Dzień przed wyborami połówkowymi do Kongresu USA siły amerykańskie zaatakowały irańską wyspę Keszm. To o tyle zaskakujące, że wszyscy oczekiwali, że dojdzie do tego dopiero po przeprowadzonej elekcji.
- USA wznowiły działania zbrojne na Bliskim Wschodzie i zaatakowały wyspę Keszm, która znajduje się w cieśninie Ormuz.
- Trump rozważa trzy scenariusze wobec Iranu: zawarcie porozumienia, wznowienie ataków lub utrzymanie jedynie maksymalnej presji gospodarczej.
- Niepewność geopolityczna przekłada się na duże wahania cen ropy Brent, która w poniedziałek potaniała o 7-8 proc., ale potem ponownie przekroczyła 107 USD za baryłkę.
Trump atakuje Iran
Już dziś, 3 listopada, Amerykanie pójdą do lokali wyborczych, by wybrać jedną trzecią składu Senatu oraz cały nowy skład Izby Reprezentantów.
To o tyle ważne, że wcześniej media spekulowały, że do wyborów siły USA nie zaatakują Iranu.
Sam prezydent USA Donald Trump zaklinał realia i mówił dziennikarzom, że USA wojnę z Iranem już wygrały.
Zapytany wprost, czy Amerykanie zaatakują Teheran przed wyborami połówkowymi, odpowiadał krótko: „nie”.
Okazuje się, że kłamał, gdyż 2 listopada pojawiły się doniesienia o eksplozjach w rejonie wyspy Keszm, która jest położona w blokowanej cieśninie Ormuz.
Plany Trumpa
Jak twierdzi redakcja Axios, Trump obecnie analizuje trzy możliwe scenariusze działań wobec Iranu.
Pierwszy oznaczałby zawarcie porozumienia z Teheranem, drugi – wznowienie działań wojennych, a trzeci – jedynie utrzymywanie maksymalnej presji gospodarczej.
W przypadku najostrzejszego scenariusza – dalszej wojny kinetycznej – celem miałoby być odblokowanie cieśniny Ormuz i umożliwienie swobodnej żeglugi statków handlowych na szlaku służącym do transportu ropy i gazu z Bliskiego Wschodu.
Jak na razie nie wiadomo, w którym kierunku podążą USA.
Warto dodać, że – zgodnie z tym co podały media – Pentagon zużył już sporą część arsenału rakietowego w czasie pierwszych miesięcy wojny na Bliskim Wschodzie.
Zmniejsza to jednak ryzyko eskalacji konfliktu.
Ropa tanieje i… drożeje
Chaos widać na rynku ropy. W poniedziałek 2 listopada „czarne złoto” mocno potaniało: ropa Brent o ok. 7–8%, czyli do ok. 104–105 USD.
W chwili obecnej jedna baryłka kosztuje już jednak nieco ponad 107 USD.
Ropa WTI najpierw potaniała do 95 USD, ale w chwili pisania tych słów płaci się za baryłkę 98,6 USD.
Pokazuje to, że inwestorzy na rynku są rozdarci: z jednej strony starają się wycenić nadzieję na deeskalację, ale też ryzyko powrotu do intensywnych działań zbrojnych. Efektem jest niestabilność kursu ropy.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->