Ceny ropy ponownie rosną po ostatnich dwóch dniach spadków. Wyceny pompują kolejne doniesienia dotyczące możliwej eskalacji konfliktu z Iranem, kolejny atak na saudyjską infrastrukturę naftową oraz niejednoznaczny wynik wyborów w Izraelu.
- Brent drożeje o około 1,4% i ponownie kurs utrzymuje się w okolicy 115 dolarów za baryłkę, natomiast WTI kosztuje ponad 101 dolarów.
- Rynek obawia się wznowienia intensywnych działań militarnych przeciwko Iranowi oraz kolejnych problemów z dostawami ropy z regionu.
- Niepewność zwiększają również wybory w Izraelu. Na razie żaden z głównych bloków nie ma większości potrzebnej do samodzielnego utworzenia rządu.
Cena ropy znów rośnie
W środę 28 października cena ropy Brent podskoczyła o około 1,4% do 115,47 dolara za baryłkę.
Amerykańska WTI rosła w podobnym tempie, osiągając około 101,33 dolara.
Mamy więc odbicie po dwóch spadkowych sesjach. We wtorek Brent zakończył handel na poziomie 113,88 dolara, a WTI spadł poniżej psychologicznej granicy 100 dolarów.
Jednym z powodów wzrostu cen są doniesienia o możliwej dalszej eskalacji konfliktu z Iranem.
„Wall Street Journal” przekazało, że Stany Zjednoczone miały ostrzec część państw Zatoki Perskiej przed możliwą kampanią militarną, która miałaby zostać przeprowadzona po amerykańskich wyborach połówkowych.
Te są zaplanowane na 3 listopada. Donald Trump nie podjął jeszcze decyzji w tej sprawie, więc raczej nie należy traktować tych doniesień jako zapowiedzi przesądzonego ataku.
Dodatkowym czynnikiem, który potęguje napięcie na rynku, jest Arabia Saudyjska.
Wspierani przez Iran Huti przekazali, że zaatakowali rafinerię Ras Tanura, największy tego typu zakład w kraju.
Saudyjskie władze nie potwierdziły skali ataku, jednak sam incydent zwiększył obawy o bezpieczeństwo infrastruktury energetycznej regionu.
Wybory w Izraelu zwiększają niepewność na rynku
W międzyczasie inwestorzy obserwują również wyniki wyborów parlamentarnych w Izraelu.
Chodzi bowiem o to, że przyszły rząd może mieć istotny wpływ na dalszy przebieg konfliktu z Iranem.
Według częściowych wyników po przeliczeniu 48,4% głosów blok Benjamina Netanjahu miał około 55 mandatów, a obóz Gadiiego Eisenkota około 50. Do większości potrzeba 61 miejsc.
Brak jednoznacznego zwycięzcy oznacza możliwość długich negocjacji koalicyjnych, a Netanjahu może w tym czasie pozostać premierem tymczasowym.
Śledź CrypS. w Google News. Czytaj najważniejsze wiadomości bezpośrednio w Google! Obserwuj ->
Zajrzyj na nasz telegram i dołącz do Crypto. Society. Dołącz ->