A więc stało się! Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę o Osobistych Kontach Inwestycyjnych (OKI), więc od 1 stycznia 2027 roku Polacy dostaną nowy sposób inwestowania bez podatku Belki. Brzmi świetnie, ale inwestorzy powinni pamiętać o kilku haczykach. Po przekroczeniu limitów pojawia się bowiem nowy podatek, który jest naliczany od wartości zdeponowanych aktywów, a nie od osiągniętego zysku.
- Karol Nawrocki podpisał ustawę o OKI. Nowe konta mają ruszyć 1 stycznia 2027 roku.
- W ramach OKI nie będzie podatku Belki, ale po przekroczeniu limitów zwolnienia pojawi się podatek od wartości aktywów.
- W 2027 roku jego stawka wyniesie 0,85%.
OKI wchodzi w życie od nowego roku
Po tym, jak w drugiej połowie lipca projekt ustawy o Osobistych Kontach Inwestycyjnych (OKI) przeszedł przez Senat, pozostawało już tylko jedno pytanie: „czy prezydent złoży podpis pod ustawą?*.
Dziś poznaliśmy odpowiedź, która rozwiała wszelkie wątpliwości, ponieważ Karol Nawrocki podpisał projekt dokument wdrażający nowy projekt w życie.
Zauważmy, że w Sejmie zaproponowane rozwiązanie spotkało się z ogromnym poparciem. Za ustawą zagłosowało 427 posłów, przeciw było 5, a jeden wstrzymał się od głosu.
Senat nie wniósł również żadnych poprawek.
OKI zaczną funkcjonować 1 stycznia 2027 roku, choć konkretne banki, domy maklerskie czy fundusze mogą same zadecydować, kiedy tak naprawdę będą chciały wprowadzić nowy instrument finansowy do swojej oferty.
Co jednak OKI oferuje polskiemu inwestorowi?
Najważniejsza korzyść brzmi bardzo atrakcyjnie, ponieważ w ramach OKI nie będzie obowiązywał 19-procentowy podatek Belki.
Nie zapłacimy go ani od zysków ze sprzedaży instrumentów, ani np. od dywidend czy odsetek uzyskiwanych w ramach konta.
Jest jednak haczyk, o którym należy wiedzieć.
Z podatku od wartości aktywów zwolnione będzie do 100 tys. zł kwalifikowanych aktywów zgromadzonych na OKI.
Z tym że dla części oszczędnościowej , czyli np. gotówki w PLN, lokat czy obligacji oszczędnościowych Skarbu Państwa, jest on niższy i nie może przekraczać 25 tys. zł.
I tutaj ważna rzecz, o której należy pamiętać! Tych kwot nie sumujemy do 125 tys. zł.
Limit 25 tys. zł zawiera się już w łącznym limicie 100 tys. zł. Co więcej, nie są to limity wpłat, jak w przypadku IKE czy IKZE.
Pod uwagę będzie brana więc średnia wartość aktywów utrzymywanych na wszystkich OKI danej osoby w ciągu roku.
I tutaj zaczynają się schody.
Po przekroczeniu zwolnienia inwestor zapłaci podatek od wartości aktywów.
W pierwszym roku funkcjonowania OKI jego stawkę wpisano do ustawy na sztywno na poziomie 0,85%.
W kolejnych latach będzie ona odpowiadała 19% stopy referencyjnej NBP z 31 października poprzedniego roku, przy minimalnej stawce 0,1%.
Najbardziej kontrowersyjny element tej ustawy mówi, że podatek nie zależy od tego, czy inwestor zarobił.
Można więc zakończyć rok ze stratą na giełdzie i jednocześnie zapłacić podatek od wartości aktywów przekraczających limit zwolnienia.
To jest właśnie ta zasadnicza różnica względem podatku Belki, który pobierany jest od faktycznie osiągniętego dochodu.
Zagraniczne akcje? Można, ale pojawia się problem
Drugi haczyk tej ustawy dotyczy wyboru aktywów, które chcemy posiadać na tego typu rachunku.
Na OKI będzie można kupować również część zagranicznych instrumentów, w tym amerykańskie akcje czy europejskie ETF-y.
Problem w tym, że większość takich aktywów nie będzie korzystała ze zwolnienia z podatku od sumy ich wartości.
W przypadku akcji preferencja obejmuje papiery spółek, których kapitał zakładowy jest wyrażony w PLN.
Oznacza to, że nawet niektóre firmy notowane na GPW mogą nie zaliczać się do wyżej opisanej ulgi.
W przypadku funduszy i ETF-ów zastosowano natomiast m.in. wymóg co najmniej 70-procentowej ekspozycji na kwalifikowane aktywa.
Na OKI nie będzie można również bezpośrednio inwestować w kryptowaluty ani instrumenty pochodne.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->