Sprawa problemów giełdy zondacrypto wchodzi na kolejny poziom. Po serii medialnych doniesień i narastających pytań o opóźnienia w wypłatach, wszystkiemu ma przyjrzeć się prokuratura. Oczywiście nie oznacza to jeszcze przesądzenia winy firmy, ale pokazuje, że trwający kryzys wywodzącej się z Polski platformy przybiera na sile.
- Prokuratura ma zbadać medialne doniesienia o możliwych nieprawidłowościach w funkcjonowaniu zondacrypto, w tym wątek problemów z wypłatami.
- Giełda odpiera zarzuty i twierdzi, że jest w pełni wypłacalna. Jak przekazano, opóźnienia wdrażaniem nowych procedur bezpieczeństwa.
Prokuratura bierze zondacrypto pod lupę
Nie milkną echa sprawy dot. problemów giełdy zondacrypto, która od ponad tygodnia mierzy się z licznymi oskarżeniami o brak wypłat środków ze swojej platformy lub bardzo duże opóźnienia.
To nie jedyny problem „Zondy”, bowiem w tle pojawiły się oskarżenia o zaburzoną płynność finansową, a także nierozliczaniu się z jej partnerami biznesowymi.
Zarówno firma, jak jej prezes – Przemysław Kral – odpierają te zarzuty i twierdzą, że problemy z wypłatami są spowodowane błędami technicznymi oraz wdrażaniem nowych systemów bezpieczeństwa.
Sprawa jednak komplikuje się coraz mocniej, bowiem nie dość, że użytkownicy giełdy coraz bardziej sceptycznie podchodzą do przedstawianych przez nią wyjaśnień, to tematem zainteresowała się dodatkowo Prokuratura Krajowa.
Jak poinformowano, śledczy zbadają powyższe doniesienia o rzekomych problemach giełdy.
Według dostępnych informacji działania mają być realizowane w ramach już prowadzonego śledztwa śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej, które dotyczy zaginięcia Sylwestra Suszka, czyli założyciela BitBay (nazwa firmy przed rebrandingiem), którego na stanowisku prezesa zastąpił Kral.
Bezpośrednim impulsem do reakcji były publikacje na łamach portali Money.pl i Wirtualnej Polski, w których pojawiły się pytania o spadek rezerw widocznych na części portfeli.
W tym miejscu warto podkreślić, że prokuratura zapowiedziała zbadanie powyższych doniesień, jednakże nie potwierdziła informacji o niewypłacalności czy o popełnieniu przestępstwa.
Giełda odpowiada: „jesteśmy wypłacalni”
zondacrypto odrzuca zarzuty i utrzymuje, że medialny obraz sytuacji jest bardzo uproszczony.
Spółka twierdzi, że część komentatorów błędnie utożsamia stan gorących portfeli, używanych do bieżącej obsługi wypłat, z całkowitymi aktywami platformy.
Według oświadczenia firmy większość środków klientów znajduje się w cold walletach, a saldo rezerw w samym bitcoinie na 1 kwietnia miało przekraczać 4,5 tys. BTC, co jak utrzymuje giełda, zapewnia pełne pokrycie zobowiązań wobec użytkowników.
Platforma przyznaje jednocześnie, że część wypłat była w ostatnim czasie realizowana wolniej niż odbywa się standardowo.
Tłumaczono to wdrażaniem nowych systemów bezpieczeństwa i ręczną weryfikacją części transakcji.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->