ZachXBT ujawnia zarobki 200 influencerów z branży krypto. Większość z nich ukrywa swoje współprace

Kryptoinfluencer

Podążanie za finansowymi guru, a zwłaszcza tymi z branży kryptowalut, to dość ryzykowna ścieżka. Wielu kryptoinfluencerów to zwykli naganiacze na tokeny o wątpliwej reputacji, ale hajs za reklamę się zgadza i prawie wszyscy są zadowoleni. Znany blockchainowy detektyw ujawnił jednak poważne niedopełnienie pewnych zasad w tej kwestii. 


  • ZachXBT opublikował arkusz z adresami kryptowalutowych inflencerów oraz stawkami wynagrodzeń, jakie brali za promowanie tokenów w mediach społecznościowych.
  • Okazało się, że większość z nich zatajała przed swoimi odbiorcami fakt, że za publikowanie informacji o danym projekcie brano pokaźne sumki.
  • Te wahają się w przedziale od 5 do 60 tys. dolarów za jeden post.

Nie ufajcie influencerom

Jeżeli Twój profil w mediach społecznościowych cieszy się wieloma followersami i generuje pokaźne zasięgi, a publikowane posty są uważane przez niejedną osobę z rynku kryptowalut za opiniotwórcze, z pewnością ktoś będzie chciał wypromować na tym swój projekt.

I spoko, każdy ma prawo zarabiać na promowaniu danego produktu, w końcu mamy kapitalizm i wolność rynkową. Problemem jest jednak to, że wiele znanych postaci w danej społeczności ukrywa przed swoimi fanami fakt, że dana treść, jaka trafia na ich profile, jest odgórnie sponsorowanym materiałem.

Blockchainowy strażnik porządku na rynku kryptowalut – ZachXBT – opublikował w tym tygodniu arkusz zawierający adresy portfeli ponad 200 influencerów z tej branży oraz kwoty, jakie inkasowali za promocję danych projektów.

Ile zgarniają kryptoinfluencerzy za posty sponsorowane? Ci mniej popularni biorą po kilkaset dolarów za jeden post na swoich kanałach. Ci bardziej rozpoznawalni krzyczą sobie już około 5 tys. dolarów. Wyższa półka zaczyna się od 10 tys. dolarów za jeden post, ale rekordzistą na tej liście jest podmiot, który otrzymał 60 tys. dolarów za publikowanie odpowiednich materiałów.

No i w porządku, gdzie wady? Otóż okazuje się, że w przypadku, gdzie aż 60 kont otrzymało przelewy od tego samego projektu, to dosłownie mniej niż 5 z nich faktycznie ujawniło, że ich posty mają charakter reklamowy.

Społeczność kryptowalut w komentarzach nie kryła swojego niezadowolenia. Współzałożyciel The OTC Network jawnie określił takie działanie, gdzie nie zachodzi oznaczanie postów jako współpraca reklamowa, za oszustwo.

Sztucznie nadmuchiwana narracja

Kiedy cena danego tokena zaczyna rosnąć na giełdach? Oczywiście, gdy panuje na niego coraz to większy hype oraz popyt ze strony spekulantów.

Każda kryptowaluta musi mieć swoją społeczność oraz towarzyszącą jej narrację, aby utrzymać się na rynku. Jak zauważył jeden z internautów, nawet i te kwestie są dziś fabrykowane na pokaz, byleby zachęcić ludzi do kupowania danego coina:

Większość tego, co wygląda na „organiczny szum społecznościowy”, jest w rzeczywistości z góry ustaloną ceną i dystrybucją płatną za grę między poziomami influencerów.

Eksperci za piątaka

Na początku tego roku pisaliśmy o tym, że po przebadaniu wielu filmów o tematyce kryptowalut na TikToku, okazało się, że w ​​68% porady udzielane przez ich twórców odnośnie poruszania się na tym rynku wprowadzało inwestorów w błąd.

Co więcej, kryptoinfluencerzy nie wspominają nic o ryzyku związanym z tym sektorem i nie dzielą się wartościową wiedzą odnośnie poruszania po nim.

Wielu z nich tak naprawdę nie posiada realnej wiedzy z zakresu finansów, ekonomii, a co dopiero cyfrowych aktywów. Aż 35% tego typu treści to zapewnienia twórców o nierealnych zwrotach z inwestycji w promowany projekt.

Więcej o tym raporcie przeczytacie w tym miejscu.


Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->

Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->