Chiński sąd: kryptowaluty są dobrem wirtualnym | Wiadomości | CrypS.

Chiński sąd: kryptowaluty są dobrem wirtualnym

Marek Lesiuk
Chiny zamknęły wszystkie giełdy kryptowalut działające w kraju, na zdjęciu flaga Chińskiej Republiki Ludowej Regulacje prawne

Ludowy Sąd Apelacyjny (dosł. „średniej instancji”) w Szanghaju nr 1. wydał 6 maja bieżącego roku wyrok, w którym uznał bitcoina oraz inne waluty i aktywa wirtualne za pełnowartościowe dobro, podlegające analogicznej ochronie prawnej, jak wszystkie inne zasoby.

Sąd orzekł, że kryptopieniądze, które przestępcy wymusili na poszkodowanych, stanowią pełnowartościowe zasoby, stanowiące w rozumieniu prawa składnik majątku poszkodowanych – i wobec tego muszą one zostać im zwrócone, bądź to w oryginale, bądź w postaci pieniężnej rekompensaty.

Stanowisko to jest swego rodzaju przełom w doktrynie chińskich władz, niechętnych dotąd jakimkolwiek kryptowalutom oraz środkom płatniczym alternatywnym do jedynego i oficjalnego.

Tłem wyroku jest przykra historia sprzed dwóch lat, tj. 2018 r. Czterech mieszkańców Państwa Środka postanowiło szybko wzbogacić się. Włamali się w tym celu do szanghajskiego mieszkania, które okazało się należeć do pani Xiaoli Wang oraz jej męża, Pete’a.

Metodami, których można się domyślić – biciem, groźbami, szantażem oraz przymusem – przestępcy „skłonili” napadniętych do przetransferowania na swoje wirtualne portfele należących do nich kryptozasobów, w kwocie 18,88 bitcoinów oraz 6466 skycoinów.

Gdy znaleźli się jakiś czas później w rękach chińskiej policji,zadeklarowali gotowość zwrotu państwu Wang zagrabionych kryptozasobów, licząc oczywiście na uniknięcie w ten sposób rysującej się przed nimi perspektywy więzienia.

Mimo to, szanghajski sąd – prócz obowiązku oddania zagarniętego łupu – wymierzył im po sześć do ośmiu miesięcy za murami. W tej sytuacji udawanie wartościowych członków społeczności najwyraźniej przestało z punktu widzenia skazanych mieć sens.

Wbrew bowiem uprzednim deklaracjom, odmówili oni zwrócenia wirtualnego łupu. Zamiast tego sporządzili apelację, w której z tupetem, ale i nie bez pewnej logiki podnieśli zarzut, iż w chińskich przepisach nie funkcjonuje definicja walut wirtualnych. Kryptozasoby zatem oficjalnie, z punktu widzenia prawa, nie istnieją, nie ma więc także czego zwracać.

Rozpoczęło to dwuletnią odyseję prawno-biurokratyczną państwa Wang, starających się o odzyskanie swojej majętności. Ostatecznie wspomniany sąd w Szanghaju zakończył sprawę, i nie podzielił argumentacji przestępców.

Mimochodem przypominając zarówno podsądnym, jak i obserwatorom, o typowej dla państw autorytarnych nadrzędności woli władzy nad spisanymi przepisami, jak i żywotności konfucjańskich zasad społecznych, uznał, jak nadmieniono na wstępie.

Nie jest to pierwszy wyrok chińskiego sądu o podobnej sentencji. Analogiczną obserwację względem kryptozasobów poczynił sąd w Hangzhou, także uznając je za w pełni wartościowe, chronione prawnie dobro.