Krach na rynku ropy. Możliwe, że Europa będzie musiała podjąć radykalny krok

Ropa

Cena ropy gwałtownie zanurkowała po doniesieniach, że europejskie państwa mogą uwolnić miliony baryłek paliw ze swoich awaryjnych rezerw. Wycena Brent spadła poniżej 100 dolarów, natomiast WTI poniżej poziomu 90 dolarów za baryłkę. Rynek reaguje jednak na propozycję, a nie na zatwierdzoną decyzję.


  • Cena ropy Brent spadła o około 2,8%, do 99,48 dolara za baryłkę. WTI potaniała o 3,6%, do około 89,52 dolara.
  • Francja proponuje uwolnienie przez Europę 50 milionów baryłek diesla oraz kolejnych 50 milionów baryłek ropy przez kraje MAE.
  • Stany Zjednoczone zagroziły ograniczeniem eksportu diesla, jeżeli Europa nie uruchomi części swoich rezerw.
  • Obecny kryzys dotyczy przede wszystkim paliw rafinowanych, a nie samej dostępności ropy naftowej.

Cena ropy gwałtownie spada

Piątkowa sesja przyniosła gwałtowne spadki na rynku ropy.

Kontrakty na WTI spadały o około 3,6%, w okolice 89,52 dolara za baryłkę. Cena ropy Brent zanurkowała natomiast o około 2,8%, do 99,48 dolara.

Tym samym Brent wróciła poniżej psychologicznej granicy 100 dolarów, a WTI znalazła się pod poziomem 90 dolarów.

Spadki pojawiły się zaledwie dzień po mocnym rajdzie. W czwartek Brent zakończyła handel na poziomie 102,31 dolara, rosnąc o przeszło 4%. WTI zyskała 2,7% i kosztowała 92,87 dolara.

Wczoraj inwestorów przestraszyły jednak informacje o wstrzymaniu październikowego eksportu paliw przez Chiny.

Natomiast bezpośrednim powodem dzisiejszej wyprzedaży okazały się rozmowy dotyczące uwolnienia części europejskich rezerw diesla i ropy.

Państwa Unii Europejskiej omawiają propozycję Paryża, zgodnie z którą Europa miałaby wprowadzić na rynek 50 milionów baryłek oleju napędowego.

Równolegle członkowie Międzynarodowej Agencji Energetycznej mieliby uwolnić kolejne 50 milionów baryłek ropy naftowej.

Zachód liczy, że zwiększona podaż mogłaby w krótkim terminie złagodzić niedobór paliw i obniżyć ich ceny.

I właśnie to wystarczyło, aby inwestorzy zaczęli sprzedawać kontrakty na ropę oraz europejski gasoil, który potaniał o ponad 5%.

Zaznaczmy, że ta propozycja nie została jeszcze zatwierdzona. Doniesienia o łącznym pakiecie 100 milionów baryłek opierają się wyłącznie na relacjach osób związanych z prowadzonymi rozmowami.

Jest jeszcze jeden istotny szczegół, o którym należy wspomnieć.

Europa oczekuje gwarancji, że w zamian za uwolnienie rezerw Stany Zjednoczone nie wprowadzą jednostronnego zakazu eksportu diesla.

Trump naciska na Francję i Niemcy

Administracja Donalda Trumpa od kilku dni naciska przede wszystkim na Francję i Niemcy, które posiadają około 35% unijnych zapasów oleju napędowego.

Waszyngton wcześniej domagał się uwolnienia nawet 100 milionów baryłek diesla w ciągu 20 dni.

Amerykanie zagrozili, że w przeciwnym razie mogą ograniczyć własny eksport diesla

Taki ruch byłby bardzo bolesny dla Europy, ponieważ w sierpniu Stany Zjednoczone odpowiadały za około połowę unijnego importu diesla.

Sekretarz energii USA Chris Wright stwierdził, że jest „wysoce przekonany”, iż europejskie państwa wkrótce uruchomią swoje awaryjne zapasy.

Presja ma oczywiście związek z amerykańską polityką. Na początku listopada w USA odbędą się wybory połówkowe, a rekordowe ceny diesla stały się poważnym problemem dla Białego Domu.

Olej napędowy kosztuje w USA około 6,4 dolara za galon i podrożał od początku wojny z Iranem o ponad 70%.

Spadek cen może okazać się chwilowy

Uwolnienie awaryjnych rezerw nie rozwiązuje jednak szerszego problemu na tym rynku.

Paliwo zostanie tak naprawdę przesunięte z magazynów do bieżącej sprzedaży, a zapasy trzeba będzie później odbudować.

Europa w takim wypadku zmniejszy również swój bufor bezpieczeństwa w momencie, gdy wojna na Bliskim Wschodzie nadal trwa.

Nie wiadomo także, czy państwa UE zaakceptują francuską propozycję i jak duża liczba baryłek faktycznie trafi na rynek.


Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->

Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->