Platforma, która miała wyglądać jak prosty sposób na zarabianie w internecie, okazała się kolejnym narzędziem do wyciągania pieniędzy od tysięcy ludzi. Prokuratura Krajowa poinformowała właśnie o zatrzymaniu pięciu osób w sprawie AdBlast. Skala poniesionych strat jest przeogromna!
- CBŚP zatrzymało pięć osób podejrzanych w śledztwie dotyczącym platformy AdBlast. Prokuratura mówi o ponad 90 tys. pokrzywdzonych.
- Według śledczych szkody wyniosły co najmniej 32 miliony dolarów, a środki miały być prane m.in. przez bitcoina, giełdy krypto, BLIK i kantory.
AdBlast pod lupą prokuratury
Na polecenie Prokuratury Krajowej funkcjonariusze wrocławskiego CBŚP zatrzymali pięć osób podejrzanych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej działającej wokół platformy AdBlast.
Akcje mające doprowadzić do zatrzymań prowadzono od 18 marca do 27 kwietnia 2026 r. na terenie województw kujawsko-pomorskiego i śląskiego. Sprawa dotyczy oszustwa oraz prania pieniędzy z wykorzystaniem kryptowalut.
Skala jest ogromna. Prokuratura informuje o ponad 90 tys. pokrzywdzonych, a łączną wartość szkody szacuje na nie mniej niż 32 mln dolarów.
Jednocześnie wartość szkody objętej zarzutami przedstawionymi zatrzymanym wynosi co najmniej 15,4 miliona złotych!
To oznacza, że śledztwo nie zamyka całej sprawy, ponieważ prokuratura wprost podkreśla, że postępowanie ma charakter rozwojowy.
AdBlast funkcjonował jako internetowa platforma reklamowa powiązana z amerykańską firmą Alternet.
Użytkownikom obiecywano zarabianie pieniędzy za oglądanie reklam i angażowanie kolejnych osób w system.
Już w 2021 r. UOKiK uznał, że Alternet oraz platforma AdBlast stworzyły system promocyjny typu piramida.
Konsumenci mogli kupować pakiety w cenach od 10 do 1000 dolarów albo nabywać na platformie określone statusy, a zyski miały zależeć głównie od wciągania nowych uczestników.
To klasyczny schemat piramidy finansowej, w którym na front wysuwa się obietnica łatwego zarobku, a pod spodem działa mechanizm żyjący tak długo, jak długo napływają nowe pieniądze.
Gdy dopływ świeżych użytkowników słabnie, system przestaje się spinać, a rachunek zostaje u tych, którzy weszli za późno, czyli typowa piramida finansowa.
Jak prano pieniądze?
Najciekawszy w tej sprawie jest jednak sposób, w jaki śledczy odtwarzali przepływ pieniędzy.
Prokuratura poinformowała, że dzięki inżynierii wstecznej i analizie danych udało się ustalić, jak działał mechanizm przyjmowania wpłat, w tym adresy w sieci Bitcoin.
Zidentyfikowano także pośrednika płatności kryptowalutowych, którego usługi miały zapewniać anonimowość organizatorom procederu.
Dalszy schemat był już dobrze znany z innych spraw o pranie pieniędzy.
Cyfrowe aktywa miały trafiać na jednorazowe adresy, następnie ich pochodzenie było zaciemniane poprzez mieszanie ich z innymi środkami używając specjalnych mikserów, a następnie lądowały na kontach prowadzonych przez platformy do handlu krypto.
Po sprzedaży krypto pieniądze przelewano na rachunki bankowe, transferowano między kolejnymi kontami i ostatecznie wypłacano w gotówce.
Według prokuratury wypłaty realizowano kartami płatniczymi, kodami BLIK oraz bezpośrednio w placówkach bankowych w Bydgoszczy.
Pojedyncze transakcje miały sięgać nawet ok. 1 miliona zł. Gotówka trafiała następnie do osoby kierującej procederem, a później była wymieniana w kantorach na euro z wykorzystaniem tzw. smurfingu, czyli dzielenia transakcji tak, by nie przekraczać progów rejestracyjnych.
Jednemu z podejrzanych prokurator zarzucił założenie i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą oraz pranie pieniędzy.
Pozostałe cztery osoby usłyszały zarzuty udziału w grupie i prania pieniędzy.
To kolejna sprawa pokazująca, że kryptowaluty same w sobie nie są problemem, ale dla przestępców pozostają wygodnym narzędziem do zaciemniania śladów, dopóki śledczy nie zaczną czytać blockchaina równie uważnie jak wyciągów bankowych.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->
