Prezydent Donald Trump przekazał, że bierze pod uwagę odwołanie koncertów upamiętniających 250. rocznicę powstania Stanów Zjednoczonych. W to miejsce zapewni „atrakcję numer jeden na świecie”, czyli… swoje przemówienie.
- Część artystów zrezygnowała z występu na koncertach upamiętniających powstanie USA.
- Muzycy obawiają się upolitycznienia imprez.
Trump zastąpi gwiazdy pop?
W tym roku minie aż 250 lat od powstania Stanów Zjednoczonych.
Na waszyngtońskim National Mall w dniach od 25 czerwca do 10 lipca trwać ma więc festiwal The Great American State Fair.
Problem w tym, że niektórzy muzycy nie chcą na nim zagrać.
Cofnijmy się najpierw o parę dni. Organizacja Freedom 250, którą w 2025 r. założył sam Trump, ogłosiła, że w czasie „festu” zagrają m.in. Martin McBride, Bret Michaels, Young MC, Morris Day&The Time, The Commodores, Vanilla Ice i Flo Rida.
Niedługo potem część z nich zrezygnowała jednak z występów. Powód? Boją się upolitycznienia imprezy.
Rozumiem, że artyści dostają 'tremy’ w związku ze swoim występem (…), dlatego zastanawiam się nad sprowadzeniem atrakcji numer jeden na świecie, człowieka, który przyciąga znacznie większą publiczność niż Elvis [Presley – red.] w szczytowym okresie swojej kariery, i robi to bez gitary, człowieka, który kocha nasz kraj bardziej niż ktokolwiek inny oraz człowieka, którego niektórzy uważają za najlepszego prezydenta w historii
– zareagował na to Trump.
Oczywiście wskazał na siebie. Tak, twierdzi, że jest gotowy zastąpić topowe gwiazdy (zapewne w swoim stylu żartował).
Organizatorzy wydarzenia potwierdzili zresztą, że Trump wystąpi na ceremonii otwarcia, czyli w środę 24 czerwca.
Artyści vs. politycy
Zaskakuje jednak zachowanie artystów, którzy ostentacyjnie rezygnują z występów na festiwalu.
Przecież od samego początku mogli mieć obawy dot. tego, że wydarzenie może być upolitycznione, gdyż jest częścią obchodów 250-lecia USA.
Trudno nie uznać, że wielu z nich po prostu wpadła na pomysł, że najpierw godząc się na występ, a potem odmawiając po prostu się promuje.
Wszystko wpisuje się jednak w inny problem: wykorzystywania muzyków i innych artystów przez polityków.
auważamy to teraz w Polsce, gdzie promowana jest ustawa dopłat do emerytur osób, które wykonują artystyczne zawody.
Politycy chcieli za jej pomocą podlizać się temu środowisku. I do tego robiąc to wszystko w czasie, gdy system ochrony zdrowia sypie się na naszych oczach.
Do tego powstać miałaby Komisja Opiniująca, która miałaby wskazywać „organizacje zrzeszające osoby wykonujące zawody artystyczne”, oraz Centrum Edukacji i Pracy Artystycznej, które mogłoby wydawać status artysty zawodowego po otrzymaniu opinii Komisji Opiniującej.
A to niesie za sobą zagrożenie, że status będą otrzymywać ci „artyści”, którzy są blisko władzy.
Zresztą widzimy to co cykl wyborczy, gdy część muzyków nawet nie kryje, że jest mu blisko centrolewicy.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->
