Polska nie ma obecnie problemu z fizyczną dostępnością ropy, ale sytuacja na światowym rynku staje się coraz bardziej napięta. Podczas gdy Arabia Saudyjska ograniczyła dostawy do Europy, Orlen w trybie pilnym zakontraktował 16 dodatkowych transportów, a minister aktywów państwowych określił sytuację jako „superpoważną”. Wyścig po dostępne baryłki właśnie się rozpoczął.
- Orlen zakontraktował 16 dodatkowych dostaw ropy dla swoich rafinerii w Polsce, Czechach i na Litwie.
- Koncern szuka surowca m.in. w Norwegii, Wielkiej Brytanii, Algierii, Kazachstanie, Azerbejdżanie oraz obu Amerykach.
- Arabia Saudyjska ograniczyła część dostaw do Europy po uszkodzeniu i wyłączeniu strategicznego ropociągu Wschód–Zachód.
- Polskie rezerwy pozostają nienaruszone, ale dalszy rozwój sytuacji zależy od czasu naprawy saudyjskiej magistrali i dostępności ropy na rynku spot.
Polska rozpoczyna walkę o dostawy ropy
Sytuacja na globalnym rynku ropy robi się coraz bardziej nieprzewidywalna, a konsekwencje problemów na Bliskim Wschodzie zaczynają bezpośrednio dotyczyć także Polski.
Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun przyznał na antenie Programu 1 Polskiego Radia, że obecne położenie jest „superpoważne” oraz „skrajnie trudne i nieprzewidywalne”.
Jednocześnie zapewnił, że polskie rezerwy pozostają nienaruszone, a Orlen jest zabezpieczony dzięki dywersyfikacji dostaw.
Sama potrzeba wygłoszenia takiego komunikatu pokazuje jednak, że sytuacja nie należy do rynkowej codzienności.
Orlen musi w dość krótkim czasie zastąpić część saudyjskich ładunków, które miały dotrzeć do Europy pod koniec września.
Według Reutersa koncern intensywnie poszukuje ropy na Morzu Północnym oraz bardziej odległych rynkach.
W grę wchodzą m.in. gatunki Grane, Johan Sverdrup, Johan Castberg, WTI Midland oraz CPC Blend.
Orlen zakontraktował 16 dodatkowych transportów
Koncern poinformował w środę, że od piątku zakontraktował już 16 dodatkowych dostaw ropy przeznaczonych dla rafinerii w Polsce, Czechach i na Litwie.
Orlen nie ujawnia szczegółów poszczególnych transakcji ani cen, po których kupuje ropę.
Zapewnia jednak, że bieżące zapotrzebowanie wszystkich rafinerii grupy jest pokryte, a dostawy odbywają się bez zakłóceń.
Pod kątem bezpieczeństwa sprawę ułatwia z pewnością podpisany w sierpniu trzyletni kontrakt z Equinorem.
Może on pokryć nawet jedną czwartą całkowitego zapotrzebowania Grupy Orlen na ropę.
Nie oznacza to jednak, że Polska pozostaje odporna na globalny kryzys.
Arabia Saudyjska odcina część dostaw do Europy
Głównym źródłem problemów na rynku ropy jest wyłączenie strategicznego saudyjskiego ropociągu Wschód–Zachód, znanego również jako Petroline.
Magistrala transportowała ropę ze złóż położonych na wschodzie Arabii Saudyjskiej do portu Yanbu nad Morzem Czerwonym.
Jej znaczenie w ostatnim czasie mocno wzrosło, ponieważ pozwalała ominąć mocno blokowaną cieśninę Ormuz.
Po atakach dronów w rejonie Rijadu i Medyny ropociąg został jednak wyłączony, a załadunki w Yanbu wstrzymano.
Koncern Saudi Aramco zaczął następnie informować europejskich klientów o anulowaniu lub przesunięciu części dostaw zaplanowanych na koniec września.
Niektóre transporty mogą zostać opóźnione nawet do listopada.
I z tego właśnie robi się naprawdę duży problem dla Orlenu, ponieważ ropa dostarczana przez Saudi Aramco odpowiadała za około 40% surowca przetwarzanego w rafineriach koncernu.
Zauważmy, że Arabia Saudyjska pozostaje jednym z kluczowych dostawców Polski po odejściu od rosyjskiej ropy.
Ropa jest, ale kosztuje coraz więcej
Na razie więc nie ma podstaw, aby twierdzić, że Polsce grozi nagły brak ropy lub zatrzymanie rafinerii.
Nasz kraj posiada rezerwy, Orlen dysponuje rozbudowanym portfelem dostawców, a dodatkowe ładunki zostały już zakontraktowane.
Największym zagrożeniem staje się jednak cena.
Notowania ropy Brent utrzymują się w pobliżu 108–109 dolarów za baryłkę, natomiast ceny fizycznych ładunków dostępnych w Europie miały przekraczać nawet 120 dolarów.
Jeżeli konkurencja o alternatywne dostawy będzie się nasilać, Orlen może uniknąć niedoboru surowca, ale będzie musiał zapłacić za niego znacznie więcej.
Wyższy koszt zakupu ropy może następnie przełożyć się na ceny hurtowe paliw, a z opóźnieniem również na rachunki kierowców i przedsiębiorstw.
Wszystko teraz zależy od naprawy ropociągu
Na dany moment nie wiadomo, jak długo saudyjska magistrala pozostanie wyłączona.
Amerykański sekretarz energii Chris Wright sugerował, że przepływ może zostać przywrócony stosunkowo szybko.
Inne źródła wskazują jednak, że naprawa poważniejszych uszkodzeń może potrwać kilka tygodni.
Każdy kolejny tydzień przestoju zwiększa presję na europejskich importerów i ceny dostępnych ładunków.
Polska nie stoi więc obecnie przed widmem pustych rafinerii, lecz przed znacznie bardziej realnym problemem: coraz droższą walką o surowiec, którego na światowym rynku zaczyna brakować w najbezpieczniejszych kanałach dostaw.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->