Kurs bitcoina spada. ETF-y tracą 1,5 mld USD, a 7,8 mln BTC świeci na czerwono
Kurs bitcoina znów cofnął się w okolice 76 tys. dolarów, a inwestorzy z tego rynku coraz wyraźniej tracą pewność, że ostatnie odbicie było początkiem większego ruchu w górę. Po czwartkowej euforii związanej z regulacjami w USA zostało niewiele, bowiem rynek znów zadaje sobie jedno pytanie: czy to tylko kolejna korekta, a może początek głębszego zanurzenia BTC na wykresie cenowym?
- Bitcoin od czwartku spadł z okolic 82 tys. dolarów do rejonu 76-77 tys. dolarów.
- Dane z ETF-ów i rynku instrumentów pochodnych sugerują, że presja podażowa może jeszcze nie być wyczerpana.
- Glassnode wskazuje, że przy cenie ok. 76,7 tys. dolarów ponad 7,8 mln BTC znajduje się w strefie niezrealizowanej straty.
- Santiment odnotowało natomiast pogorszenie nastrojów detalistów, wśród których ponownie dominuje strach.
Niedźwiedzie odzyskują kontrolę nad rynkiem bitcoina
Jeszcze kilka dni temu bitcoin próbował utrzymać narrację o powrocie ceny w stronę 90 tys. dolarów.
Obecnie ten scenariusz nie jest jeszcze całkowicie skreślony, ale po zimnym prysznicu, jaki otrzymał rynek największej kryptowaluty, jego realizacja wydaje się coraz bardziej odległa.
Weźmy pod uwagę, że od czwartku kurs bitcoina stracił ok. 5 tys. dolarów, spadając z lokalnego szczytu 82 tys. dolarów do okolic 76,8 tys. dolarów.
Co gorsza, nie wygląda to wyłącznie na zwykłe oczyszczenie po ostatnich wzrostach.
Na rynku widać odpływ kapitału z ETF-ów spot oraz ostrożniejsze pozycjonowanie na kontraktach, co sugeruje, że inwestorzy nie rzucają się jeszcze do kupowania dołka.
Według danych SoSoValue presja na bitcoinowe ETF-y wyraźnie wzrosła.
Od 7 maja jedenaście amerykańskich funduszy spot na BTC odnotowało łącznie ponad 1,5 miliarda dolarów odpływów, z czego aż 648 milionów dolarów inwestorzy wycofali tylko w poniedziałek.
Był to najgorszy dzienny wynik od 29 stycznia i już drugi przypadek w ciągu tygodnia, gdy odpływy z tych funduszy przekroczyły 600 milionów dolarów. W poprzedni wtorek skala wypłat wyniosła 635 milionów dolarów.
To ważne, bowiem bitcoin nie zdołał utrzymać byczego impetu po ostatnich pozytywnych informacjach z USA.
Przypomnijmy, że rynek dostał niedawno paliwo w postaci postępów nad CLARITY Act, czyli jedną z najważniejszych ustaw krypto w Stanach Zjednoczonych.
Problem w tym, że regulacyjny optymizm szybko został przykryty przez makroekonomię i geopolitykę.
Warto jednak zaznaczyć, że to nie jest tak, że byki są całkowicie bez szans.
Gdy się spojrzy na tygodniowy wykres z wstęgami Bollingera, to bitcoin wciąż utrzymuje się powyżej środkowej linii tego wskaźnika, czyli 20-tygodniowej średniej kroczącej, która znajduje się w okolicach 74 986 dolarów.
Jeżeli ten poziom zostanie utrzymany, to technicznie wciąż można mówić o zachowaniu średnioterminowego trendu wzrostowego. Górna granica wstęgi wypada natomiast w pobliżu 91 091 dolarów.
Problem leży gdzie indziej. Z analizy Glassnode dowiadujemy się, że przy cenie ok. 76,7 tys. dolarów ponad 7,8 mln BTC znajduje się w strefie papierowej straty.
To oznacza, że przy każdym mocniejszym odbiciu część inwestorów może próbować wyjść na zero, zwiększając presję sprzedażową.
Kolejną kwestią, która może niepokoić byki, jest pogorszenie nastrojów na rynku.
Analitycy z Santiment zauważyli, że detaliści tracą optymizm, a negatywne komentarze w sieci po raz pierwszy od 21 kwietnia zaczęły przeważać nad tymi pozytywnymi.
Wskaźnik relacji optymizmu w odniesieniu do pesymizmu spadł do 0,94, co firma określa jako powrót inwestorów w strefę FUD-u, czyli strachu.
Historycznie takie momenty czasami poprzedzały odbicie, ponieważ rynek krypto lubi iść wbrew tłumowi.
Na razie sytuacja jest więc niewygodna dla obu stron. Niedźwiedzie widzą pogarszające się dane i słabnący popyt, a byki bronią ostatnich technicznych poziomów wsparcia.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->