Prezes zondacrypto budował „krypto-Revoluta” za pieniądze z giełdy. Projekt upadł po wydaniu milionów

Przemysław Kral miał, jak się okazuje, wielki plan: chciał zbudować tzw. neobank, który w założeniu byłby konkurencją dla Revoluta. Na realizację tego celu wydał 9 mln euro zondacrypto. W piątek 24 kwietnia wniosek o licencję na działalność finansową został jednak wycofany.


  • Przemysław Kral przez ponad 2 lata planował stworzenie neobanku na Łotwie.
  • Wniosek o licencję dla tego typu instytucji został wycofany.

zondacrypto i nowy bank?

Jak podają dziennikarze Wirtualnej Polski i Money.pl, gdy badali sprawę zondacrypto, „trafili na nowy wątek”.

Skontaktował się z nami biznesmen, do którego w styczniu zgłosili się ludzie działający w imieniu Przemysława Krala. Prosili o pożyczkę. Oferowali warunki spłaty dużo lepsze niż rynkowe

– podają dziennikarze.

Okazuje się, że było to zaproszenie do wejście do nowego biznesu: Kral od 2,5 roku pracował nad uruchomieniem na Łotwie neobanku.

W praktyce chodziło o odpowiedź na Revoluta: aplikację finansową, za pomocą której można prowadzić konto, płacić i wymieniać waluty.

Wszystko brzmiało bardzo logicznie, gdyż świetnie uzupełniłoby działalność zondacrypto. Problem w tym, że w piątek, 24 kwietnia, projekt upadł: BeOne Europe SIA, spółka z siedzibą w Rydze, wycofała wniosek o licencję instytucji pieniądza elektronicznego (EMI).

Poszukiwania inwestorów

Co działo się wcześniej? Jesienią 2025 r. rozpoczęły się zresztą poszukiwania inwestorów, którzy mieliby wejść w BeOne.

Oferowano zakup 20% udziałów w spółce. Alternatywą było „powierzenie środków pod zarządzanie”. Do tego miała dojść potencjalna, bezpośrednia inwestycja w „kryptowalutowy Revolut”.

Dziennikarze wskazują na opcję drugą: przy przekazaniu Kralowi i jego ludziom do 1 mln USD oferowano zwrot aż 10% rocznie. Do 5 mln zysk rósł do 12%, a powyżej tej ostatniej kwoty – 15%.

To bardzo wysokie oprocentowanie. Skąd więc firma chciała wziąć pieniądze na spłatę? Z market makingu (animacja rynku) i zabezpieczonych pożyczek dla traderów.

W pierwszym przypadku boty skupowałyby kryptoaktywa od użytkowników giełdy i sprzedawały je drożej innym użytkownikom. W drugim – udzielałyby wysoko oprocentowanych, zabezpieczonych majątkowo pożyczek spekulantom

– tłumaczą dziennikarze.

Ostatecznie jednak cały projekt upadł, gdyż, jak sugerują media, wybrano niewłaściwe miejsce na zdobycie licencji na prowadzenie neobanku.

Uzyskanie licencji na działalność na Łotwie nie jest proste. (…) Wnikliwie bada pochodzenie kapitału, rzeczywistych właścicieli oraz źródła finansowania. (…)

Według naszych źródeł proces licencyjny był drobiazgowy, a pytania kierowane do udziałowców – wyjątkowo szczegółowe

– podsumowują dziennikarze.

Cały projekt kosztować miał do tego czasu 9 mln euro.


Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->

Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->