Sąd wyższej instancji w Paryżu wydał zaskakujący wyrok w sprawie Marine Le Pen. Z jednej strony skazał ją na trzy lata więzienia (z czego dwa lata w zawieszeniu), ale też skrócił zakaz sprawowania przez nią urzędów publicznych.
- Sąd skazał ją na 3 lata więzienia (2 lata w zawieszeniu), w tym rok aresztu domowego z bransoletką elektroniczną oraz 100 tys. euro grzywny.
- Zakaz pełnienia funkcji publicznych został skrócony (częściowo zawieszony), co oznacza, że Le Pen nadal może kandydować na prezydenta Francji.
- Skazanie dotyczyło nieprawidłowego wykorzystania funduszy UE.
Le Pen skazana
Najpierw spójrzmy na to, co dokładnie ogłosił sąd.
Skazał liderkę prawicy we Francji na karę aż trzech lat pozbawienia wolności, z czego dwa lata w zawieszeniu.
W praktyce jeden rok Le Pen ma żyć z elektroniczną bransoletą. Trafi też do aresztu domowego.
Opuszczanie miejsca zamieszkania będzie jednak dozwolone, choć tylko w określonych okolicznościach (np. z powodów zawodowych lub rodzinnych).
Pytanie, czy kandydowanie na prezydenta podchodzi pod tę kategorię. O tym jednak za chwilę.
Liderka Zjednoczenia Narodowego ma też zapłacić karę 100 tys. euro grzywny.
Usłyszała także zakaz ubiegania się o funkcje publiczne na okres 45 miesięcy (z czego 30 miesięcy zawieszono).
I szczególnie to ostatnie ma znaczenie, gdyż w praktyce oznacza, że Le Pen będzie mogła za rok kandydować na prezydenta kraju.
Wcześniej twierdziła, że nie zdecyduje się na taki ruch, jeżeli będzie musiała podróżować z „więzienną bransoletką”.
Paradoksalnie cała sprawa jej pomaga, gdyż sondaże pokazują, że tym razem miałaby szansę wygrać walkę o Pałac Elizejski.
Za co jednak Le Pen została skazana?
Na jaw wyszło, że pieniądze, które miały finansować prace asystentów w Brukseli i Strasburgu, były wydawane na funkcjonowanie jej partii w Paryżu.
Oprócz polityk skazano też jej 10 współpracowników. W ramach wyroku wszyscy muszą teraz zapłacić odszkodowania parlamentowi Unii Europejskiej (UE). Łączna kwota wynosi blisko 2 mln euro.
Kto za Le Pen?
Jeżeli jednak Le Pen nie wystartuje, jej środowisko może w wyborach reprezentować jej protegowany, 30-letni Jordan Bardella.
I on miałby szansę w walce o władzę, gdyż z sondaży wynika, że w pierwszej turze wyborów miałby tylko 14 pkt. proc. mniej od lidera, Édouarda Philippe’a.
Le Pen z tym ostatnim wygrywa.
Z drugiej strony Bardella jest bardziej akceptowany przez bardziej umiarkowanych wyborców, którzy skreślają Le Pen za samo nazwisko.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->