W sieci ponownie zawrzało wokół Binance. Największa giełda kryptowalut na świecie wystosowała oficjalne oświadczenie w reakcji na pojawienie się pogłosek o rzekomej niewypłacalności, które zaczęły krążyć na X po wpisie jednego z użytkowników, który momentalnie stał się viralem. Binance zapewnia, że nie ma żadnego kryzysu płynności, a krążące „dokumenty” to fałszywki.
- Binance zdementowało plotki o niewypłacalności i nazwało rzekome pismo prawne „sfabrykowanym dokumentem”.
- Paradoksalnie, mimo nawoływań do masowych wypłat, saldo aktywów na adresach giełdy wzrosło.
FUD wokół Binance
Obecna sytuacja na rynku kryptowalut jest zdecydowanie daleka od „stabilnej”.
Kurs bitcoina spadł do najniższego poziomu od listopada 2024 roku, wyceny kryptospółek lecą na łeb, na szyję, a nastroje inwestorów są zdominowane przez skrajny strach.
W mediach głównego nurtu (w tym tych „polskich”) zaczyna się rozlewać narracja o tym, że bitcoin doświadcza poważnego krachu, a na rynku zapanowała panika.
Zdecydowanie w wielu przypadkach jest to po prostu szukanie taniej sensacji, ale niekiedy mowa tutaj o celowym FUD-zie, czyli rozsiewaniu poczucia niepewności i zagrożenia wśród osób działających w tym sektorze.
W sieci zaczęły krążyć pogłoski, jakoby największa giełda kryptowalut na świecie – Binance – znalazła się na poważnym zakręcie i grozi jej „gorszy upadek niż FTX”.
Całe zamieszanie wywołał w środę pewien użytkownik X o pseudonimie Lewsiphur, gdy opublikował wpis, gdzie stwierdził, że Binance jest niewypłacalne.
Chwilę później dodał, że otrzymał od giełdy wezwanie, w którym zagrożono mu konsekwencjami prawnymi, jeśli nie usunie wpisu.
Załączony obraz rzekomego pisma szybko zaczął krążyć w mediach społecznościowych. Reakcja Binance była jednak natychmiastowa. Oficjalne konto wsparcia klienta napisało wprost:
Ten list nie pochodzi od Binance. To fałszywka z bardzo bujną wyobraźnią. Zachowajcie czujność wobec fałszywych dokumentów i dezinformacji
Pogłoski o mojej śmierci są mocno przesadzone
Plotki o rzekomym bankructwie Binance to tak naprawdę nic nowego.
Już od kilku miesięcy część komentatorów próbuje porównywać giełdę do FTX, czyli upadłego giganta, który zbankrutował w listopadzie 2022 roku w wyniku wybuchu afery dot. defraudacji miliardów dolarów przez prezesa giełdy, Sama Bankmana-Frieda.
Zarzuty te wielokrotnie odpierał m.in. założyciel i były CEO Binance – Changpeng Zhao – nazywając je „oderwanymi od rzeczywistości”.
Tym razem głos zabrała także współzałożycielka giełdy He Yi. Przyznała ona, że część społeczności faktycznie zainicjowała „kampanię wypłat”, mającą sprawdzić wypłacalność platformy. Efekt? Odwrotny od zamierzonego.
Według He Yi, łączna ilość aktywów na adresach Binance wzrosła, co ma tylko stanowić potwierdzenie, że giełda bez problemu obsługuje wypłaty i zachowuje płynność.
Nie da się ukryć, że FUD wokół Binance pojawia się w wyjątkowo nerwowym momencie.
Bitcoin balansuje w okolicach 70 tys. dolarów, a kryptowalutowe spółki, takie jak Strategy, notują miliardowe straty na papierze. To idealne paliwo dla spekulacji i porównań do przeszłych upadków.
Na dziś jednak brakuje jakichkolwiek twardych danych, które potwierdzałyby narrację o problemach płynnościowych Binance. Dane on-chain i komunikaty samej giełdy wskazują, że platforma pozostaje operacyjnie stabilna.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->