Koalicja Donalda Tuska po raz kolejny nie zdołała odrzucić weta Karola Nawrockiego do ustawy o rynku kryptowalut. Zabrakło aż 25 głosów, ale nie to stanowiło największą porażkę obecnego rządu. Piątkowa debata, podczas której regulacje związane z rozporządzeniem MiCA, upadek Zondacrypto i poważne zarzuty karne zostały wrzucone do jednego politycznego kotła, okazała się dla polityków lewej strony dość upokarzająca.
- Za odrzuceniem weta opowiedziało się 241 posłów, podczas gdy potrzebnych było 266 głosów. Przeciw było 198, a trzech posłów wstrzymało się od głosu.
- Rząd przed głosowaniem ponownie połączył sprawę ustawy z aferą Zondacrypto. To jednak dwie osobne kwestie, których nie należy wspólnie rozpatrywać.
Donald Tusk poniósł porażkę z Sejmie
W piątek Sejm orzekł o utrzymaniu mocy trzeciego weta Karola Nawrockiego dotyczącego ustawy o rynku kryptoaktywów.
Rządowa większość zdobyła 241 głosów zamiast wymaganych 266, przez co nie udało się osiągnąć wymaganej większości 2/3 poparcia.
Efekt jest taki, że polskie firmy nadal nie mogą otrzymać zezwolenia CASP w Polsce.
MiCA wymaga bowiem, aby państwo członkowskie wyznaczyło właściwy organ do licencjonowania i nadzoru.
To nie jest jednak problem, bowiem firmy posiadające licencję w innym państwie UE mogą natomiast świadczyć usługi transgranicznie także nad Wisłą.
Wynika to z zasady paszportyzacji, w ramach której zezwolenie wydane przez organ danego państwa UE, obowiązuje we wszystkich państwach współnoty.
Problem tkwi bowiem w tym, że rząd Donalda Tuska przedstawia zawetowaną ustawę niemal jako rozwiązanie afery Zondacrypto.
Polska ustawa mogłaby dać KNF-owi dodatkowe narzędzia dotyczące działalności prowadzonej na naszym rynku i współpracy z zagranicznymi nadzorcami.
Nie oznacza jednak, że polski KNF nagle stałby się głównym regulatorem estońskiej spółki i mógłby uratować użytkowników platformy przed skutkami jej niewypłacalności.
Należy zaznaczyć, że upadła giełda kryptowalut, mimo że pochodziła z naszego kraju, to od lat była zarejestrowana w Estonii, więc i tak nie podlegała polskiej Komisji Nadzoru Finansowego (KNF).
Tymczasem jeszcze w kwietniu Waldemar Żurek przekonywał, że dzięki ustawie Polak inwestujący nawet w firmę z innej części Europy miałby gwarancję, że „państwo sprawdza te podmioty”.
Słowa ministra sprawiedliwości nie są do końca prawdą. Co najwyżej stanową daleko idące uproszczenie sposobu, w jaki działa europejski system nadzoru.
Tuż przed dzisiejszym głosowaniem Donald Tusk sięgnął po najmocniejszą polityczną broń.
Premier użył natomiast Zondacrypto jako argumentu w głosowaniu
Najpierw odczytał fragmenty zeznań ze śledztwa Zondacrypto dotyczące m.in. pieniędzy dla środowiska Zbigniewa Ziobry oraz obietnic pomocy w postępowaniach i ewentualnego ułaskawienia.
Następnie zarzucił swoim oponentom z Prawa i Sprawiedliwości „hańbę” i sugerował, że ludzie związani z Zondacrypto mogą mieć wpływ na stanowisko prawicy.
To są już bardzo poważne stwierdzenia i powinny zostać dokładnie wyjaśnione.
Zauważmy, że zeznania uczestnika postępowania nadal nie są prawomocnym wyrokiem.
Tym bardziej nie dowodzą automatycznie, że każda osoba głosująca przeciw konkretnej wersji ustawy działa w interesie Zondacrypto, a tak sugeruje szef rządu.
Co więcej, sama giełda nie funkcjonowała wyłącznie w otoczeniu prawicy.
Zondacrypto sponsorowała m.in. Europejski Kongres Gospodarczy w 2024 roku, którego inaugurację uświetnił Donald Tusk, a w programie uczestniczyli Andrzej Domański i Adam Bodnar.
Tak samo wspierano przez lata Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy (WOŚP).
Roman Giertych przyłapany na kłamstwie
Dodatkowe pytania w aferze Zondacrypto budzi obecność Romana Giertycha, posła KO i jednocześnie pełnomocnika Przemysława Krala, czyli ostatniego prezesa Zondacrypto.
Nicole Suszek, siostra zaginionego Sylwestra Suszka, twierdzi, że prawnik wcześniej zabiegał o kontakt z nią i chciał uzyskać informacje dotyczące Krala.
Giertych przedstawia zupełnie inną wersję i utrzymuje, że nie zamierzał jej reprezentować.
Suszek odpowiedziała publicznie, że Giertych kłamie.
Sprawę kontaktów prawnika z siostrą Sylwestra Suszka ma teraz wyjaśnić rzecznik dyscyplinarny warszawskiej adwokatury.
I właśnie dlatego dzisiejsza sesja pozostawiła tak fatalne wrażenie.
Faktem jest, że Polska potrzebuje krajowych przepisów pozwalających w pełni stosować MiCA.
Nie oznacza to jednak, że każda krytyka konkretnej ustawy jest obroną przestępców, a każde weto odpowiada za upadek Zondacrypto.
Zamiast przekonać 25 dodatkowych posłów merytoryką i kompromisem, koalicja po raz kolejny próbowała wygrać głosowanie aferą polityczną.
I po raz kolejny przegrała.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->