Zespół Safemoon (SFM) poinformował dziś, że jedna z puli płynności projektu została zhackowana. Powodem może być wyciek klucza administratora. Szacowana strata to 8,9 mln dolarów.
Powiadomienie o włamaniu pojawiło się na oficjalnej stronie Safemoon na Twitterze. Dwie godziny później zespół PeckShield Alert opublikował wynik swojej analizy na temat tego, co się stało.
Według firmy, napastnik wykorzystał „lukę” w mechanizmie spalania tokenów. Operacja została uruchomiona „od wewnątrz”, co mogłoby wskazywać na wyciek kluczy.
Haker spalił część SFM z puli płynności WBNB. Doprowadziło to do ogromnego wzrostu wartości tokenów, co wykorzystał przestępca, sprzedając SFM w tej samej transakcji po zawyżonej cenie. Wszystkie pozostałe WBNB zostały zniszczone.
Hack przez pomyłkę?
Kilka godzin później haker odezwał się, pozostawiając wiadomość dotyczącą transakcji. Było w niej napisane, że hack Safemoon był wypadkiem, a atakujący (w wiadomości napisano „my”) są skłonni zwrócić środki.
W geście dobrej woli zrekompensowali 4 tys. BNB (1,2 mln dolarów). Zostało to potwierdzone przez PeckShield. Nie wiadomo jeszcze, jak przebiegają negocjacje.
Po informacji o hacku kurs SFM spadł o ponad 30%. Po zwrocie części środków nastąpiła niewielka korekta w górę. W chwili pisania tego tekstu aktywo notowane jest na poziomie 0,0001977 USD (-14,5% w ciągu 24 godzin).
Co ciekawe, niektórzy użytkownicy oskarżają administrację protokołu o rug pull. Wskazuje na to wyciek klucza oraz rzekoma gotowość hakerów do negocjacji.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->
