Były premier Wielkiej Brytanii atakuje bitcoina. Jeden przykład miał „udowodnić”, że krypto to scam

Boris Johnson
W tym poście:
Bitcoin
-2.45%

Bitcoin ponownie znalazł się pod ostrzałem ze strony wpływowych polityków. Tym razem w największą z kryptowalut uderzył były premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson, który nazwał BTC „piramidą finansową”, powołując się na historię znajomego, który stracił pieniądze w podejrzanej inwestycji.


  • Boris Johnson stwierdził, że bitcoin przypomina schemat Ponziego, powołując się na historię znajomego, który stracił ok. 20 tys. funtów w oszustwie kryptowalutowym.
  • Krytycy jego wypowiedzi wskazują, że takie przykłady często wynikają z braku edukacji finansowej i cyberbezpieczeństwa, a nie z samej konstrukcji bitcoina.

Boris Johnson: bitcoin to „piramida finansowa”

Boris Johnson, były premier Wielkiej Brytanii, dołączył do grona polityków negatywnie nastawionych wobec kryptowalut.

W swojej wypowiedzi określił bitcoina jako potencjalny schemat Ponziego, czyli klasyczną piramidę finansową, w której wcześniejsi uczestnicy są wypłacani z pieniędzy nowych inwestorów.

Johnson jako uzasadnienie swojej opinii przytoczył historię znajomego z…kościoła, który miał zostać oszukany przy inwestycji związanej z cyfrowymi aktywami.

Według relacji polityka mężczyzna początkowo wpłacił około 500 funtów, wierząc w obietnicę podwojenia pieniędzy dzięki bitcoinowi.

Z czasem miał jednak wpłacać kolejne opłaty i prowizje w nadziei na odzyskanie środków, aż jego straty sięgnęły około 20 tys. funtów.

Na tej podstawie Johnson stwierdził, że od początku podejrzewał kryptowaluty o bycie piramidą finansową. W jego opinii bitcoin nie posiada „wewnętrznej wartości”, a jego funkcjonowanie opiera się jedynie na zbiorowej wierze inwestorów.

Były premier podkreślał również, że w przeciwieństwie do złota czy nawet kart kolekcjonerskich, bitcoin jest jedynie „ciągiem liczb zapisanych w komputerach”.

Na te słowa szybko zareagował Michael Saylor, jeden z najbardziej znanych zwolenników bitcoina i lider spółki Strategy, która jest największym korporacyjnym inwestorem tego waloru.

W swoim wpisie zaznaczył, że bitcoin nie spełnia definicji schematu Ponziego, ponieważ nie posiada centralnego operatora, nie obiecuje gwarantowanych zysków i nie wypłaca inwestorom pieniędzy z wpłat kolejnych uczestników.

Wrogowie bitcoina nie mają zbyt mocnych argumentów

Warto zauważyć, że argument przedstawiony przez Johnsona nie jest niczym nowym.

W debacie publicznej często pojawia się schemat polegający na utożsamianiu oszustw finansowych z samą technologią kryptowalut.

Tymczasem wiele takich przypadków wynika przede wszystkim z braku wiedzy na temat cyberbezpieczeństwa, działania rynku oraz metod stosowanych przez przestępców.

Dobrym przykładem podobnej narracji jest historia Christine Lagarde, prezeski Europejskiego Banku Centralnego.

Podczas jednego ze spotkań ze studentami opowiedziała ona, że jej syn zainwestował w kryptowaluty i stracił około 60% swoich środków.

Lagarde wykorzystała tę prywatną historię jako argument potwierdzający jej sceptycyzm wobec całego sektora cyfrowych aktywów.

Problem polega jednak na tym, że pojedyncze przypadki strat inwestycyjnych nie mówią wiele o samej technologii.

Taką samą logiką można by uznać giełdę akcji za niebezpieczną tylko dlatego, że ktoś kupił akcje w złym momencie lub dał się oszukać nieuczciwemu pośrednikowi.

Rynek kryptowalut rzeczywiście wiąże się z ryzykiem, ale wiele problemów wynika raczej z niewystarczającej edukacji finansowej i cyfrowej niż z samej konstrukcji bitcoina.

Dlatego coraz częściej podkreśla się, że kluczowym elementem rozwoju tego sektora jest właśnie świadomość użytkowników, a nie powtarzanie anegdot o znajomych, którzy stracili pieniądze.


Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->

Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->