S&P 500 może sięgnąć 8000 pkt. Tym razem Wall Street nie potrzebuje AI

S&P 500

W ostatnich latach cała amerykańska giełda zależała od sektora związanego ze sztuczną inteligencją, a kulminacją tego trendu było ostatnie IPO SpaceX. Następna fala wzrostów może jednak wydarzyć się bez kolejnego cudu technologicznego. 


  • Według modelu Macro Compass, indeks S&P 500 może w ciągu najbliższego półrocza sięgnąć 8000-8150 punktów
  • Motorem tego wzrostu wcale nie musi być AI. Wystarczą solidny wzrost gospodarczy, opanowanie inflacji i Fed, który nie zaskakuje rynku.

S&P 500 wzrośnie do 8000-8150 pkt – twierdzi analityk Macro Compass

Jak twierdzi Alfonso Peccatiello z firmy analitycznej Macro Compass, giełda w USA nie potrzebuje już kolejnego przełomu technologicznego czy następnych gigantycznych debiutów.

Ma wystarczyć jej stabilny kontekst makroekonomiczny, czyli solidny wzrost gospodarczy, opanowana inflacja bazowa oraz Rezerwa Federalna, która utrzymuje stopy procentowe na stałych poziomach lub podnosi je najwyżej jednokrotnie. 

Analityk argumentuje tę opinię konkretnymi liczbami.

Od 1990 roku takie otoczenie przynosiło średnio 9,5-procentowy wzrost S&P 500 w ciągu kolejnych sześciu miesięcy (przy czym wzrost dla losowego półrocza wyniósł 5,8%).

Na tej podstawie model Macro Compass wskazuje na wzrost indeksu do poziomu 8000-8150 pkt w perspektywie sześciu miesięcy, czyli 7-9% od miejsca, w którym rynek znajduje się obecnie.

Jak mówiliśmy wcześniej, by taki scenariusz zadziałał, nie potrzeba cięć stóp procentowych. Wystarczy, by bank centralny nie zaskakiwał rynku postawą bardziej jastrzębią, niż ta aktualnie oczekiwana.

To właśnie tutaj pojawia się znak zapytania, ponieważ pierwsze posiedzenie pod wodzą nowego szefa – Kevina Warsha – wystawiło ten pogląd na próbę.

Fed utrzymał stopy na obecnym poziomie, ale krótszy komunikat i bardziej oszczędne wskazówki co do przyszłości dały inwestorom mniej przewidywalności, która jest warunkiem scenariusza Peccatiello.

Utrzymanie stóp było z nim zgodne, ale jastrzębi ton i niedopowiedzenia lekko go nadwyrężyły. 

Z tego powodu istotna staje się ostatnia rotacja sektorowa.

Te sektory, które osiągają największe zwroty w czerwcu, to nie typowi bohaterowie ostatnich miesięcy.

Na czele znajdują się tu usługi finansowe czy przemysł, przy czym technologia i usługi komunikacyjne zostały w ogonie.

Sytuację dobrze obrazuje ETF Magnificent Seven, śledzący największe spółki technologiczne, który spadł w tym miesiącu o ok. 8%.  

Peccatiello nie przekreśla spółek związanych z AI (zauważa, że wciąż tłumaczą one 70% zmienności S&P 500), ale stwierdza, że rynek staje się na tyle szeroki, że nie wszystko zależy już od wąskiej grupy firm Big Tech. To zmiana zdrowa biorąc pod uwagę fakt, że w ostatnich miesiącach inwestorzy zdążyli przywyknąć, że losy giełdy zależały głównie od zachowania spółek takich jak Nvidia.

Scenariusz przewidywany przez analityka bezwzględnie potrzebuje jednak trzech wspomnianych wcześniej elementów – stabilnego wzrostu, inflacji pod kontrolą i przewidywalnego Fedu.

Wystarczy, że inflacja przyspieszy (przy czym należy pamiętać, że ceny energii wciąż są wrażliwe na sytuację na Bliskim Wschodzie) lub Warsh zaskoczy Wall Street bardziej jastrzębim tonem, by wszystko się posypało.

YouTube video thumbnail

 


Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->

Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->