Donald Trump ostrzega Nicolasa Maduro, że jeśli ten nie ustąpi dobrowolnie, USA zaatakują jego kraj. Formalnie chodzi o prawa człowieka, w praktyce o interesy geopolityczne Amerykanów.
- Trump ostrzega Nicolasa Maduro, że może zostać obalony.
- W interesie USA jest właśnie obalenie rządu Maduro.
Trump grozi Maduro
Jak podała wenezuelska organizacja praw człowieka Provea, w Wenezueli dzieje się coś niepokojącego: Represje się mnożą i zatrzymano ostatnio 54 osoby, głównie powiązane z liderką opozycji Maríą Coriną Machado.
Rząd Nicolasa Maduro chce zniszczyć wszelkie przejawy niezadowolenia społecznego. Powód? Kraj doświadcza coraz większych problemów gospodarczych, w praktyce rządzący tracą na popularności, a wybory są zapewne fałszowane. Sięgają więc po pałkę.
To polityka mająca na celu wzbudzanie strachu wśród Wenezuelczyków
– powiedział Marino Alvarado, koordynator Provea, który ostrzegał też przed pogarszającymi się warunkami w więzieniach, przeludnieniem i surowymi karami wymierzanymi więźniom politycznym.
Na to wszystko reaguje też Donald Trump, który zagroził Nicolasowi Maduro, że jeżeli ten nie zdecyduje się oddać władzy, USA mogą zaatakować jego kraj i go obalić.
Stany Zjednoczone podjęły już działania, które mają uwiarygodnić słowa prezydenta. Chodzi o zamknięcie przestrzeni powietrznej nad Wenezuelą, trwają też symulowane ataki z użyciem myśliwców i bombowców w regionie Karaibów.
USA zacieśniły też współpracę z Dominikaną, co ułatwia działania wojsk, m.in. tankowanie amerykańskich samolotów w regionie oraz transport sprzętu i żołnierzy. Wszystko formalnie ma na celu wzmocnienie walki z handlem narkotykami i straszenie Wenezueli.
O co naprawdę chodzi?
Oczywiście w interesie USA jest ukrócenie handlu narkotykami, ale skąd ta troska o wenezuelską opozycję? Nie, nie chodzi o żaden humanitaryzm czy idee wolnego świata.
By pojąć politykę Trumpa, trzeba przypomnieć Doktrynę Monroego. To ogłoszona w 1823 roku zasada amerykańskiej polityki zagranicznej, która miała na celu zapobieganie dalszej kolonizacji obu Ameryk przez europejskie mocarstwa i utrzymanie odrębnych stref wpływów.
Waszyngton zadeklarował wtedy, że Stany Zjednoczone nie będą ingerować w sprawy europejskie, ale w zamian oczekują, że Europejczycy nie będą ingerować w sprawy państw na półkuli zachodniej (oczywiście w XX w. zasada ta została rozszerzona na korzyść USA).
Maduro jest sojusznikiem Rosji i Chin, czyli obecnych rywali USA. Trump nie może pozwolić sobie na to, by na czele kraju Ameryki Południowej stał ktoś taki. Ktoś, kto może np. pozwalać na stacjonowanie w regionie wojskom chińskim czy rosyjskim.
Działania Trumpa nie są więc związane z troską o opozycję polityczną w Wenezueli – chodzi o zabezpieczenie interesów USA.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->
