki.
Fed już wcześniej wskazywał ten problem, czym tylko podkręcił niepokoje wśród inwestorów.
W lipcowym raporcie dotyczącym polityki pieniężnej Rezerwa Federalna podkreślała, że po rozpoczęciu konfliktu na Bliskim Wschodzie ceny energii mocno wzrosły.
W ciągu 12 miesięcy do maja komponent energetyczny indeksu PCE podskoczył aż o 24%, a sama inflacja PCE wynosiła 4,1%.
Jeszcze wcześniej członkowie Fed ostrzegali, że długotrwały konflikt i utrzymujące się wysokie ceny ropy mogą opóźnić powrót inflacji do celu 2%, a z czasem zacząć mocniej przenikać także do inflacji bazowej.
To wyjątkowo niewygodny moment na kolejną falę wzrostów surowca.
Już w środę inwestorzy poznają nowe dane o inflacji w USA, które mogą mieć duże znaczenie dla dalszych decyzji Fedu.
Rynek oczekuje obecnie spadku dynamiki CPI z 3,5% do około 3,4%.
Jeżeli jednak ropa na dłużej zadomowi się w okolicach 90 dolarów albo ruszy jeszcze wyżej, temat inflacji może bardzo szybko wrócić na pierwszy plan.
Wtedy polityczna przepychanka Trumpa z Iranem przestanie być wyłącznie problemem Bliskiego Wschodu, bowiem jej rachunek mogą zacząć płacić konsumenci, banki centralne i inwestorzy na całym świecie.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->