Wybory połówkowe w USA zakończyły się politycznym trzęsieniem ziemi. Demokraci przejęli zarówno Senat, jak i Izbę Reprezentantów, dokonując historycznych przełamań w bastionach Republikanów i diametralnie zmieniając warunki, w ramach których Donald Trump będzie rządził przez kolejne dwa lata.
- Demokraci zdobyli kontrolę nad obiema izbami Kongresu i zyskali siedem mandatów w Senacie.
- Historyczne zwycięstwa odnotowali m.in. w Teksasie i Kansas, czyli stanach przez dekady zdominowanych przez Republikanów.
- Dla rynku krypto oznacza to trudniejszą drogę do nowych ustaw oraz ryzyko silniejszego nadzoru nad giełdami, stablecoinami i sektorem DeFi.
To nie były zwykłe wybory połówkowe
Demokraci potrzebowali czterech dodatkowych miejsc, aby odebrać Republikanom kontrolę nad Senatem. Zdobyli jednak znacznie więcej.
Według aktualnych wyników zdobyli 54 mandaty, wliczając w to dwóch senatorów niezależnych współpracujących z partią, podczas gdy Republikanie mają 44 miejsca.
Dwa wyścigi pozostają jeszcze nierozstrzygnięte, jednak to i tak już niczego nie zdoła zmienić w kształtującym się nowym układzie sił w amerykańskiej polityce.
Od samej liczby mandatów o wiele więcej emocji budzi mapa wyborcza. Demokraci zdołali bowiem przejąć republikańskie miejsca m.in. w Teksasie, Kansas, Iowa, Ohio, Karolinie Północnej i Karolinie Południowej.
W Kansas Adam Hamilton został pierwszym od 94 lat Demokratą wybranym do Senatu.
W Teksasie James Talarico pokonał Kena Paxtona, kończąc trwającą od 1994 roku serię porażek Demokratów w wyborach stanowych.
Trump traci swobodę działania
Donald Trump oczywiście pozostaje w Białym Domu na stanowisku prezydenta, jednak od 3 stycznia 2027 roku będzie funkcjonował w warunkach tzw. podzielonej władzy.
Demokraci będą bowiem kontrolowali obie izby Kongresu.
Oznacza to o wiele trudniejszą drogę dla nowych ustaw dotyczących podatków, wydatków czy deregulacji.
Demokraci przejmą również kontrolę nad komisjami Kongresu, co daje im możliwość wszczynania dochodzeń i zwiększania nadzoru nad administracją.
Senat może z kolei utrudniać zatwierdzanie części nominacji. Nie oznacza to jednak pełnej kontroli Demokratów nad polityką USA.
Trump zachowuje prawo weta, a sama większość Demokratów w Senacie nie wystarcza do jego odrzucenia.
Branża krypto powinna się niepokoić
Branża związana z kryptowalutami wyjątkowo mocno zaangażowała się w tegoroczne wybory.
Trzy największe powiązane z sektorem komitety polityczne wydały około 170 milionów dolarów, a Fairshake i organizacje z nim związane przeznaczyły około 154 milionów dolarów na wspieranie kandydatów uznawanych za przyjaznych cyfrowym aktywom.
Problemem pozostaje przede wszystkim ustawa CLARITY Act, która miała stworzyć kompleksowe zasady dla amerykańskiego rynku kryptowalut.
We wrześniu projekt przegrał kluczowe głosowanie w Senacie 49 do 50, podczas gdy do dalszego procedowania potrzebował 60 głosów.
Co ważne, ustawy nie udało się przepchnąć nawet przy Kongresie kontrolowanym przez Republikanów.
Po styczniowym przejęciu obu izb przez Demokratów znalezienie kompromisu może stać się jeszcze trudniejsze.
Więcej kontroli zamiast szybkiej deregulacji?
Demokratyczny Kongres może również położyć większy nacisk na nadzór nad giełdami kryptowalut, stablecoinami, zdecentralizowanymi finansami (DeFi) oraz powiązaniami administracji Trumpa z biznesem krypto.
Nie oznacza to automatycznie powrotu do najbardziej restrykcyjnej polityki wobec branży.
SEC i CFTC nadal będą odgrywały w tym przypadku ogromną rolę, natomiast coraz więcej Demokratów również wspiera regulacje przyjazne aktywom cyfrowym.
Największym problemem dla inwestorów kryptowalut nie musi więc być sam wynik wyborów, lecz powrót regulacyjnej niepewności.
Branża liczyła na szybkie uchwalenie nowych zasad i dalszą deregulację. Teraz realizacja tego scenariusza po politycznym trzęsieniu ziemi w Waszyngtonie stała się znacznie trudniejsza.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->