UE o kryptowalutach: więcej kontroli i władzy dla nas | Wiadomości | CrypS.

UE o kryptowalutach: więcej kontroli i władzy dla nas

Marek Lesiuk
Euro-flag - Dark Theme Regulacje prawne

W wystąpieniu w Berlinie, wiceprzewodniczący KE wyraził zamiary w stosunku do tematyki kryptowalut, które eurokracja chciałaby widzieć restrykcyjnie kontrolowanymi – naturalnie ze sobą w roli kontrolującego.

Establishment biurokratyczny Unii Europejskiej, ustami Valdisa Dombrovskisa, wiceprzewodniczącego stanowiącej emanację tegoż establishmentu Komisji Europejskiej, podzielił się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi najbliższej przyszłości finansowej i ekonomicznej UE. Są one tyleż analizą ostatnich faktów i zjawisk, co listą politycznych życzeń Komisji.

Cechą charakterystyczną większości inicjatyw legislacyjnych Komisji jest to, iż proponowane przezeń kierunki prac prawnych nieodmiennie zmierzają w jednym, i tylko w jednym, kierunku – otóż niemal zawsze potrzeba więcej przepisów, więcej regulacji, więcej urzędniczej kontroli. Przede wszystkim zaś, ich każdorazowym efektem zupełnie przypadkowo byłoby wciąż i wciąż zwiększanie władzy rzeczonej Komisji, kosztem zarówno państw narodowych, jak i indywidualnych obywateli.

Nie będzie zatem szczególnym zaskoczeniem, iż tak jest i w tym przypadku. Wiceprzewodniczący Dombrovskis w czasie wystąpienia w Berlinie rozwodził się między innymi o sytuacji na rynkach finansowo-kapitałowych oraz kondycji sektora bankowego – w tym kontekście przewidywalnie domagał się „unii bankowej” (traktowanej przy tym w jego optyce jako coś zupełnie oczywistego, mimo iż można mieć uzasadnione wątpliwości, iż bynajmniej tak nie jest).

Dognat’ i Prognat’!

Tym bardziej interesująco brzmią słowa, które pan wiceprzewodniczący miał do powiedzenia w temacie kryptowalut. Po zwyczajowych, rytualnych formułach, zapewniających wszystkich zainteresowanych, iż celem Komisji jest doprowadzenie do „globalnego przewodnictwa” Europy w tej dziedzinie, „maksymalizacja możliwości” wynikających z digitalizacji, etc., przeszedł on do merytorycznego sedna, którym ma być walka z odmienianym przez wszystkie przypadki „ryzykiem”.

Jakie to konkretnie ryzyko wynika z pojawienia się, ekspansji i adopcji kryptowalut, Dombrovskis taktownie nie wspomniał, nie przeszkodziło mu to jednak uzasadnić w ten sposób zamiarów KE – planuje ona przedstawić unijną „Strategię Finansów Cybernetycznych”, w której zawarte mają być kompleksowe regulacje dotyczące kryptowalut, stablecoinów, tokenów i innych rodzajów zasobów kryptograficznych w całej Unii.

Brukselskie instytucje pragną bowiem, aby regulacje unijne przystawały do epoki cyfrowej – i by skutkiem tego były adekwatnym z ich punktu widzenia narzędziem do zwalczania wspomnianego, nieokreślonego ryzyka. Jednocześnie jednak, jak przyznał wiceprzewodniczący, idea promowania innowacyjności w tej dziedzinie także nie jest od rzeczy. To jednak żaden problem – KE chce swymi przepisami… zaordynować rzeczoną innowacyjność (dosł. „we want to regulate innovation in, not out„)! Zupełnie jakby eurokraci naprawdę zdawali się wierzyć, że kreatywność można zadekretować…

Przedstawiciel Komisji dodał, iż jej dążenia do objęcia dusznym uściskiem unijnych dyrektyw kolejnej dziedziny życia, która dotąd pozostawała wolna od niewoli paragrafów, jest odpowiedzią na zaniepokojone głosy wskazujące na wspominane wcześniej, nieledwie mityczne ryzyko. I uspokajał, aby owi zaniepokojeni się nie martwili.

Niestety opinie znacznie powszechniejsze w środowisku fanów i deweloperów branży kryptograficznej, źródłem zaniepokojenia których bynajmniej nie jest fakt braku nadmiaru kontroli, tylko wprost przeciwnie – inwazyjne, agresywne i krępujące prawa, nie doczekały się nawet słowa uspokojenia.

Pies ogonem, czy ogon psem?

Analizując powyższe wizje, warto pamiętać, iż Komisja Europejska – zgodnie z traktatami, na podstawie których działa UE – miała być wyłącznie ciałem technicznym i pomocniczym, służącym koordynacji działań uzgodnionych przez państwa – stąd też zasada „pomocniczości”.

Jak nietrudno zauważyć, pomocniczość ta nie stanowi szczególnego balastu intelektualnego dla jej przedstawicieli, którzy bez zażenowania próbują podejmować decyzje polityczne (nierzadko mocno kontrowersyjne) oraz narzucać własne wizje tym samym państwom, dla których teoretycznie ma stanowić techniczną i koordynacyjną pomoc.

Także i ostatnie zmiany, prócz wszystkich innych ich kontekstów, należy analizować również pod kątem prawnego „rozpychania się” Komisji, dążącej metodą faktów dokonanych do uzyskania władzy w kolejnych dziedzinach.