Słynny cytat z GTA San Andreas, brzmiący „Aw, shit! Here we go again”, stanowi idealne nawiązanie do dzisiejszego wystąpienia Donalda Tuska dot. trwającego sporu ws. kryptowalut. Premier przekazał dziś, że rząd ponownie przyjmie projekt ustawy, która została odrzucona przez Karola Nawrockiego. Co ciekawe, nie wdrożono w nim żadnych zmian.
- Na stronie Rządowego Centrum Legislacji pojawił dziś „nowy” projekt ustawy, która ma regulować sektor kryptoaktywów w Polsce.
- Jego zapis nie odbiega jednak niczym od dokumentu, który 1 grudnia zawetował Karol Nawrocki. Sprawa staje się coraz dziwniejsza.
Próbować nikt im nie zabroni, ale po co?
Wiele osób może nie zgadzać się z polityką, jaką prowadzi obecny rząd Donalda Tuska i krytykować działania premiera na wielu płaszczyznach, a my zachodzimy w głowę, co tak naprawdę próbuje osiągnąć poprzez naciski na prezydenta Karola Nawrockiego w sprawie ustawy, która miała regulować branżę kryptowalut w Polsce.
Uporządkujmy fakty, bo ta sytuacja jest na tyle dynamiczna, że na serio można się już nieco pogubić.
W poniedziałek 1 grudnia prezydent zawetował projekt ustawy, która miała implementować przepisy wynikające z ogólnoeuropejskiego rozporządzenia Markets in Crypto Assets (MiCA) do polskiego prawa.
W sieci zawrzało, bowiem oponenci obecnej głowy państwa, czyli rząd Donalda Tuska, wpadli w szał i zaczęto szerzyć nieprawdziwą narrację, że ta ustawa stanowiła ratunek dla polskich biznesów krypto oraz ochronę dla przedsiębiorców z tego sektora.
Jak dobrze wiadomo, zapis tej ustawy sugeruje coś zupełnie odwrotnego, a jeżeli nie wiecie, dlaczego branża blockchain od początku była przeciwna regulacjom w takiej formie, jaką przygotowało Ministerstwo Finansów, to odsyłamy Was do tego artykułu.
Wyjaśniliśmy w nim od A do Z, o co dokładnie chodzi w tej ustawie i jakie dokładnie zapisy potwierdzają, że podpis Nawrockiego zamiast weta oznaczałby katastrofę dla polskiego sektora cyfrowych aktywów.
Ok, mamy weto. Tusk i politycy koalicji rządzącej zaczynają straszyć polskie społeczeństwo tym, że bez regulacji rynku kryptowalut zyskiwać na tym będzie… Władimir Putin i ruscy szpiedzy. Ten nieprawdziwy argument jednak nie przekonał wystarczającej liczby polityków, by jednak odrzucić weto prezydenta.
W piątek 5 grudnia odbyło się głosowanie, w którym nie udało się uzyskać wymaganej większości głosów w stosunku 2/3, aby weto zostało odrzucone.
Premier ponownie zderzył się ze ścianą, ale nie odpuszcza. Niedługo potem zapowiada, że przygotuje kolejną wersję tego ustawodawstwa i zrobi wszystko, aby przeszło ponownie przez Sejm i Senat, a następni uzyskało sakramentalne „tak” w postaci podpisu Nawrockiego.
Mamy wtorek 9 grudnia i Donald Tusk ogłasza, że… przygotowano już nową ustawę, która jednak nie różni się tak naprawdę niczym od dokumentu, który kilka dni wcześniej odrzuciła głowa państwa.
Projekt nie był przedmiotem uzgodnień, opiniowania i konsultacji publicznych, jak również przedmiotem obrad Stałego Komitetu Rady Ministrów oraz komisji prawniczej. Niemniej jednak niniejszy projekt ustawy jest tożsamy z projektem uchwalonym przez Sejm 7 listopada 2025 r, który przeszedł cały proces legislacyjny
– poinformował jeden z autorów ustawy, czyli wiceminister finansów, Jurand Drop.
Tusk podczas zorganizowanej konferencji zwrócił się do Nawrockiego z prośbą, aby ten „nie przeszkadzał” w „ratowaniu przedsiębiorców i inwestorów” z branży kryptowalut i podpisał ten dokument.
Dzisiaj ponownie przyjmiemy projekt ustawy o kryptowalutach. (…) Proszę już nie przeszkadzać i umożliwić przyjęcie tej ustawy. Dzięki niej uczestnicy rynku kryptowalut będą bezpieczniejsi
– mówił premier.
Branża kryptowalut zastanawia się, w co tak naprawdę gra Tusk. Od lat nie było takiej sytuacji, aby rząd tak bardzo się pocił, żeby przepchnąć jakąś ustawę. Starania premiera są naprawdę nieracjonalne i przypominają próbę przebicia głową muru, który składa się z naprawdę twardych cegieł.
Wszystko wygląda na próbę rozdmuchania zasłony dymnej, która odwróci uwagę Polaków od realnego problemu, jakim jest ogromny deficyt budżetowy i pogłębiający się kryzys w Służbie Zdrowia.
NFZ zmaga się z kilkunastomiliardową dziurą budżetową, która w 2026 r. ma wynieść ponad 20 miliardów złotych. Niektóre szpitale w Polsce zawieszają wręcz działalność lub przenoszą terminy zabiegów.
Czy to jednak chodzi wyłącznie o kłopoty z leczeniem podatników czy o coś znacznie poważniejszego?
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->