Cena ropy nie przestaje rosnąć. Brent coraz bliżej szczytu z początku wojny. Skok w miesiąc o 23%

Cena ropy

Ropa naftowa nie przestaje drożeć. W piątek 23 października kurs Brent utrzymuje się w trendzie wzrostowym i wzrósł do okolic 115 dolarów za baryłkę, czyli najwyżej od początku maja. Inwestorzy coraz mocniej wyceniają ryzyko dalszej eskalacji na Bliskim Wschodzie i nowych problemów z transportem kluczowych surowców.


  • Cena Brent wzrosła dziś o około 2%. W ciągu zaledwie kilku dni kurs skoczył z około 108-109 dolarów w okolice 115 dolarów za baryłkę.
  • Od dołka z 22 września, na poziomie 93,7 dolara, ropa podrożała już o ponad 20 dolarów, czyli około 23%.
  • Najważniejszym paliwem dla wzrostów pozostaje wojna na Bliskim Wschodzie.

Cena ropy znów rośnie w szybkim tempie

Jeszcze na początku października ropa Brent kosztowała w przedziale 100-106 dolarów za baryłkę.

W kolejnych dniach ceny zaczęły jednak systematycznie rosnąć. W dniach 16-20 października Brent utrzymywał się głównie w rejonie 108-110 dolarów, a jeszcze 21 października kosztował około 108,8 dolara.

Inwestorzy na tym etapie liczyli jeszcze na to, że Iran potwierdzi doniesienia o ewentualnym porozumieniu z USA i Izraelem.

Teheran zdementował jednak informacje, jakoby miał tu dojść do jakiegoś przełomu w negocjacjach.

W międzyczasie pojawił się inny niepokojący sygnał, że Waszyngton i Tel Awiv planują wznowienie uderzeń w Iran zaraz po listopadowych wyborach połówkowych w USA.

W następstwie tego kurs wystrzelił w okolice 113,2 dolara, zyskując około 4%. W piątek 23 października obserwujemy kontynuację trendu wzrostowego.

Kurs Brent dotarł w okolice 115 dolarów za baryłkę.

Licząc od lokalnego dołka cenowego z 22 września, gdy Brent znajdował się w pobliżu 93,7 dolara, cena wzrosła o około 23%.

Jeżeli cofniemy się jeszcze dalej, skala ruchu na północ robi jeszcze większe wrażenie.

Przed wybuchem wojny, w grudniu 2025 roku Brent schodził do okolic 58,7 dolara za baryłkę. Od tamtej pory cena wzrosła więc o ponad 90%.

Na Bliskim Wschodzie nadal niespokojnie

Głównym powodem najnowszego rajdu pozostaje eskalacja napięcia na Bliskim Wschodzie.

Rynek reaguje między innymi na trwające ataki Huti na cele w Arabii Saudyjskiej, w tym na infrastrukturę w rejonie Yanbu i Shaybah, a także na rosnące ryzyko dalszych starć związanych z Iranem.

Każda taka informacja zwiększa obawy o bezpieczeństwo transportu przez Cieśninę Ormuz, Morze Czerwone i Bab al-Mandab. Mowa tu o jednych z najważniejszych szlaków dla światowego rynku ropy.

Osobnym problemem jest też napięta sytuacja po stronie podaży. Zapasy w Stanach Zjednoczonych pozostają relatywnie niskie, a rynek produktów rafinowanych, a szczególnie diesla, znajduje się pod silną presją.

Do tego dochodzą również ataki na infrastrukturę w Rosji ze strony ukraińskiej.

W rezultacie inwestorzy coraz wyżej wyceniają premię za ryzyko geopolityczne.

Po przebiciu poziomu 110 dolarów kolejną ważną strefą stał się przedział 115-120 dolarów za baryłkę.

Jeżeli sytuacja na Bliskim Wschodzie oraz w Rosji dalej będzie się pogarszać, niewykluczone, że rynek może zacząć testować właśnie te poziomy.


Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->

Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->