fbpx

Unia Europejska wykreśliła Kajmany z czarnej listy

Marek Lesiuk
Euro-flag - Dark Theme Podatki

Ministrowie finansów krajów UE uchwalili wykreślenie z unijnej czarnej listy Sułtanatu Omanu oraz Kajmanów. Dopisano natomiast na nią Anguillę oraz Barbados.

O ile Oman raczej nie wyróżnia się na mapie światowej ekonomii kryptograficznej, o tyle Kajmany są nadzwyczaj popularną destynacją dla podmiotów tej branży – obecnie jest tam zarejestrowanych m.in. sześć giełd kryptowalut oraz liczne start-upy. Wyspy te były także na dziesiątym miejscu pośród krajów świata, jeśli chodzi o wolumen obrotu zasobów cybernetycznych.

Kajmany to jurysdykcja pod luźną zwierzchnością Korony Brytyjskiej, jednak zwłaszcza w sprawach wewnętrznych i ekonomicznych posiada praktycznie pełną autonomię. Permisywny, liberalny i mało inwazyjny charakter lokalnego prawodawstwa w kwestiach gospodarczych uczynił z tego karaibskiego archipelagu (zwłaszcza w opinii szerszej publiczności) raj podatkowy i finansowy.

Kto to słyszał takie niskie podatki…?

Zmiany na liście autoryzowano na spotkaniu właściwych dziedzinie ministrów krajów członkowskich (w tym przypadku – finansów). Spotkania owe – teoretycznie zgromadzenia nieformalne i robocze – są wykorzystywane przez rozmaitych aktorów politycznych i biurokratycznych do obchodzenia zapisanego w traktatach proceduralnego wymogu jednomyślności w czasie oficjalnych posiedzeń Rady Europejskiej, tj. liderów państw (ustalenia bowiem ze spotkań ministrów przyjmuje się stosowną większością, nie jednogłośnie).

Zgodnie z deklarowaną retoryką, Unia Europejska stanowczo wroga jest zjawisku rajów podatkowych. Jej przedstawiciele niechętnie i z pewnym żalem przyznają, że o ile oszustwa podatkowe UE traktuje jako zniewagę swojego unijnego majestatu, o tyle „unikanie podatków”, rozumiane jako migrację prawnych siedzib indywidualnych jednostek i firm w celu zmniejszenia brzemienia fiskalnego, samo w sobie nie jest nielegalne.

W związku z tym jednakże, instytucje UE oraz niektóre państwa tegoż bloku (zwłaszcza te pozwalające sobie na manierę pouczania w tej samej kwestii swoich unijnych partnerów) mają zwyczaj oskarżać kraje o niższych podatkach oraz mniej apodyktycznym stosunku do podatnika o „nieuczciwą konkurencję” – zupełnie jakby odbieranie ludziom mniejszej części ich przychodów, i robienie tego w mniej agresywny sposób, naprawdę było czymś niemoralnym.

Kasować to my, ale nie nas

Czarną listę rajów podatkowych UE sformułowano w kwietniu 2018, po wybuchu afery Panama Papers, w wyniku której, jak się okazało, co zamożniejsze persony z całego świata unikały opodatkowania w swoich krajach zamieszkania, lokując swoje zyski i zasoby na kontach off-shore’owych. Co zabawniejsze, znaczą część ujawnionych mocodawców owych schematów stanowili przedstawiciele establishmentów – politycy, urzędnicy i milionerzy, którzy oficjalnie gorąco opowiadali się za zacieśnianiem powszechnie obowiązującego reżimu podatkowego i bezwzględną walką z niechętnymi do płacenia danin.

Wpisanie na unijną czarną listę warunkowane jest szeregiem przesłanek, w tym „zbyt łagodnym” prawodawstwem czy brakiem spełnienia „wymagań” dot. współpracy organów skarbowych kraju zainteresowanego ze służbami unijnymi (trudno zaprzeczyć, iż UE zdaje się tu poczuwać się uprawniona  do stawiania wymagań teoretycznie niezależnym od niej krajom). Konsekwencjami takiego wpisu są natomiast niemożność korzystania z funduszy pomocowych UE, retorsyjnie skrupulatny nadzór nad transakcjami finansowymi z danych lokacji oraz wielce subiektywne (i niejednokrotnie wątpliwe) szkody dla reputacji.

Obecnie na omawianej liście znajdują się, prócz jurysdykcji już wspomnianych: Fidżi, Guam, Palau, Panama, Samoa Zachodnie, Samoa Amerykańskie, Seszele, Trynidad i Tobago, Vanuatu oraz Wyspy Dziewicze Stanów Zjednoczonych. Złośliwi mogliby zapytać, dlaczego więcej słyszy się o krokach podjętych w konsekwencji afery Panama Papers (i innych, które też miały miejsce) przeciwko krajom przyjaznym podatkowo, niż o konsekwencjach prawnych w stosunku do podatkowych oszustów-milionerów.