W 2029 roku Rosjanie mają być gotowi do ataku na kolejne europejskie kraje, ostrzega Wołodymyr Zełenski. Jego zdaniem NATO i Unia Europejska muszą zrobić wszystko, by zatrzymać Moskwę na Ukrainie.
- Zełenski ostrzega, że Rosja nie zatrzyma się na Ukrainie i za 4 lata zaatakuje kolejne kraje europejskie.
- Jego zdaniem Władimir Putin zastraszył niektóre europejskie kraje i pozbawił Kijów części wsparcia systemów obrony powietrznej.
Zełenski ostrzega
Zełenski ma spore problemy we własnym kraju: nagłośniono tam aferę korupcyjną, która uderza w jego środowisko. Chyba z tego powodu stara się przejść do kontrofensywy medialnej.
W rozmowie z „Bloombergiem” ostrzegł, że wojna może rozlać się na kolejne kraje Europy. Do tego już teraz Rosja osiągnęła swój cel i doprowadziła do tego, że Kijów nie ma części wsparcia systemów obrony powietrznej.
Powinniśmy przyznać, że oni [Rosjanie – red.] chcą dużej wojny. Szykują się do niej tak, aby być gotowymi w 2029 lub 2030 r. i w tym czasie zacząć taką wojnę na kontynencie europejskim
– przekazał Zełenski w mediach społecznościowych.
I stąd jego propozycja: wojnę trzeba zatrzymać w granicach Ukrainy.
Należy zrobić wszystko, aby zmniejszyć ich możliwości. Nie dawać im pieniędzy (…) i nie dawać im broni
– dodał.
Przyznał, że sytuacja na froncie jest dziś trudna, a nie ułatwiają jej rosyjskie ataki na infrastrukturę krytyczną.
W co gra Zełenski?
Co dokładnie chce osiągnąć prezydent Ukrainy? Przede wszystkim dziś musi obronić się w sprawie korupcyjnej, która wybuchła w jego kraju i dotyczy jego środowiska biznesowo-politycznego.
Ponadto, jak twierdzi m.in. Jacek Bartosiak, ekspert ds. geopolityki, jego pozbycia się z Kijowa mogą chcieć Amerykanie, bowiem blokuje on zawarcie porozumienia na linii USA-Ukraina-Rosja.
Czy więc Zełenski całkowicie kłamie i Rosja nam nie zagraża? To byłoby uproszczeniem sprawy, bowiem Moskwa chce realizacji ultimatum Ławrowa z 2021 r., czyli wycofania NATO z krajów, które zostały przyjęte do Sojuszu po 1997 r. i podporządkowania sobie Europy Środkowej.
Jak na razie stara się to osiągnąć wojną hybrydową i dyplomacją. Póki na Ukrainie trwają walki, nie zdecyduje się na atak na kraje bałtyckie, nie mówiąc o Polsce (wynika to ze strategii prowadzenia tylko jednej wojny na raz, która ma korzenie w myśleniu strategicznym rodem z ZSRR).
Zełenski walczy więc o swoje polityczne przetrwanie i dalsze dostawy broni z Zachodu. Nowa afera z pewnością mocno osłabiła jego pozycję.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->