W krótkim odstępie czasu cztery firmy z sektora finansowego, głównie giełdy kryptowalut, zgłosiły incydenty związane z bezpieczeństwem danych. Wśród nich znalazły się Coinbase i południowokoreański Bithumb, a także Daishin Securities oraz Mirae Asset Global Investments. Jak dotąd nie ma potwierdzonych informacji o utracie kryptowalut lub środków klientów.
- Coinbase potwierdził, że dane kontaktowe części klientów mogły zostać wykradzione od zewnętrznej firmy Amplitude. Giełda podkreśla, że jej własne systemy nie zostały naruszone.
- Bithumb wykrył nieautoryzowany dostęp do wewnętrznego systemu pracowniczego. Trwa ustalanie, czy wśród przejętych informacji znalazły się również dane klientów.
- Największą potwierdzoną skalę ma obecnie incydent w Daishin Securities, gdzie wyciekły dane 38 490 klientów.
Coinbase potwierdza wyciek danych u zewnętrznego dostawcy
Jedna z największych giełd kryptowalut na świecie potwierdziła, że część danych jej klientów została objęta incydentem bezpieczeństwa.
Co istotne, nie doszło do włamania do infrastruktury samego Coinbase.
Problem pojawił się po stronie firmy Amplitude, czyli zewnętrznego dostawcy narzędzi analitycznych wykorzystywanych przez giełdę oraz inne przedsiębiorstwa.
Według Coinbase atak dotyczył „niewielkiej części” danych kontaktowych klientów.
Firma nie podała jednak dokładnej liczby poszkodowanych ani pełnej listy informacji, które mogły zostać ujawnione.
Coinbase podkreśla, że nie znaleziono dowodów na nieautoryzowany dostęp do swoich systemów.
Zapewniono również, że środki użytkowników nie zostały naruszone.
Firma wysłała już bezpośrednie wiadomości do osób objętych incydentem oraz poinformowała organy regulacyjne.
W międzyczasie w mediach pojawiły się niepotwierdzone szacunki sugerujące, że incydent mógł dotyczyć ponad 70 tys. użytkowników.
Informację taką przekazywał m.in. 23pds, dyrektor ds. bezpieczeństwa informacji w SlowMist.
Coinbase nie potwierdził jednak tej liczby,
To nie pierwsza taka sytuacja w przypadku największej amerykańskiej giełdy krypto.
W maju 2025 roku potwierdzono, że cyberprzestępcy przekupili pracowników zewnętrznej obsługi klienta, uzyskując dostęp do danych niemal 70 tys. osób.
Bithumb wykrył nieautoryzowany dostęp do wewnętrznego systemu
Osobny incydent miał miejsce w Korei Południowej, gdzie problemy zgłosił Bithumb, druga największa giełda kryptowalut w kraju.
27 października firma wykryła nieautoryzowany dostęp do swojego wewnętrznego mobilnego systemu groupware, z którego korzysta się między innymi do komunikacji i codziennej pracy pracowników.
Według dotychczasowych informacji doszło do wycieku danych osobowych pracowników, w tym m.in. dane kontaktowe.
Bithumb wciąż bada, czy w przejętych zasobach znajdowały się również informacje należące do klientów giełdy.
Potwierdzono natomiast, że zaatakowany system nie był w żadnym stopniu połączony z systemami odpowiadającymi za handel kryptowalutami oraz przechowywaniem aktywów klientów.
Koreańskie instytucje finansowe również zgłaszają incydenty
Największy potwierdzony obecnie incydent dotyczy południowokoreańskiego domu maklerskiego Daishin Securities.
W tym przypadku ujawniono, że doszło do wycieku danych osobowych i finansowych przynajmniej 38 490 klientów.
Wśród przejętych informacji znalazły się m.in. imiona i nazwiska, adresy e-mail, adresy zamieszkania, nazwy banków, numery rachunków oraz telefony.
Ponoć część najbardziej wrażliwych danych była zaszyfrowana.
Podejrzaną aktywność wykryto już 17 października na serwerze związanym ze zdalnym otwieraniem rachunków.
Daishin nie odnotował dotychczas żadnych strat finansowych, ale zapowiedział rekompensaty w przypadku bezpośrednich szkód wynikających z wycieku.
Osobny incydent wykryła również firma Mirae Asset Global Investments.
Nieautoryzowany dostęp dotyczył części wewnętrznych systemów wykorzystywanych do działalności operacyjnej.
Firma zapewnia jednak, że nie doszło do wycieku danych osobowych ani kredytowych klientów.
Nie stwierdzono również żadnych strat finansowych ani przerw w świadczeniu usług.
Największym zagrożeniem może być phishing
Brak kradzieży kryptowalut nie oznacza, że tego typu wycieki należy całkowicie ignorować.
Wrażliwe dane, takie jak adres e-mail, numer telefonu czy informacje o korzystaniu z konkretnej giełdy mogą zostać wykorzystane do przeprowadzania bardziej wiarygodnych prób phishingu, SIM swappingu oraz innych ataków wykorzystujących socjotechnikę.
Cyberprzestępca, który wejdzie w posiadanie informacji o tym, że konkretna osoba korzysta z Coinbase lub Bithumb, może np. podszyć się pod pracownika giełdy i wysłać fałszywy komunikat dotyczący rzekomego włamania na konto.
Użytkownik może następnie zostać poproszony o podanie hasła, kodu uwierzytelniającego albo frazy seed do portfela.
Pamiętaj! Żadna giełda, broker itd. nie poprosi Cię o to!
To właśnie dlatego po tego rodzaju wyciekach szczególnie ważne jest zachowanie ostrożności wobec wiadomości i telefonów, które rzekomo mogą pojawiać się od obsługi giełdy.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->