Izrael rozpoczął w poniedziałek naloty na środkowy i zachodni Iran. Oznacza to, że Tel Awiw zaczął prowadzić politykę, która nie jest zbieżna z tym, co stara się osiągnąć Biały Dom.
- Wojna na Bliskim Wschodzie trwa: po ataku Izraela na Liban, Iran ostrzelał swojego wroga.
- Tel Awiw odpowiedział atakami rakietowymi wymierzonymi w Teheran.
- W efekcie cena ropy rośnie do nieco ponad 97 SD.
Netanjahu nie słucha się Trumpa
Na Bliskim Wschodzie doszło do pierwszej wymiany ciosów między dwoma wrogami – Iranem i Izraelem – od czasu zawieszenia broni, które podpisano w kwietniu.
Najpierw ostrzał Izraela przeprowadził Iran – był to odwet za izraelskie bombardowania przedmieść Bejrutu, co miało być próbą zadania ciosu Hezbollahowi. Następnie Izrael zaatakował Teheran.
Co ciekawe, izraelskie ataki rozpoczęły się zaledwie kilka godzin po tym, jak Donald Trump zadzwonił do premiera Izraela Benjamina Netanjahu.
Ja decyduję o wszystkim. On [Netanjahu] nie
– podsumował wtedy prezydent USA.
Wiele więc wskazuje na to, że Izrael postanowił pokazać swoją sprawczość i to, że wcale nie jest tak mocno uzależniony od swojego amerykańskiego alianta.
Irańskie media państwowe poinformowały o eksplozjach w Teheranie, Isfahanie, Karadżu i Tebrizie, a irańska Straż Rewolucyjna dodała, że Izrael użył pocisków balistycznych odpalanych z powietrza.
W odpowiedzi Iran zamknął przestrzeń powietrzną wokół międzynarodowego lotniska im. Imama Chomeiniego w Teheranie.
Biały Dom nie odpowiedział na komunikaty dotyczące ataków i tego, czy zostały one przeprowadzone we współpracy ze Stanami Zjednoczonymi.
Wiele wskazuje na to, że Amerykanie ponownie zostali poniżeni.
Mohammad Bagher Ghalibaf, przewodniczący irańskiego parlamentu i główny negocjator w rozmowach z Waszyngtonem, oskarżył jednak USA o włączenie „zielonego światła” i wydanie zgody na atak na Bejrut.
Trump w rozmowie z Fox News upierał się, że chce, by Iran zaprzestał ostrzału rakietowego i wrócił do stołu negocjacyjnego.
Stwierdził, że wcześniejsze izraelskie ataki na Liban nie były skoordynowane ze Stanami Zjednoczonymi i „nie jest z tego zadowolony”.
Wpływ na gospodarkę
Cena ropy Brent wzrosła w poniedziałek o ponad 3 USD za baryłkę, czyli do nieco ponad 97 USD, podczas gdy kursy akcji w Azji, regionie silnie zależnym od importu ropy, gwałtownie spadły na początku handlu.
Jeżeli wojna będzie trwać dłużej, zwiększy to zagrożenie dot. podniesienia stóp procentowych w USA.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->