Bitcoin bez paliwa do wzrostów. Analitycy wskazują największy problem rynku

Bitcoin bear
W tym poście:
Bitcoin
-3.06%

Kurs bitcoina może spadać przez jeszcze długi czas, zanim rynek zobaczy prawdziwe dno cyklu. Coraz więcej analityków ostrzega, że ostatnie odbicie ceny mogło być jedynie klasyczną pułapką na byki, a rynek wciąż znajduje się w środku bessy. Największym problemem nie jest tutaj sama cena BTC.


  • Willy Woo uważa, że bitcoin znajduje się w całym „środku bessy”, a wzrosty sprzed weekendu to tylko krótkoterminowe odbicie stanowiące pułapkę na byki, która może potrwać nawet do końca kwietnia.
  • Analizy od CryptoQuant i Santiment wskazują, że fundamenty rynku pozostają słabe: wskaźnik Bull Score Index tkwi na poziomie 10/100, a duzi gracze sprzedają, podczas gdy drobni inwestorzy kupują spadki.

Bitcoin jeszcze nie dotarł do dna tego cyklu

Kurs bitcoina ponownie znalazł się poniżej poziomu 70 tys. dolarów, pomimo utrzymujących się dodatnich napływów kapitału do amerykańskich funduszy giełdowych (ETF-ów) dla jego rynku spot.

Co prawda ten tydzień przyniósł nam pewne ożywienie na wykresie cenowym, gdy cena BTC nagle podskoczyła do poziomu ostatni raz widzianego na początku lutego, ale raz, że nie udało się utrzymać psychologicznego progu, jakim jest wspomniany poziom 70 tys. dolarów, to kurs został dodatkowo zbity przez doniesienia makro ze Stanów Zjednoczonych.

Co tak naprawdę dzieje się na rynku największej kryptowaluty i na co się powinni nastawiać inwestorzy?

Analityk Willy Woo zwraca uwagę, że rynek może właśnie budować kolejną „pułapkę na byki”, czyli tworzyć pozorne wybicie sugerujące początek nowego trendu wzrostowego, po którym przychodzi kolejna fala spadków.

Jego zdaniem taki ruch może przeciągnąć się nawet do końca kwietnia.

Najważniejsza kwestia, jak wynika z jego obserwacji, dotyczy tego, że nikogo tak naprawdę nie powinna martwić obecna wycena bitcoina, ale znaczny deficyt płynności.

Jak wyjaśnił, bitcoin znajduje się „w samym środku bessy”, patrząc z perspektywy długoterminowego przepływu kapitału.

Chodzi o to, że nawet jeżeli kurs znów podrośnie, to bez powrotu mocnego kapitału na stałe nie ma mowy o odbudowie prawdziwej hossy.

To właśnie niedobór płynności ma być dziś największym problemem rynku. Woo zaznacza, że zmieniłby zdanie, gdyby wrócili inwestorzy długoterminowi „we właściwej skali”, ale na razie tego nie widać.

Sytuacja wygląda mizernie

Dane rynkowe nie pomagają bykom. Bitcoin jest dziś wyceniany w okolicach 67,7 tys. dolarów, czyli około 46% poniżej historycznego szczytu 126 198 USD z 6 października 2025 roku.

Wykres cenowy bitcoina na giełdzie Binance. Źródło: TradingView

Podobnie sytuację widzą analitycy z CryptoQuant. Firma podkreśla, że mimo niedawnego ożywienia, bitcoin nadal pozostaje w bessie, a ich Bull Score Index utrzymuje się na poziomie 10/100, czyli głęboko w strefie niedźwiedziej.

Do tego dochodzi zachowanie detalistów na rynku. Badacze z Santiment zwracają uwagę, że gdy drobni inwestorzy kupują spadki poniżej 70 tys. dolarów, to wieloryby w tym samym czasie realizują zyski. Historycznie taki układ często oznacza, że korekta jeszcze się nie zakończyła.

Nastroje też nie wyglądają zdrowo. Indeks Strachu i Chciwości powrócił do strefy „ekstremalnego strachu”, co pokazuje, że rynek znów działa bardziej pod wpływem strachu niż przekonania o trwałym odbiciu.

Podsumowując: problemem nie jest dziś brak narracji o wzrostach, tylko brak paliwa, które mogłoby je utrzymać. I właśnie dlatego analitycy studzą emocje, podkreślając, że bitcoin może jeszcze podskoczyć, ale na razie to wciąż bardziej test odporności rynku niż początek nowej hossy.


Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->

Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->