Trump po 9 latach wrócił do Chin. Przywiózł delegację wartą bilion dolarów

Trump

Donald Trump po dziewięciu latach przerwy wraca do Pekinu, ale nie wygląda to jak triumfalna podróż lidera, który rozdaje karty na świecie. Nad spotkaniem z Xi Jinpingiem wisi cień wojny z Iranem, napięć handlowych i wielkiego biznesu, bowiem razem z prezydentem USA do Chin poleciała delegacja szefów firm, której łączny majątek przekracza PKB niejednego państwa


  • Trump przyleciał do Pekinu z pierwszą wizytą amerykańskiego prezydenta w Chinach od 2017 roku.
  • Rozmowy mają dotyczyć m.in. handlu, Tajwanu i wojny USA z Iranem.
  • W delegacji znaleźli się m.in. Elon Musk, Tim Cook, Jensen Huang, Larry Fink i Stephen Schwarzman.
  • Łączny majątek kluczowych miliarderów z tej grupy ma przekraczać 1 bln dolarów.

Trump wraca do Chin po 9 latach

Donald Trump w środę wylądował w Pekinie, a oficjalna część wizyty ma rozpocząć się w czwartek rano czasu lokalnego.

W planie znalazły się rozmowy z Xi Jinpingiem, wspólne zwiedzanie Świątyni Nieba oraz bankiet państwowy. Prezydent USA ma pozostać w Chinach do piątku.

To pierwsza taka wizyta od 2017 roku, czyli od poprzedniej prezydentury Trumpa.

Sam ten fakt pokazuje, że mówimy o wydarzeniu znacznie większym niż zwykłe spotkanie dyplomatyczne.

Relacje USA–Chiny przez ostatnie lata były mieszanką wojny handlowej, technologicznej rywalizacji, sporów o Tajwan i walki o kontrolę nad globalnymi łańcuchami dostaw.

Tym razem dochodzi jeszcze Bliski Wschód. Wojna z Iranem mocno zmieniła kontekst rozmów Trumpa z Xi.

Amerykański prezydent miał przyjechać do Pekinu w roli polityka, który potrafi zmusić Teheran do ustępstw. Zamiast tego przyjeżdża w momencie, w którym konflikt pokazuje ograniczenia amerykańskiej siły i komplikuje rozmowy dwóch największych mocarstw świata.

Dla Chin to wygodna sytuacja. Pekin może rozmawiać z Waszyngtonem nie tylko o cłach, Boeingu, soi czy metalach ziem rzadkich, ale też z pozycji państwa, które obserwuje, jak USA coraz głębiej wikłają się w konflikt z Iranem.

To nie oznacza automatycznie, że Xi Jinping dyktuje warunki, ale Trump z pewnością nie leci do Chin z komfortowej pozycji.

Wycieczka w bogatym gronie

Drugi cel tej wizyty to biznes.

Razem z Trumpem do Chin poleciała delegacja najważniejszych amerykańskich menedżerów i miliarderów.

Na liście są m.in. Elon Musk z Tesli, Tim Cook z Apple, Jensen Huang z Nvidii, Larry Fink z BlackRocka, Stephen Schwarzman z Blackstone, Jane Fraser z Citigroup, David Solomon z Goldman Sachs, Kelly Ortberg z Boeinga oraz przedstawiciele Visa, Mastercard, Micron, Qualcomm i Cargill.

Co ciekawe, z szacunków Forbesa wynika, że sam łączny majątek kluczowych miliarderów z tej delegacji przekracza 1 bilion dolarów.

To symboliczne, ponieważ do Pekinu nie poleciał tylko prezydent USA, ale także elita amerykańskiego kapitału, technologii, finansów i przemysłu.

Szczególnie ciekawy jest przypadek Jensena Huanga.

Szef Nvidii dołączył do delegacji w ostatniej chwili, a dziennikarze widzieli go wsiadającego do Air Force One na Alasce.

Jego obecność natychmiast rozbudziła spekulacje dotyczące sprzedaży chipów H200 do Chin, czyli jednego z najbardziej wrażliwych tematów w relacjach technologicznych obu państw.

Wizyta Trumpa w Pekinie jest więc pokazem siły, ale też pokazem zależności. USA potrzebują Chin w handlu, technologii, surowcach i dyplomacji wokół Iranu.

Chiny z kolei wiedzą, że za Trumpem stoi nie tylko Biały Dom, ale też Wall Street, Big Tech i przemysł, który bardzo chce robić interesy na największym rynku świata.


Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->

Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->