Kto naprawdę zyska na ustawie o kryptowalutach? Rozmawiamy z posłem PiS Januszem Kowalskim
Polska stała się ostatnim krajem w UE, który nie wprowadził w życie ustawy implementującej unijne dyrektywy wynikające z rozporządzenia MiCa (Markets in Crypto-Assets). Prezydent Karol Nawrocki zdecydował się zawetować dokument przygotowany przez Ministerstwo Finansów i nie ma absolutnie co się dziwić głowie państwa. Zapis tego ustawodawstwa mroził krew w żyłach wszystkich podmiotów z krajowej branży blockchaina. Rząd Donalda Tuska zamierza jednak doprowadzić do tego, aby ta ustawa weszła w życie i to w niezmienionej formie.
W dniu 16 grudnia mieliśmy okazję porozmawiać z posłem na Sejm RP z ramienia PiS – Januszem Kowalskim – który jako jeden z niewielu członków tego ugrupowania otwarcie sprzeciwiał się wprowadzeniu przepisów, jakie przyszykowało MF.
Polityk spotkał się również tego dnia z przedstawicielami branży blockchaina w ramach posiedzenia parlamentarnego zespołu Proste Podatki, a także zapowiedział wspólne przygotowanie nowego projektu ustawy, która miałaby stanowić dogodniejsze rozwiązanie dla tego sektora, niż to, co chciał przyjąć obecny rząd.
Zapytaliśmy go o kwestie rzekomej „kryptoafery” oraz kto straci, a kto będzie beneficjentem obecnego chaosu legislacyjnego dot. cyfrowych aktywów.
Polska to Nokia w 2025 roku. Kryptowaluty to rewolucja, której rząd nie rozumie
CrypS: Minęły dwa tygodnie od weta prezydenta Karola Nawrockiego wobec ustawy wdrażającej MiCA. Donald Tusk zapowiedział jednak ponowne jej przeforsowanie – w niezmienionej formie. W co pana zdaniem gra rząd?
Janusz Kowalski: Szczerze mówiąc – kompletnie tego nie rozumiem. To ogromnie zmarnowana szansa. Zamiast wykorzystać moment i stworzyć konkurencyjne prawo, rząd forsuje rozwiązania, które uczynią z Polski najbardziej restrykcyjny kraj w UE pod względem regulacji kryptoaktywów. MiCA sama w sobie jest już bardzo rygorystyczna, a Ministerstwo Finansów postanowiło ją jeszcze „podkręcić”: dodatkowymi obowiązkami, opłatami, sankcjami karnymi i możliwością blokowania stron internetowych decyzją urzędnika – bez kontroli sądu. To odstraszy każdego poważnego inwestora.
CrypS: Jakie będą realne skutki przyjęcia tej ustawy?
JK: One już są widoczne. Polskie firmy krypto nie czekają na tę ustawę – rejestrują się w Estonii, na Litwie, Cyprze czy Malcie. Tam uzyskują licencje MiCA i działają w całej Unii, także w Polsce. Efekt? Brak wpływów podatkowych do polskiego budżetu, miejsca pracy tworzone za granicą, zaplecze prawne, IT i marketingowe poza Polską. Jeśli ten trend się utrzyma, polski rynek zostanie zdominowany wyłącznie przez zagraniczne podmioty.
CrypS: Prezydent wskazał konkretne przepisy jako niekonstytucyjne. Rząd i tak wraca z tą samą ustawą.
JK: I to jest precedens. Prezydent jasno powiedział: blokowanie stron bez decyzji sądu i niejasne sankcje karne są nie do przyjęcia. A rząd – bez zmiany przecinka – składa identyczny projekt. To wygląda jak demonstracyjne ignorowanie głowy państwa. Moim zdaniem ta ustawa znów upadnie. Pytanie tylko: po co tracimy kolejne miesiące?
CrypS: Kto pana zdaniem skorzysta na takiej konstrukcji prawa?
JK: Dwie grupy. Po pierwsze – zagraniczne giełdy i firmy krypto, które już mają licencje. Polscy użytkownicy w razie sporu będą musieli dochodzić swoich praw na Malcie, w Estonii czy we Francji, według obcego prawa i przy ogromnych kosztach. Po drugie – tradycyjny sektor finansowy, czyli banki. Rygorystyczne regulacje krypto ograniczają konkurencję dla klasycznych usług finansowych.
CrypS: Dużo krytyki spada na KNF.
JK: Słusznie. To instytucja, która przez lata była wobec krypto wroga lub obojętna. Trudno oczekiwać, że nagle stanie się promotorem innowacji w obszarze, którego nie rozumie i którego nie chciała. Regulować trzeba mądrze, a nie kopiować jeden do jednego przepisy bankowe na zupełnie inny rynek.
CrypS: Rząd argumentuje, że chodzi o walkę z przestępczością.
JK: To nieprawda. Eksperci, w tym biegli sądowi współpracujący z policją i prokuraturą, jasno mówią: ta ustawa nie poprawia skuteczności ścigania oszustów. Przestępczość internetowa istnieje niezależnie od kryptowalut i w większości dotyczy zwykłego pieniądza. Tu potrzebne są edukacja, precyzyjne działania operacyjne i egzekwowanie już istniejących przepisów AML, a nie duszenie całej branży.
CrypS: Pojawiła się również narracja, że weto prezydenta sprzyja Rosji.
JK: To kompletna bzdura. Przypadek rosyjskiego dywersanta, o którym pisano w mediach, dotyczył transakcji przeprowadzonych na giełdzie na Malcie i to regulowanej przez MiCA. Polska nie miała z tym nic wspólnego. Stygmatyzowanie inwestorów krypto jako „agentów Kremla” jest nie tylko głupie, ale i szkodliwe. To pokazuje, że część klasy politycznej kompletnie nie rozumie tego rynku.
CrypS: Jakie widzi więc pan rozwiązanie w tej sytuacji?
JK: Polska powinna być europejskim hubem kryptowalut i blockchaina: bez gold-platingu, z prostymi przepisami, z ulgami podatkowymi dla startupów, z realnym wsparciem dla innowacji. Zamiast tego grozi nam powtórka z Nokii czy Kodaka, czyli zamknięcie oczu na rewolucję technologiczną.
CrypS: Czy PiS szykuje własną alternatywę dla ustawy przygotowanej przez Ministerstwo Finansów?
JK: Tak. Projekt jest w zasadzie gotowy, tworzony m.in. z prof. Krzysztofem Piechem. Ale dziś pierwszeństwo powinna mieć inicjatywa prezydenta – zapowiadana jako „MiCA + 0”, bez nadmiarowych restrykcji. Jako opozycja możemy blokować złe prawo, ale nie mamy większości. Jeśli rząd przyjmie dobry projekt – zagłosuję za nim bez wahania.
CrypS: Polska traci już dziś miliony, a w przyszłości może miliardy. Kto za to odpowie?
JK: Największą stratą jest utracony czas. Tego nie da się odzyskać. Firmy, które mogły powstać w Polsce, powstają gdzie indziej. Polacy potrafią to ocenić. Moją rolą jest pokazywać alternatywę i walczyć o to, by Polska nie przespała tej rewolucji.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->
