Seniorka z powiatu bydgoskiego straciła niemal milion złotych. Wszystko przez oszustwo „na kryptowaluty”.
- Seniorka z powiatu bydgoskiego straciła fortunę o wartości blisko 1 mln zł.
- Została oszukana metodą „na kryptowaluty”.
Okradziona „na kryptowaluty”
Sprawa ma swoje korzenie w lipcu 2025 roku. To wtedy seniorka odebrała telefon od kobiety, która była rzekomą ekspertką inwestycyjną. Miała pomóc klientce zainwestować w cyfrowe aktywa.
Niestety seniorka nie była dostatecznie wyedukowana i przez to łatwowierna: oszustka od razu namówiła ją na zainstalowanie na komputerze i telefonie „programu do inwestowania” – w praktyce wirusa, służącego do zdalnej obsługi pulpitu. W ten sposób przestępcy otrzymali dostęp do jej sprzętu.
W drugim kroku kobieta poprosiła o podanie adresu mailowego, na który miały zostać przesłane dokumenty: umowa inwestycyjna.
Kobieta otrzymała też link do strony rzekomej firmy brokerskiej – założyła tam konto, zalogowała się i zaczęła „inwestować”. W czasie kolejnych dni oszuści dzwonili do niej różnych numerów i opowiadali o kolejnych szansach na zainwestowanie środków.
Emerytka nie tylko zaciągnęła kilka kredytów, ale też sprzedała nieruchomość, by w ten sposób zdobyć pieniądze.
Łącznie dokonała przelewów i wpłat w bitomatach i kantorach kryptowalut na łączną kwotę ponad 935 tysięcy złotych. Jak się okazało, środki trafiały do firm, które są zarejestrowane na Litwie, we Włoszech oraz w Chorwacji.
Dopiero pod koniec października kobieta zorientowała się, że padła ofiarą przestępców. Stało się to po tym, gdy ci przestali się z nią kontaktować. Ona sama nie dała rady się dodzwonić na żaden z wcześniejszych numerów.
Jak nie dać się oszustom?
Czy to, co się stało, to wina kryptowalut? Nie! Od razu dodajmy, że tego typu przestępstwa to nic innego niż słynne oszustwa „na BLIKA” czy „na wnuczka”. Po prostu oszuści wykorzystują popularność nowych metod płatniczych i w ten sposób okradają swoje ofiary.
W tym przypadku na cel wzięli osobę starszą, więc nieświadomą tego, czym są kryptowaluty. Po prostu wykorzystali jej chęć zarobienia większych pieniędzy.
Kryptowaluty to jednak tylko aktywa, a blockchain – platforma płatnicza. Seniorka po prostu wykazała się naiwnością, nie została wcześniej przez nikogo poinstruowana, by nie wierzyć w „pewne” i „bezpieczne” inwestycje.
Nie zawinił tu rynek kryptowalut, ale państwo, które nie prowadzi, jak widać, dostatecznie sprawnie publicznych kampanii ostrzegających przed scamami.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->