Hard fork Bitcoina za 5 miliardów dolarów? Kontrowersyjny pomysł byłego prezesa Mt. Gox

Haker
W tym poście:
Bitcoin
-3.13%

Były prezes upadłej giełdy Mt. Gox rzucił publicznie pomysł, który w świecie Bitcoina brzmi jak herezja. Przedsiębiorca zaproponował przeprowadzenie hard forka, który miałby umożliwić „odzyskanie” blisko 80 tys. BTC, które zostały skradzione w 2011 r. Stawka jest gigantyczna, gdyż przy obecnych wycenach mowa o kryptowalutach wartych ok. 5,2 miliarda dolarów.


  • Mark Karpelès zaproponował zmianę zasad konsensusu, która pozwoliłaby ruszyć 79 956 BTC z adresu powszechnie kojarzonego ze skradzionymi środkami Mt. Gox.
  • Zaproponowany hard fork miałby „zatwierdzić transakcję, która wcześniej była nieważna”. To właśnie kwestia, przed którą część społeczności ostrzega, że tworzy groźny precedens.

Szalony pomysł twórcy Mt. Gox

W społeczności kryptowalut ponownie rozbrzmiał temat niedziałającej od ponad dekady giełdy Mt. Gox, której hack wywołał w tamtym czasie ogromny krach na rynku bitcoina.

Jak wiadomo, spora część skradzionych środków została odzyskana przez władze, a ich dystrybucja w celu zwrócenia ich inwestorom, którzy trzymali je na wspomnianej platformie, ruszyła stosunkowo niedawno.

Jednak nie wszystkie z wyprowadzonych bitcoinów zdołano przechwycić. Pewna część BTC pozostaje w uśpieniu, ponieważ znajdują się na adresie, do którego organy ścigania nie posiadają klucza prywatnego.

I w tym momencie założyciel i były prezes Mt. Gox – Mark Karpelès – wychodzi z propozycją, która niejednemu zwolennikowi fundamentalnych zasad Bitcoina podniosła ciśnienie.

Przedsiębiorca zaproponował zmianę zasad działania sieci Bitcoina. Opublikował na GitHubie oficjalny projekt przeprowadzenia hard forka.

Jego pomysł zakłada dodanie nowej reguły, która pozwoliłaby przenieść 79 956 bitcoinów, wartych dziś około 5,2 miliarda dolarów, mimo braku dostępu do klucza prywatnego należącego do osoby, która je przejęła.

Według Karpelèsa wystarczyłby podpis z tzw. adresu odzysku powiązanego z Mt. Gox, aby sieć uznała taką transakcję za ważną. W praktyce oznaczałoby to złamanie dotychczasowej zasady, według której tylko posiadacz klucza prywatnego może wydać przypisane do niego środki.

Były prezes Mt. Gox nie ukrywa, że taka zmiana nie byłaby jedynie drobną poprawką. Wprost przyznał, że wymagałaby radykalnej ingerencji w zasady funkcjonowania Bitcoina, a cała sieć musiałaby jednocześnie przejść na nową wersję oprogramowania, aby reguła zaczęła obowiązywać.

Bez powszechnej zgody użytkowników i operatorów węzłów taka zmiana nie miałaby żadnej mocy.

Karpelès podkreślał, że infrastruktura prawna do dalszego działania w oparciu o ten pomysł już istnieje.

Kwestia sporna sprowadza się jednak do tego, że działanie sieci Bitcoina od samego początku opiera się na zasadzie nieodwracalności transakcji i braku wyjątków.

Właśnie dlatego propozycja Karpelèsa spotkała się z ostrą krytyką społeczności. Oponenci ostrzegają, że jeśli raz dopuści się możliwość „ręcznego” odzyskiwania środków bez klucza prywatnego, to w przyszłości podobnych żądań będzie coraz więcej, po każdym dużym włamaniu czy oszustwie.

Co dokładnie stało się z Mt. Gox

Mt. Gox była w swoim czasie największą giełdą bitcoinów na świecie. W latach 2010–2014 obsługiwała nawet około 70% globalnego wolumenu transakcji BTC, stając się kluczowym elementem rynku największej kryptowaluty, gdy ten był jeszcze na wczesnym etapie rozwoju.

Skala działalności szybko obróciła się jednak przeciwko spółce. Giełda stała się atrakcyjnym celem dla cyberprzestępców, którzy już w 2011 roku wykorzystali luki w jej zabezpieczeniach, wyprowadzając tysiące bitcoinów.

Włodarze platformy jednak nie zareagowali odpowiednio na tego typu sytuacje, co potem się na nich brutalnie zemściło.

Kolejne lata ujawniły także poważne błędy operacyjne, które doprowadziły do zaginięcia następnych dużych ilości środków.

24 lutego 2014 roku pojawiły się doniesienia, że Mt. Gox jest faktycznie niewypłacalna. Wynikało z niego, że giełda straciła 744 408 bitcoinów w wyniku wieloletniej kradzieży, która przez długi czas pozostawała niezauważona.

Cztery dni później, 28 lutego 2014 roku, spółka złożyła w Tokio wniosek o upadłość.

W dokumentach wskazano zobowiązania sięgające około 65 milionów dolarów oraz utratę łącznie 850 tys. bitcoinów, w tym 750 tys. należących do klientów i 100 tys. własnych,


Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->

Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->