Afera wokół zondacrypto wchodzi właśnie na znacznie poważniejszy poziom. W przestrzeni publicznej pojawiły się bowiem zarzuty, że giełda mogła wykorzystywać kryptowaluty swoich klientów do inwestowania i udzielania pożyczek. Jeżeli te doniesienia okażą się prawdą, to całkowicie zmienią obraz obecnych problemów z wypłatami. Na ten moment nie są to informacje oficjalnie potwierdzone przez organy ścigania ani samą spółkę.
- Pojawiły się zarzuty, że zondacrypto mogła inwestować i pożyczać środki klientów, mimo że regulamin tego zabrania.
- Nie ma jeszcze oficjalnego potwierdzenia, ale jeśli informacje okażą się prawdą, mogą tłumaczyć problemy z wypłatami.
- Giełda wciąż raportuje o postępach w realizacji wypłat środków użytkowników z platformy.
Nowe zarzuty wobec zondacrypto
Czy wywodząca się z Polski giełda zondacrypto popełniła analogiczny błąd, co dowodzona przez Sama Bankmana-Frieda platforma FTX, która upadła przez niewłaściwe zarządzanie środkami klientów?
Chodzi bowiem o to, że do tej pory dominowało przekonanie, że zondacrypto mierzy się przede wszystkim z problemami operacyjnymi z realizacją wypłat przez użytkowników platformy.
Wspominano o przeciążeniach systemów, ręcznej weryfikacji transakcji i wdrażaniu nowych procedur bezpieczeństwa.
Sama giełda konsekwentnie utrzymuje, że pozostaje wypłacalna, a większość środków klientów znajduje się w cold walletach, co jest jej linią obrony przed oskarżeniami o uszczuplenie rezerw bitcoina o ponad 99%.
Jednocześnie zbadanie medialnych doniesień dotyczących platformy zapowiedziała prokuratura.
Teraz jednak pojawił się wątek, który może zmienić wszystko w trwającej od dwóch tygodni aferze.
Według analiz opartych na estońskich sprawozdaniach finansowych operatora giełdy, w dokumentach miały znaleźć się zapisy sugerujące, że środki klientów były inwestowane dalej, zarówno krótkoterminowo, jak i długoterminowo.
Tak twierdzi Kancelaria Prawna „Skarbiec”, która na swoim blogu opublikowała raport sugerujący takie działanie.
I tu pojawia się kluczowy problem.
W regulaminie korzystania z platformy zondacrypto wskazano, że giełda nie wykorzystuje środków klientów na własny rachunek, a przechowuje je wyłącznie w celu realizacji ich zleceń.
Warunki platformy podkreślają również, że spółka nie prowadzi działalności inwestycyjnej z użyciem aktywów klientów, nie inwestuje i nie pożycza tych środków oraz nie czerpie z nich żadnych korzyści.
Jeśli więc rzeczywiście w oficjalnych raportach finansowych znajdują się informacje sugerujące coś przeciwnego, zachodzi tu poważna sprzeczność między deklaracjami wobec użytkowników a potencjalną praktyką operacyjną.
Na tym etapie nie można jednak mówić o potwierdzonych faktach.
To nadal zarzuty oparte na interpretacji dostępnych dokumentów, które wymagają weryfikacji przez odpowiednie instytucje.
Jednocześnie pojawiają się pytania, które nabierają zupełnie nowego znaczenia w kontekście problemów z wypłatami.
Czy możliwe jest, że część środków klientów została zamrożona nie z powodu problemów technicznych, lecz dlatego, że została wcześniej wykorzystana w inny sposób?
Czy ewentualne inwestycje lub pożyczki mogły ograniczyć bieżącą płynność platformy?
Na te pytania nie mamy jednoznacznych odpowiedzi.
Warto jednak podkreślić, że sama giełda stanowczo odpiera wszelkie zarzuty i utrzymuje, że jest w pełni wypłacalna, a opóźnienia w wypłatach wynikają z wdrażania dodatkowych zabezpieczeń.
Jeżeli jednak pojawiające się informacje znajdą potwierdzenie, nie będzie to już historia o „chwilowych problemach technicznych”.
W takim scenariuszu mielibyśmy do czynienia z potencjalnie dużo poważniejszym problemem, dotyczącym samego modelu funkcjonowania giełdy i sposobu zarządzania środkami klientów.
Do opisanych wyżej informacji odniósł się prezes giełdy – Przemysław Kral – który w dalszym ciągu utrzymuje, że sytuacja pozostaje pod kontrolą.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->
