Stany Zjednoczone wysłały serię alertów bezpieczeństwa dla swoich obywateli przebywających na Bliskim Wschodzie. Ostrzeżenia objęły aż 12 lokalizacji. To może sugerować, że Waszyngton bierze pod uwagę mocniejsze uderzenia w tamtym regionie ze strony sojuszników Iranu. W tle widzimy nadal utrzymujące się wysokie ceny ropy.
- Amerykańskie placówki dyplomatyczne ostrzegły obywateli USA przed możliwymi zakłóceniami lotów, zamknięciami przestrzeni powietrznej i szybkim rozszerzeniem się działań zbrojnych.
- Alerty dotyczą m.in. Arabii Saudyjskiej, ZEA, Kataru, Iraku, Iranu i Izraela.
- Brent kosztuje około 108 dolarów za baryłkę, a rynek nadal obawia się problemów z transportem przez Cieśninę Ormuz i dalszych ataków w regionie.
USA szykują się na coś wielkiego?
18 października amerykańskie ambasady i misje dyplomatyczne opublikowały alerty bezpieczeństwa dotyczące 12 lokalizacji na Bliskim Wschodzie.
Lista obejmuje Arabię Saudyjską, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt, Jordanię, Bahrajn, Oman, Iran, Katar, Irak, Liban, Jemen oraz Izrael i Jerozolimę.
Amerykanie zostali w nich wezwani do zachowania wzmożonej czujności oraz przygotowania się na ewentualne odwołania lotów, zamknięcia przestrzeni powietrznej i problemy z podróżowaniem.
W komunikatach wskazano przede wszystkim na ataki wspieranych przez Iran Huti na Arabię Saudyjską. Ostrzeżenia dotyczą m.in. uderzeń w lotniska cywilne i inną infrastrukturę krytyczną.
USA podkreślają, że trwający od ponad pół roku konflikt niebawem może rozszerzyć się poza bezpośredni obszar walk.
Władze ostrzegły również, że Iran wraz ze swoimi sojusznikami mogą atakować amerykańskie biznesy działające poza regionem.
Wskazano między innymi na firmy i instytucje powiązane z USA.
Cena ropy nadal bardzo wysoko
Ataki bojowników Huti na obiekty cywilne, w tym lotniska w Arabii Saudyjskiej, wywindowały przed weekendem ceny ropy do najwyższego poziomu od maja br.
W piątek Brent przekroczył 110 dolarów za baryłkę, natomiast w poniedziałek cena spadła niewiele w okolice 108,5 dolara za baryłkę.
Ta drobna korekta wynika przede wszystkim z realizacji zysków i nadziei na większą podaż rosyjskich paliw po decyzjach administracji Donalda Trumpa odnośnie zniesienia części sankcji wymierzonych w rafinerie Kremla.
Rynek czarnego złota nadal pozostaje mocno napięty.
Według danych Kpler przepływy ropy z Zatoki Perskiej spadły w ostatnim tygodniu do około 8,5 miliona baryłek dziennie, podczas gdy tydzień wcześniej przekraczały 20 milionów.
W rejonie Cieśniny Ormuz odnotowano także kolejne ataki na statki handlowe.
Rynek znalazł się więc pomiędzy dwoma siłami.
Z jednej strony rosną nadzieje na większą podaż rosyjskich paliw po decyzjach Trumpa, ale z drugiej wciąż rośnie ryzyko dalszej eskalacji na Bliskim Wschodzie i zakłóceń przepływów przez Cieśninę Ormuz.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->