Nie ma rozłamu między Coinbase a Białym Domem w sprawie CLARITY Act, twierdzi dyrektor generalny tej giełdy Brian Armstrong. Co więc się dzieje w kulisach Kongresu?
- Coinbase wcale nie idzie na zwarcie z Białym Domem, twierdzi CEO giełdy.
- Ostatnio w mediach pojawiła się informacja, że Coinbase nie podoba się kształt ustawy CLARITY.
Coinbase wcale nie jest tak całkiem na „nie”?
Brian Armstrong odrzucił doniesienia, jakoby rząd Donalda Trumpa był bliski wycofania poparcia dla ustawy CLARITY, twierdząc, że urzędnicy Białego Domu byli „bardzo konstruktywni” w rozmowach dot. regulacji.
Poprosili nas o wynegocjowanie porozumienia z bankami, nad którym obecnie pracujemy. Właściwie to opracowaliśmy kilka dobrych pomysłów na to, jak możemy pomóc bankom społecznościowym w przypadku tego projektu ustawy, ponieważ właśnie o to chodzi
– przekazał CEO.
Wszystko dzieje się po tym, jak Coinbase wycofało swoje poparcie dla ustawy CLARITY dzień przed planowaną debatą w Senacie dot. tego projektu. DL News podało, że firmy z rynku kryptowalut mają zamiar „rozszerzyć swoje listy życzeń” dot. zmian w ustawie, co „tylko zwiększy tarcia”.
Armstrong zabrał głos w odpowiedzi na zarzuty, że Biały Dom był „wściekły” z powodu „jednostronnej” decyzji Coinbase o wycofaniu poparcia dla ustaw. Stwierdził, że zarzuty dot. konflikt są „nieprawdziwe”.
Biały Dom rozważa całkowite wycofanie poparcia dla ustawy o strukturze rynku kryptowalut, jeśli Coinbase nie wróci do rozmów i nie przedstawi porozumienia w sprawie rentowności [stablecoinów], które zadowoli banki i doprowadzi do porozumienia wszystkich
– napisała na X podcasterka Eleanor Terrett.
Cytując anonimowe „źródło bliskie administracji Trumpa”, dodała, że Biały Dom „nie został powiadomiony” o decyzji Coinbase z wyprzedzeniem, „nazywając to wymuszeniem na Białym Domu i reszcie branży”.
O co chodzi?
W tym wszystkim chodzi o banki spółdzielcze, które mają krytyczne uwagi wobec CLARITY Act.
Jednym z kluczowych elementów sporu jest to, że projekt ma, jak chcą banki, zakazać płacenia odsetek posiadaczom stablecoinów – nawet jeśli są one zabezpieczone realnymi instrumentami, jak obligacje skarbowe.
Chodzi o to, by nie przypominały one oprocentowanych depozytów. Banki argumentują, że bez takich ograniczeń duża część depozytów klientów mogłaby szybko przepłynąć z tradycyjnych kont bankowych do stablecoinów, które mogą oferować atrakcyjniejsze zwroty.
Dla banków to realne zagrożenie dla tradycyjnego modelu finansowania kredytów i stabilności systemu.
Banki (w tym spółdzielcze) często argumentują, że nieograniczony przepływ kapitału w cyfrowe aktywa i stablecoiny może zaburzyć stabilność finansową.
Warto dodać, że to oczywiście lobbing i walka o kapitał, a nie troska o dobro inwestorów.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->