Wszyscy patrzą na spadki bitcoina. Inwestorzy zapominają jednak o kluczowym fakcie

Analiza kryptowalut
W tym poście:
Bitcoin
-2.41%

Czy spadek kursu bitcoina w stosunku do rekordowych wzrostów złota i srebra potwierdza fakt, że rynek kryptowalut znalazł się na etapie pełnoprawnej bessy? W ostatnich dniach pojawiło się sporo porównywań dot. dwóch największych metali szlachetnych do słabości bitcoina. Problem w tym, że takie zestawienia bywają krótkowzroczne, zwłaszcza gdy spojrzymy na wyniki z kilkuletniej perspektywy.


  • Bitcoin faktycznie nie dotrzymuje obecnie kroku metalom szlachetnym, które zyskują na słabszym dolarze i napięciach geopolitycznych.
  • Analityk Bloomberga Eric Balchunas przypomina jednak, że od 2022 r. BTC jest nadal zdecydowanym liderem wzrostów na tle złota, srebra i Nasdaq.

Bitcoin długoterminowy bije na głowę złoto i srebro

Złoto i srebro od kilku miesięcy nie przestają zyskiwać na cenie i w dalszym ciągu notują coraz to nowsze rekordowe poziomy.

Towarzyszy temu oczywiście narracja dotycząca „ucieczki kapitału do bezpiecznych przystani” w czasie, gdy cały świat obserwuje napięcia geopolityczne na kilku frontach.

W międzyczasie sektor kryptowalut, na czele z bitcoinem, dostarczają inwestorom powodów do rozczarowania i wątpliwości wobec tego, że 2026 rok będzie łaskawy dla tej klasy aktywów.

Dla części obserwatorów jest to argument, że rynek wybrał metale zamiast kryptowalut,  dlatego bitcoin zostaje daleko z tyłu za topowymi kruszcami.

Tyle że, jak zauważa Eric Balchunas, analityk ETF-ów w Bloomberg Intelligence, to porównanie często pomija kluczowy kontekst, czyli wyniki w dłuższym horyzoncie.

W swoim najnowszym wpisie na X podkreślił, że licząc „od 2022 roku” (dokładnie to sprzed momentu głośnego ogłoszenia ze strony BlackRock o utworzenie funduszu giełdowego spot dla bitcoina), kurs największej z kryptowalut wzrósł o ok. 429%, podczas gdy złoto o 177%, srebro o 350%, a ETF na Nasdaq (QQQ) o 140%.

Bitcoin tak mocno pobił wszystko w 2023 i 2024 roku (o czym ludzie zdają się zapominać), że inne aktywa nadal nie nadrobiły zaległości, nawet po swoim najlepszym roku w historii i pogrążeniu BTC w śpiączce.

– zauważa analityk.

Według Balchunasa rynkowa narracja dotycząca „instytucjonalizacji” (chodzi o ETF-y, napływ kapitału, wejście dużych graczy) została w pewnym stopniu wyceniona szybciej, niż realnie zdążyła się zmaterializować.

Dlatego właśnie cena musiała swoje „odczekać”, aż fundamenty i adopcja dogonią oczekiwania inwestorów.

Z powyższego płynie następujący wniosek: bitcoin może przegrywać z metalami w krótszej perspektywie, ale jeśli patrzymy na rynek jak na maraton, a nie sprint, to obraz jest o wiele mniej dramatyczny.

Ten właśnie fakt zwyczajnie umyka wielu uczestnikom rynku.

Cisza przed burzą?

Na ten moment to złoto pełni wciąż rolę klasycznego zabezpieczenia, podczas gdy bitcoin pozostaje aktywem o podwyższonym ryzyku.

Nie funkcjonuje więc jako bezpieczna przystań, lecz raczej jako odbiornik nadwyżek płynności — im więcej pieniądza w systemie, tym lepsze warunki dla rynku krypto.

Ten mechanizm działa jednak tylko wtedy, gdy sprzyja mu otoczenie makroekonomiczne, na przykład w okresach obniżek stóp procentowych przez Fed lub prowadzenia polityki luzowania ilościowego.

Sygnały powrotu takich warunków zaczynają się pojawiać, co może sugerować, że w średnim horyzoncie bitcoin znów ma przestrzeń do wzrostów.


Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->

Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->