Jeszcze kilka tygodni temu wielu inwestorów zastanawiało się, czy wieloletnia hossa na złocie właśnie dobiega końca. Tymczasem metal królów ponownie przyciąga kapitał, a jego cena osiąga najwyższe poziomy od połowy czerwca. Co więcej, analitycy BNP Paribas uważają, że w ciągu najbliższego roku kurs za jedną uncję może przekroczyć 5000 dolarów.
- Cena złota wzrosła do 4250 dolarów, czyli najwyższego poziomu od 18 czerwca, odrabiając straty po wcześniejszej korekcie.
- BNP Paribas prognozuje, że w ciągu 12 miesięcy złoto może powrócić do poziomu 5000 dolarów za uncję.
- Paliwem do wzrostów mają być rekordowe zadłużenie państw, słabszy dolar oraz spadające stopy procentowe.
Złoto znów przyciąga inwestorów
Po kilku miesiącach słabszej formy widzimy, że nastroje inwestorów na rynku złota zaczynają się wyraźnie poprawiać.
Cena uncji wzrosła do około 4250 dolarów, osiągając najwyższy poziom od 18 czerwca, a analitycy podkreślają, że fundamenty dotychczasowej hossy wcale nie zniknęły.
Co więcej, ich zdaniem jest wręcz przeciwnie.
Złoty kruszec ma za sobą już kilka udanych sesji z rzędu, a inwestorzy ponownie zaczynają traktować go jako jedno z aktywów z kategorii safe haven.
Obecne odbicie na wykresie wspierają przede wszystkim słabszy dolar oraz poprawa nastrojów na rynku obligacji.
Co ciekawe, złotu pomaga również częściowe uspokojenie sytuacji na Bliskim Wschodzie.
Nadzieje na ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz doprowadziły do spadku cen ropy, ograniczając ryzyko nowego impulsu inflacyjnego.
W efekcie rynek znów zaczął zakładać, że Rezerwa Federalna będzie miała w przyszłości więcej przestrzeni do obniżania stóp procentowych.
To o tyle istotne, ponieważ złoto nie przynosi odsetek, więc gdy rentowności obligacji spadają, koszt utrzymywania kruszcu staje się relatywnie niższy, a jego atrakcyjność rośnie.
Złoto znów po 5000 USD?
Warto również wspomnieć o optymistycznych prognozach analityków co do dalszego kierunku ceny metalu królów.
Według analityków BNP Paribas cena złota może w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy przekroczyć 5000 dolarów za uncję, co oznaczałoby wzrost o około 18% względem obecnych poziomów.
Z czego jednak wynika tak bycze nastawienie do tego rynku?
Eksperci wskazują przede wszystkim na rekordowe zadłużenie największych gospodarek świata.
Rosnące deficyty budżetowe oraz coraz większe potrzeby pożyczkowe państw mogą stopniowo osłabiać zaufanie do tradycyjnych walut i zwiększać zainteresowanie aktywami uznawanymi za magazyn wartości.
Drugim argumentem jest perspektywa słabszego dolara.
Historycznie złoto często zyskiwało wtedy, gdy amerykańska waluta traciła na wartości, przez co stawało się tańsze dla inwestorów spoza Stanów Zjednoczonych.
Analitycy zwracają również uwagę na utrzymujący się popyt ze strony banków centralnych.
W ostatnich latach wiele państw (w tym szczególnie Polska) regularnie zwiększało swoje rezerwy złota, dywersyfikując je kosztem aktywów denominowanych w dolarze.
Bądźmy jednak realistami, powrót do poziomu 5000 dolarów nie będzie jednak prosty.
Eksperci XTB podkreślają, że mimo ostatniego odbicia rynek nadal musi zmierzyć się z wysoką podażą, a pierwszym poważnym testem dla kupujących będą okolice 4500 dolarów za uncję.
Nie można również zapominać o polityce Fedu.
Jeżeli inflacja w USA ponownie zacznie rosnąć, oddalając się od celu 2%, to bank centralny zapewne zdecyduje się odłożyć w czasie obniżki stóp procentowych.
Nie należy również wykluczać scenariusza kolejnych podwyżek, co oczywiście umocni dolara, wywierając presję na notowania złota.
Jedno wydaje się jednak pewne.
Po okresie słabszych nastrojów inwestorzy ponownie zaczynają dostrzegać w złocie coś więcej niż tylko bezpieczną przystań na czas kryzysów.
Jeżeli prognozy dotyczące słabszego dolara, rosnącego zadłużenia i łagodniejszej polityki Fedu się sprawdzą, kruszec może ponownie znaleźć się w centrum uwagi światowych rynków finansowych.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->