BlackRock przeniósł BTC za ponad 1 mld USD. ETF-y krwawią, a inwestorzy zadają jedno pytanie
Z adresów powiązanych z BlackRock wypłynęły bitcoiny warte ponad 1 miliard dolarów, które trafiły na Coinbase Prime. To natychmiast uruchomiło alarm na rynku kryptowalut, rodząc pytania, czy największy zarządzający aktywami właśnie sprzedaje BTC?
- Analitycy z Arkham wskazali, że z adresów powiązanych z BlackRock w ostatnim tygodniu przesłano ok. 1,01 miliarda dolarów w BTC na Coinbase Prime.
- Sam transfer nie jest jeszcze dowodem panicznej wyprzedaży, ale najpewniej elementem procesowania odpływów z ETF-a firmy, czyli IBIT.
- Amerykańskie ETF-y spot na bitcoina zaliczyły sześć dni kolejnych odpływów z rzędu. Od 14 maja było to łącznie ok. 1,55 miliarda dolarów.
BlackRock przesłał BTC za ponad 1 mld dolarów
Na rynku bitcoina znów zrobiło się nerwowo. Według danych Arkham, adresy powiązane z BlackRock przesłały w ostatnich dniach ok. 1,01 miliarda dolarów w BTC na Coinbase Prime.
Transfery miały odbywać się regularnie przez cały tydzień, a ich kierunek szybko podgrzał spekulacje, że największy zarządzający aktywami na świecie redukuje ekspozycję na bitcoina.
Trzeba jednak wziąć pod uwagę kilka istotnych kwestii i nie dać się złapać na FUD napędzany samą narracją „BlackRock sprzedaje bitcoiny”.
W przypadku ETF-ów spot takie ruchy często są zwykłą mechaniką funduszu, ponieważ gdy inwestorzy wycofują kapitał z takiego funduszu, to emitent musi obsłużyć umorzenia.
W praktyce oznacza to przesuwanie bitcoinów do takich partnerów jak Coinbase Prime, aby można było rozliczać transakcje i zachować płynność.
To nie jest więc tak, że BlackRock nagle zwątpił w bitcoina i pozbywa się go z bilansu bez oglądania się na kurs.
Raczej wygląda to na techniczną obsługę ich ETF-a, który musi reagować na decyzje inwestorów wypłacających kapitał.
Nie należy jednak bagatelizować tła tej sytuacji, ponieważ ta akurat nie wygląda za dobrze.
Chodzi o to, że amerykańskie ETF-y spot na BTC zanotowały sześć kolejnych dni odpływów, a od 14 maja z rynku uciekło łącznie ok. 1,55 miliarda dolarów.
Co więcej, dane od Farside pokazują, że ostatnie dni były dla bitcoinowych ETF-ów wyjątkowo czerwone.
18 maja cały segment zanotował odpływ na poziomie 648,6 miliona dolarów, 19 maja było to 331,1 miliona dolarów, a 22 maja 105,2 mln dolarów.
Nie jest to jeszcze kapitulacja dekady, ale wystarczy, żeby rynek zaczął zadawać proste pytanie: skoro ETF-y sprzedają, to kto ma to wszystko kupować?
Oczywiście, zawsze ktoś kupuje, tylko niekoniecznie po cenie, która podoba się inwestorom detalicznym bitcoina.
Co napędza presję sprzedażową?
Dlaczego inwestorzy uciekają z ETF-ów?
W tle mamy klasyczny koktajl wzmacniający niedźwiedzie: niepewność geopolityczną, słabszy apetyt na ryzyko i chaos komunikacyjny wokół Donalda Trumpa.
Jeszcze w niedzielę rano pisaliśmy, że rynek odbił po jego deklaracjach o bliskim porozumieniu z Iranem.
Kurs bitcoina podniósł się wtedy po sobotniej korekcie z okolic 74 300 dolarów do poziomu 77 400 dolarów.
Nie minęły nawet 24 godziny, a narracja o zbliżającym się końcu wojny znów się rozjechała.
Trump przyznał, że porozumienie nie zostało jednak w pełni wynegocjowane, a co więcej, ostro zaatakował krytyków swoich działań.
Taki komunikacyjny rollercoaster nie pomaga ryzykownym aktywom, a bitcoin w takich momentach nadal zachowuje się bardziej jak instrument spekulacyjny niż spokojne „cyfrowe złoto”.
Podsumowując: sam transfer BTC na Coinbase Prime nie musi oznaczać panicznej wyprzedaży BlackRocka, ale pokazuje skalę presji, która znów pojawiła się na rynku ETF-ów.
Dopóki odpływy będą trwały, bitcoin będzie potrzebował świeżego popytu, żeby utrzymać obecne poziomy. Co jednak, jeśli byki nie dadzą o sobie znać w najbliższych dniach?
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->
